Nie patrzą na STOP
Treść
Pytanie do Grzegorza Mirka, dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Nowym Sączu
W ciągu pięciu dni od otwarcia ul. Pieczkowskiego doszło do trzech kolizji na nowym skrzyżowaniu z ul. Barską i Witosa. Czyja to wina - projektantów tego skrzyżowania czy kierujących, którzy nie przyzwyczaili się jeszcze do nowych zasad ruchu?
- Jedyny powód wypadków to niestosowanie się kierujących do znaków drogowych. Sprawdziłem to, bo jako zarządca miejskich dróg chciałem wiedzieć, w czym tkwi problem. Obserwowałem skrzyżowanie przez dłuższy czas i zauważyłem, że kierujący lekceważą znak STOP. Nie przystają, jak powinni. Wszystkie te kolizje - wiem to po rozmowach z policją - wynikają z wymuszenia pierwszeństwa przejazdu. Dlatego, żeby zwrócić uwagę kierowców na znak STOP, który według mnie jest wystarczająco widoczny, dołożyliśmy w czwartek pulsujące sygnały świetlne na znakach drogowych. Mimo to, jestem porażony tym, co kierowcy robią. Możemy dołożyć większe tablice. Tylko co to zmieni, jeżeli do kogoś nie przemawia informacja o zmianie organizacji ruchu, o konieczności ustąpienia pierwszeństwa przejazdu, czy znak STOP? Po prostu wystarczyłoby, żeby kierujący pojazdami dostosowali się do zasad ruchu drogowego obowiązujących na tym skrzyżowaniu. Być może pomyślimy o zainstalowaniu tam sygnalizacji świetlnej, która służyłaby do czasu utworzenia drugiej nitki.
(MONK), "Dziennik Polski" 2007-03-19
Autor: ea