Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie pozwolę zakorkować miasta

Treść

Realizujemy inwestycję zgodnie z pozwoleniem na budowę - mówi rzecznik ZUS

Sądeckie władze nie chcą dopuścić do otwarcia nowej placówki ZUS bez odpowiedniej liczby parkingów. - Przecież miasto się zgodziło na to, co robimy - mówi Dariusz Kowalczyk rzecznik ZUS.



Z dokumentacji posiadanej przez ZUS wynika, że przy nowej siedzibie w Nowym Sączu przygotowuje się więcej parkingów dla użytkowników, niż to wynika z pozwolenia na budowę. Wiceprezydent Jerzy Gwiżdż mówi, że uczyni wszystko, by miasto nie poniosło ujemnych skutków otwarcia nowej placówki ZUS przy ul. Węgierskiej.

Wiceprezydent dwukrotnie już publicznie oznajmił, że nie dopuści do uruchomienia dużego obiektu bez odpowiedniej liczby miejsc parkingowych dla petentów. Obstawał przy tym, że tych miejsc jest za mało i że zakorkuje się na początku trasa wylotowa na Zakopane, bo ludzie będą próbowali parkować wzdłuż ulicy Węgierskiej.

Wczoraj rzecznik ZUS w Nowym Sączu Dariusz Kowalczyk przedstawił nam dokumentację, na podstawie której jego instytucja rozpoczęła budowę. Wynika z niej jednoznacznie, że miejsc parkingowych szykowanych pod siedzibą ZUS będzie więcej niż to wynika z wymagań dodatkowych pozwolenia na budowę. W decyzji mowa była o 35 miejscach plus trzech dla niepełnosprawnych, a obecnie ZUS szykuje interesantom 47 miejsc. Inne okoliczności też uległy zmianie. Mianowicie planowany parking dla pracowników obok obecnego marketu "Biedronka" nie doszedł do skutku. Właściciel odstąpił teren komu innemu. ZUS będzie urządzał parking dla swoich ludzi przy ul. Wyspiańskiego 2.

Decyzja wydana w 2003 roku przez ówczesnego dyrektora Wydziału Architektury Urzędu Miasta Jana Ciesielkę była oprotestowana z różnych powodów przez sąsiadujące z ZUS firmy. Między innymi z powodu braku miejsc parkingowych. Ten sam Jan Ciesielka, tłumacząc swoją decyzję dla Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, wyjaśniał, że - gdy były wydawane wstępne warunki zabudowy i zagospodarowania terenu - żadne prawo nie określało szczegółowo, ile miejsc postojowych powinno być dla petentów, a ile dla pracowników.

- Opieraliśmy się na tych pozwoleniach - komentuje dokumenty Dariusz Kowalczyk - i dziwi nas takie stanowisko władz miasta. Dojazd do agend urzędu miasta jest też utrudniony. Albo wcale nie mają parkingów, albo w wielu trzeba korzystać z płatnych miejsc postojowych. Warto widzieć takie rzeczy najpierw u siebie.

- Nie możemy dopuścić do zakorkowania miasta - powiedział nam wczoraj prezydent Gwiżdż. - Kwestie prawne zostawmy na boku. Napisałem pismo do centrali ZUS, poprosiłem, by ktoś się temu przyjrzał na miejscu, bo nie jesteśmy przeciwko inwestycjom i budowie okazałych domów. Przeciwnie, ale musimy mieć gwarancje, że użytkowanie nowo powstałych obiektów nie spowoduje szkód w drożności komunikacyjnej miasta. Nie wiem, jak sobie ZUS wyobraża ciągłe korzystanie ze skrętu w lewo do jego siedziby od strony centrum miasta. Będą się tworzyć korki. My skutków tego nie mamy zamiaru ponosić ani jako miasto, ani jako mieszkańcy. Decyzja, która została wydana w naszym wydziale przez pracownika, który już w ratuszu nie pracuje, jest dowodem na to, że trzeba najpierw przemyśleć jej skutki praktyczne. Nie zaniechamy starań o to, by funkcjonowanie nowej inwestycji ZUS nie kolidowało z ruchem w mieście. Wiceprezydent Gwiżdż zapytany, czy z równą determinacją będzie walczył o drożność ulicy Węgierskiej podczas niedzielnych giełd samochodowych, oznajmił, że poczynił już pewne kroki, by i to miejsce odkorkować.

(WCH), "Dziennik Polski" 2007-05-29

Autor: ea