Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ostatnia droga kronikarza

Treść

Kilkaset osób towarzyszyło w sobotę w ostatniej drodze zmarłemu w czwartek tuż po ukończeniu 75. roku życia Mieczysławowi Smoleniowi, człowiekowi, którego zasług dla Nowego Sącza nie sposób przecenić. W orszaku żałobnym, prowadzonym przez o. Wojciecha Łokiecia z parafii św. Ducha, za najbliższą rodziną kroczyli prezydenci miasta, przedstawiciele władz samorządowych, a także ogromne grono przyjaciół i znajomych, ludzi związanych z historię i kulturą. Pożegnano niestrudzonego kronikarza miejskiej codzienności, współtwórcę słynnego eksperymentu sądeckiego, wieloletniego pracownika regionalnej kultury, byłego dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury, niemal do ostatnich swych dni pełniącego funkcję redaktora "Rocznika Sądeckiego".

Nad otwartą mogiłą odeszłego wspominali wiceprezydent Nowego Sącza Jerzy Gwiżdż, znany w całym kraju historyk prof. Feliks Kiryk, a także Janusz Michalik, "mokowski" wychowanek ś.p. Mieczysława Smolenia. Ten ostatni swe krótkie wystąpienie zakończył kwestią: "Kochamy cię, Panie Dyrektorze", wyrażając w ten sposób uczucia uczestników żałobnej uroczystości. Głos zabrał również reprezentant rodziny Zmarłego. Powiedział m.in.: "Byłeś dla mnie swatem, ale miłowałem Cię jak brata. Od nikogo nie zaznałem tyle dobroci. Zaopiekowałeś się mymi najbliższymi i tego Ci do końca swych dni nie zapomnę. Mam teraz wyrzuty sumienia, że nie odwiedziłem Cię, kiedy bardzo cierpiałeś. Nie wiedziałem jednak nic o Twej chorobie. Nikomu po prostu się nie skarżyłeś. Umarłeś tak, jak żyłeś: z męską godnością".

Przejmująco zabrzmiały wygrane przez trębacza tony "Ciszy". Trumna opuszczona została do grobu przy wtórze tęsknych, regionalnych melodii wykonanych przez młodych artystów z zespołu "Lachy".

(DW), "Dziennik Polski" 2007-01-22

Autor: ea