Przejdź do treści
Przejdź do stopki

O apolityczności i ciosach poniżej pasa

Treść

Druga część rozmowy "Dziennika Polskiego" z Piotrem Lachowiczem, rekomendowanym przez PO i Ryszardem Nowakiem z PiS - kandydatami na prezydenta Nowego Sącza, którzy biorą udział w drugiej turze wyborów

DP: W jednej z telewizyjnych debat stwierdził Pan, że w przypadku wygranej, byłby Pan gotów zaproponować funkcję wiceprezydenta miasta swojemu kontrkandydatowi, Piotrowi Lachowiczowi. Czy podtrzymuje Pan dziś tę deklarację?

Ryszard Nowak: Rzeczywiście takie słowa wypowiedziałem, a to dlatego, że od dłuższego czasu byłem przekonany, że połączenie tak znaczących sił, czyli Platformy Obywatelskiej i PiS, pozwoli zbudować koalicję, która bez awantur i politycznych sporów mogłaby doprowadzić do rozwoju miasta. W obecnej sytuacji jest to jednak mało realne. Piotr Lachowicz przeszedł do drugiej tury wyborów, więc jest moim bezpośrednim kontrkandydatem. Dlatego dziś trudno snuć takie plany. Poza tym wszystko będzie zależało od układu sił w Radzie. Nie wykluczam jednak żadnego rozwiązania. Chociaż trudno przejść do porządku dziennego nad tym, że władze PO jednoznacznie stwierdziły, iż trzeba się pozbyć PiS z wszelkich koalicji. Tym samym wybito mi argument z ręki. Rozumiem, że poseł Czerwiński i Piotr Lachowicz, którzy tworzą ten układ w Radzie, wolą postawić na niestabilną większość, niż skorzystać z propozycji PiS. Była to bardzo realna oferta, która jednak ze względów politycznych dyktowanych przez Warszawę, pewnie nie będzie mogła być zrealizowana.

DP: Te słowa, już na wstępie, a więc zanim nowa Rada została zaprzysiężona, pokazują, że nie będzie porozumienia między PO i PiS.

Ryszard Nowak: Nie, nie. Złożyłem propozycję jeszcze przed wyborami i zostanie też podtrzymana po drugiej turze. Jestem nadal zwolennikiem stworzenia takiej koalicji, ale decyzje polityczne dyktowane odgórnie, artykułowane przez liderów Platformy, że PiS należy się pozbyć z samorządów, nie rokują dobrze takiemu porozumieniu.

DP: Co na to Piotr Lachowicz?

Piotr Lachowicz: Muszę podkreślić, że nie jestem członkiem PO. Poparły mnie dwa ugrupowania o różnym rodowodzie i poglądach politycznych, w tym ludzie kojarzeni z PiS. Jako człowiek bezpartyjny będę politykiem niezależnym. Mogę rozmawiać z każdym. Dla rozwoju miasta nie powinno mieć znaczenia, jakie ugrupowanie reprezentujemy. Przecież, sięgając na przykład po pieniądze unijne, nie będziemy się chyba kłócić, czy zapewnić wkład własny do projektu tylko dlatego, że stoimy po dwóch stronach politycznej barykady. Na pewno nie będę przeszkadzał panu Nowakowi, jeśli wygra prezydenckie wybory. Jeśli będzie realizował dobry program, to będę go popierał. W obecnej sytuacji pewnie jednak nie byłbym skłonny przyjąć propozycji objęcia funkcji wiceprezydenta miasta. Choćby ze względu na stosowanie wobec mnie tak zwanego czarnego PR, zamalowywanie moich plakatów, wydawanie gazet, w których się mnie ośmiesza. Do tego dochodzi rozpuszczanie plotek na temat mojej rodziny, opowiadanie rzeczy nieprawdziwych, bardzo przykrych dla moich rodziców, którzy byli bardzo zaangażowani w ruch oporu. W związku z tym, jeśli zajdzie taka potrzeba, usunę się w cień.

DP: Stosuje Pan czarny PR Panie Ryszardzie? Zamalowywanie plakatów można zobaczyć gołym okiem. Wystarczy wyjść do miasta.

Ryszard Nowak: Ja tego nie robię. Mam natomiast dowody na to, że ludzie pana Lachowicza zaklejali moje plakaty. I nie są to tylko przypuszczenia, bo posiadam zdjęcia, które mogę w każdej chwili udostępnić.

