Od Dunajca i od Kamienicy
Treść
Chór Scherzo i Hanna Banaszak z kolędą w "Sokole"
W święto Trzech Króli w wypełnionej po brzegi sali Sichrawy nowosądeckiego "Sokoła" śpiewali kolędy Hanna Banaszak i chór Scherzo. W ten sposób zainaugurowany został cykl muzyki bożonarodzeniowej i obchody dwudziestolecia chóru I LO w Nowym Sączu.
Hanna Banaszak ma swoją stałą widownię w Nowym Sączu i jest zawsze serdecznie witana. Przypomina się jej występ w "Nieszporach Ludźmierskich" z uroczystości 700-lecia miasta. Później bywała jeszcze kilka razy, między innymi na otwarciu swojej własnej wystawy fotograficznej i promocji tomiku wierszy w szkole muzycznej. Kilka lat temu, także w święto Trzech Króli śpiewała kolędy w kościele Matki Boskiej Bolesnej w Zawadzie. Wówczas dech w piersiach zapierał trzaskający mróz, a piosenkarce towarzyszyła w duecie Agnieszka Świgut, jedna z dwóch niezwykle utalentowanych muzycznie sióstr z Nowego Sącza.
W sobotę kolędowała na przemian z uczniowskim chórem Scherzo, choć niektóre kolędy wykonywali wspólnie. Akompaniował wszystkim wykonawcom zespół artystki, z którym ostatnio koncertuje.
- Nie mieliśmy praktycznie żadnych wspólnych prób - wyznał ośmielony gratulacjami po występie Andrzej Citak, założyciel i dyrygent chóru. Muzycy z zespołu nie mogli się nachwalić czystości brzmienia młodych głosów i umiejętności improwizacji. Jak na początek obchodów jubileuszu dwudziestolecia chóru, to piękna nagroda. Tym większa, że otrzymana z Poznania, z miasta, które zawsze słynęło z bardzo wysokiego poziomu kultury muzycznej.
Scherzo w pierwszej części swojego koncertu śpiewało dobrze znane polskie kolędy. Hanna Banaszak nie robiła specjalnych popisów głosowych. Po prostu śpiewała ładnie, wyraziście, subtelnie, zachęcając momentami salę, by jej towarzyszyła. W programie chóru znalazły się też kolędy starosądeckiego kompozytora Jana Joachima Czecha oraz pastorałka sądecka doktora Jerzego Masiora z muzyką Aleksandra Porzucka. Melodyjną frazę "... od Dunajca i od Kamienicy, my sądeccy z wami kolędnicy pięknie śpiewamy gloryja" intonowała gromko cała widownia i sam dyrygent.
W ostatniej sekwencji dopiero Hanna Banaszak pokazała jak mocnym i czystym w brzmieniu głosem wciąż dysponuje. Na deser zostawiła uroczą pieśń "Lulaj synku lulaj" i oprawiony w szlachetną i bogatą ramę muzyczną skromniutki, ale przejmujący w treści wiersz Karola Wojtyły "Cóż ci oddam".
(WCH) , "Dziennik Polski" 2007-01-08
Autor: ea