Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Okiem radnego

Treść

Maciej Kurp, radny Rady Miasta Nowego Sącza:

Oczywistym jest, że największym sukcesem mijającej kadencji jest to, że upłynęła ona bez większych strat w ludziach i sprzęcie. To uproszczenie nie dotyczy oczywiście wielu osób, które w ostatnich czterech latach pogrzebały swoje szanse na pozostanie we wdzięcznej pamięci sądeczan oraz tych, którzy "polegli" politycznie, jako ofiary wielu walk, w które obfitowała miniona kadencja. To batalistyczne podejście jest usprawiedliwione głównie obrazem sądeckiego samorządu, wykreowanym przez lokalne media. Próżno jednak, uczciwie podchodząc do tematu, winą za ten wizerunek obarczać wyłącznie przedstawicieli "czwartej władzy". Lokalni "wybrańcy ludu" od prezydenta i jego współpracowników począwszy, a na najbardziej zaszytym w kącie radnym skończywszy, solidnie sobie na te łatki zapracowali. Ilość i intensywność tarć wewnątrz Rady oraz między nią a prezydentem, przewyższała bowiem konieczne minimum i stanowi o powszechnie złej ocenie tej kadencji w oczach mieszkańców. To niewątpliwa porażka.

Plus

+ "Sukcesem" jest swoisty "eksperyment sądecki" polegający na skutecznym przetrwaniu organów samorządowych, będących z dwóch różnych bajek. Z jednej strony prezydent i jego ludzie tkwiący w przekonaniu, że są z nadania niemalże Boga, bo z wyborów powszechnych, święcie przekonani o swej nieomylności i traktujący wszystkich, nie tylko Radę, ale też media czy wręcz mieszkańców jako zło konieczne. Z drugiej radni, sfrustrowani swoja niemocą, brakiem realnego wpływu na bieg spraw w mieście, a już zupełnie brakiem wpływu na prezydenta.

Minus

- Porażką jest tygiel kadrowy w organie stanowiącym. Trzech przewodniczących, to o dwóch za dużo, do tego multum zmian w prezydium, komisjach etc. Sukces, tylko czy na pewno, to duża stabilność kierowniczej kadry urzędniczej, szczególnie tej najbliższej prezydenta. Było kilka ofiar, ale generalnie, kto płynął z prądem, ten był bezpieczny. Tyle o kadrach, jatkach i fajerwerkach.

Plus

+ Uczciwie trzeba jednak powiedzieć, że minione 4 lata to przede wszystkim praca merytoryczna, setki uchwał, tysiące posiedzeń komisji, mnóstwo skutecznych interpelacji, jeszcze więcej nieskutecznych.

Radośnie wymieńmy sukcesy:

F przyjęcie i umiarkowanie skuteczne realizowanie strategii rozwoju miasta i wieloletniego planu inwestycyjnego;

F zrealizowane bez zbędnych kontrowersji licznych inwestycji oświatowych (m. in. hale gimnastyczne, termomodernizacja);

F "uwłaszczenie po sądecku", dokonane przez radę trochę wbrew prezydentowi - maksymalne bonifikaty przy sprzedaży mieszkań komunalnych i wykupie gruntów przez spółdzielnie mieszkaniowe;

F istotna poprawa bezpieczeństwa publicznego, zarówno tego realizowanego bezpośrednio przez policję, jak i służby podległe miastu (straż pożarna, straż miejska);

F szybkie i sprawne przygotowywanie i przyjmowanie nowych planów zagospodarowania przestrzennego;

F dynamiczny rozwój sądeckiego ośrodka akademickiego;

F skuteczna poprawa bazy materialnej dla rozwoju kulturalnego (obiekty "Sokoła" i dawnego DKK)

Minus

- Jako sukces można wymieniać każdą inwestycję, jednak pamiętając lata poprzednie, ich liczbę i jakość należy uznać za porażkę. Jest ona częściowo pochodną największej oczywiście klęski tej kadencji - braku jakichkolwiek niemal sukcesów w pozyskaniu środków zewnętrznych, głównie unijnych. Jednym z powodów jest wymienione wyżej przekonanie o nieomylności urzędników ratuszowych, połączone z normalnym brakiem kompetencji.

Ta słabość połączona z brakiem wizji, pomysłu i mocy decyzyjnej prezydenta, wsparta twórczo przez bezradność Rady doprowadziły do całego szeregu, jakby powiedział Grek Zorba "pięknych katastrof". Wymieńmy tylko kilka z nich:

F trzykrotnie przegrane wnioski o środki na rewitalizację starówki;

F degrengolada związana z MKS Sandecja;

F brak realnych postępów dotyczących budowy obwodnic miasta, oraz rozwiązywania innych problemów komunikacyjnych

Zamiast tego wszystkiego zostawiamy następcom całe szafy koncepcji i dokumentacji, które wkrótce stracą aktualność oraz kiepską atmosferę społeczną, która przekłada się na brak szacunku i zaufania do władzy lokalnej. Wspólnym wysiłkiem zmarnowano szansę wypracowania dobrego i niekwestionowanego przywództwa lokalnego. Zabrakło skutecznego modelu współdziałania między organami władzy lokalnej oraz między nimi a sądeczanami.

Plus i minus

+/- Symbolem tej kadencji pozostanie pomnik papieski i fontanna na Rynku. Jednak nawet tutaj oceny mogą być dwojakie, jeżeli przypomni się zmarnowanie przy tej okazji szansy na zjednoczenie, a nie skłócenie lokalnej społeczności, na działanie wspólne, pozwalające na przypomnienie sobie przez włodarzy miasta, że już pierwszy artykuł ustawy o samorządzie gminnym mówi, że to wszyscy mieszkańcy miasta tworzą wspólnotę samorządową. I to przypomnienie dedykuje naszym następcom.

"Dziennik Polski" 2006-10-13

Autor: ea