DP: Skoro Pan nie zlecał takich działań swoim zwolennikom, to w takim razie jak można wytłumaczyć fakt, że na twarz Lachowicza wylewana jest czarna farba? Czyżby robili to jacyś nadgorliwi, młodociani zwolennicy Nowaka?

Ryszard Nowak: Być może. Wokół każdej takiej sytuacji można zrobić szum.

DP: Zamalowywanie plakatów nie jest jednak najbardziej dotkliwą formą czarnego PR. To stały element wyborczej gry. Komuś się wydrapie oczy, domaluje wąsy. Natomiast uderzanie w rodzinę kontrkandydata to już chyba przesada.

Ryszard Nowak: Proszę mi wierzyć, że nie mam z tym nic wspólnego. Nie znam rodziców ani dziadków pana Piotra Lachowicza. Mało tego, chociaż znamy się od lat, to jest to raczej znajomość powierzchowna, więc co ja mógłbym na ten temat napisać? Może jest to przewrażliwienie pana Piotra wynikające z tego, że po raz pierwszy startuje w wyborach i nie zetknął się jeszcze z brutalną prawdą o kampanii. Jeśli decyduje się już być osobą publiczną, to musi się liczyć z tym, że każdy, nie tylko dziennikarz, może sięgać w głąb jego życia prywatnego. Jeśli są to informacje nieprawdzie, to ma prawo, nawet w trybie wyborczym, dochodzić swoich praw. Może są jednak takie elementy z jego życia, które mogą budzić kontrowersje. W swoich materiałach wyborczych na przykład pan Lachowicz kończy wymienianie swoich osiągnięć na etapie bycia dyrektorem Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta, a zapomina, że był sekretarzem UM przez ostatnie cztery lata, pełniąc tę funkcję przy prezydencie Wiktorze.

DP: Nie wiemy, jakimi materiałami wyborczymi Pan dysponuje. W tych, które znamy, są wzmianki o tym, że Piotr Lachowicz jest sekretarzem miasta.

Piotr Lachowicz: Też jestem zaskoczony, bo umieściłem tę informację bodaj we wszystkich materiałach wyborczych. Przecież nie mam się czego wstydzić. Zostałem sekretarzem w nowej sytuacji politycznej, na wniosek prezydenta lewicy, ale wybrano mnie na to stanowisko w większości przez prawicową Radę, dzięki głosom ludzi, którzy współpracowali zarówno z panem Ryszardem, jak i Jerzym Gwiżdżem. Proszę zwrócić uwagę, że nie byłem atakowany ani przez lewicę, ani przez prawicę, ani nawet przez Ryszarda Nowaka. Problemy rozpoczęły się dopiero wtedy, gdy odważyłem się wystartować w wyborach.

Ryszard Nowak: Prawdą jest, że został pan wybrany głosami radnych i na wniosek prezydenta Wiktora. Nie był pan jednak w stanie łagodzić konfliktów na styku Rada Miasta - prezydent.

DP: Nie leży to chyba w kompetencjach sekretarza miasta, który pozostaje urzędnikiem i ma swoje miejsce w szeregu. Poprzednik Piotra Lachowicza, Wojciech Piech, także nie angażował się w rozgrywki pomiędzy prezydentem i radnymi.

Ryszard Nowak: Uważam, że sekretarz jest czwartą, po prezydencie i zastępcach, najważniejszą postacią w mieście. Odpowiada przecież za funkcjonowanie urzędu, co było zresztą wielokrotnie podnoszone podczas obrad.

DP: Trudno jednak sobie wyobrazić, by sekretarz uczestniczył w kuluarowych rozmowach z radnymi, próbując wpłynąć na ich decyzje.

Piotr Lachowicz: Ja się nawet dziwię, że pan Ryszard Nowak, w końcu były członek Zarządu Miasta, nie wie, jakie są kompetencje sekretarza. To, czym ma się zajmować sekretarz określa prezydent, wydając odpowiednie zarządzenie. Może dać mu szerokie kompetencje, ale wcale nie musi. Ja ich nie miałem. Tymi sprawami, które mi podlegały, którymi mogłem się zajmować, zajmowałem się dobrze. Pan Ryszard też mnie za to nigdy nie krytykował.

Ryszard Nowak: Podkreśla pan, że został wybrany głosami prawicowej Rady. Musi pan jednak zdawać sobie sprawę, że był to wówczas ukłon w stronę prezydenta, by nie blokować jego poczynań. Pańska osoba nie miała tutaj znaczenia. I proszę już nie używać argumentu o wyborze prawicowej Rady. Pan nie jest prawicowcem i nigdy nim nie był. Skoro tak bardzo podkreśla pan swoją apolityczność, to dlaczego nie założył pan swojego komitetu wyborczego, tylko zdecydował się na etykietę Platformy Obywatelskiej?

Piotr Lachowicz: Dlatego, że w ciągu całej swojej pracy zawodowej nigdy nie zajmowałem się polityką.

Ryszard Nowak: To jest pan polityczny, czy nie?

Piotr Lachowicz: Uważałem, że moją rolą jako pracownika urzędu, nie była polityka. Dlatego byłem bezpartyjny. Jak pan sobie wyobraża start w wyborach bez poparcia jakiegokolwiek ugrupowania?

Ryszard Nowak: Ja tylko pytam dlaczego, skoro tak bardzo pan podkreśla swoją apolityczność, nie stworzył pan swojego komitetu wyborczego?

Piotr Lachowicz: Bo mam inną niż pan koncepcję na miasto. A tak w ogóle, to sądzę, że w Nowym Sączu niepotrzebna jest etykietka partyjna, by realizować dobry program.

Ryszard Nowak: Ja jednak znacznie bardziej cenię ludzi, za którymi stoi jakaś formacja polityczna.

DP: To konieczne, by dobrze rządzić miastem?

Ryszard Nowak: Nie o to chodzi. Uważam, że taka postawa jest wręcz niestosowna wobec Platformy Obywatelskiej. Wygląda to tak, jakby Pan się czegoś obawiał. Mówiąc krótko, jeśli nie jest Pan kandydatem PO, to jeszcze gorzej - jest Pan kandydatem posła Czerwińskiego. Jeśli Pan mówi, że jest niesterowalny i niezależny, to jest to zwykłe mydlenie oczu wyborcom. Każdy wie, że został Pan wyciągnięty, niczym królik z cylindra, przez posła Andrzeja Czerwińskiego. A wie pan, że podobno już wybrano panu wiceprezydentów?

DP: Proszę się do tego odnieść, bo przecież zawsze może pojawić się sugestia, że rzekomo apolityczny prezydent w rzeczywistości jest sterowany przez politycznych zwierzchników, że wykonuje ich polecenia wydawane z przysłowiowego tylnego siedzenia.

Piotr Lachowicz: To pokazuje pewien poziom myślenia mojego kontrkandydata. Jednak pan Nowak nie potrafi wyzwolić się ze swoistej etykiety partyjności i członka jednej dużej partii w Polsce. Pozwoli pan, że jeśli wygram wybory, to wiceprezydentów będę wybierał sobie sam. Natomiast nie wiem, jak to jest w pana przypadku.

Ryszard Nowak: Ja już wybrałem.

DP: W takim razie proszę podać nazwiska.

Ryszard Nowak: Nie mogę, jeszcze na to za wcześnie.

DP: Wróćmy zatem na chwilę do kwestii podejmowania niezależnych decyzji przez Piotra Lachowicza. Jest rzeczą naturalną, że kandydat popierany przez określone ugrupowanie, będzie musiał konsultować swoje posunięcia z tą partią.

Ryszard Nowak: Pan Piotr ucieka od partyjnej etykiety, a przecież powinien jasno powiedzieć - jestem kandydatem posła Czerwińskiego i utożsamiam się z programem Platformy, bo w końcu ma jej poparcie.

Piotr Lachowicz: Oczywiście bliżej mi jest do ideałów Platformy Obywatelskiej, bo gdyby było mi bliżej do PiS, to może bym wystartował jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślam jednak po raz kolejny, że nie tylko PO mnie popiera, więc nie muszę się w stu procentach utożsamiać z programem tej partii. Jestem otwarty również na ludzi o innych poglądach i na pewno będę z nimi rozmawiał. Dziwi mnie takie stawianie sprawy przez Ryszarda Nowaka, bo jest, mówiąc delikatnie, lekko lekceważące.

DP: Kontynuowanie tego wątku chyba nie ma sensu, bo zabrniemy w ślepy zaułek. Panowie, teraz wasza runda. Możecie sobie zadawać pytania.

Rozmawiali Monika Kowalczyk i Paweł Szeliga, "Dziennik Polski" 2006-11-21


Rozmowę zarejestrowaliśmy w piątek 17 listopada. Na kolejną część zapraszamy jutro. A w niej m.in. odpowiedzi na trudne pytania, jakie zadawali sobie nawzajem Piotr Lachowicz i Ryszard Nowak.

Autor: ea