Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Owieczki czy barany?

Treść

Billboard z trzema owcami i hasłem "Wypasiony klimat na studia" mający zachęcać do studiowania w Nowym Sączu w Wyższej Szkole Biznesu NLU wywołał oburzenie niektórych naszych czytelników. Nie chcą, by Nowy Sącz był kojarzony - jak mówią - z baranami i pastwiskiem. Studenci i młodzież przyjęli kampanię promocyjną z aprobatą i uśmiechem.

Dwieście billboardów będzie w 19 największych miastach w kraju przez półtora miesiąca reklamować studia w Nowym Sączu w WSB-NLU. Plakat, który zobaczy prawie cała Polska przedstawia trzy owce na tle zielonej łąki i jasnego błękitu nieba. Nad nimi umieszczono hasło "Wypasiony klimat dla studiów", nazwę miasta i logo z pełną nazwą uczelni doktora Krzysztofa Pawłowskiego. Ten obraz ma być powielony w spotach reklamowych telewizji i w reklamie prasowej.

Cała kampania warta jest 2 miliony złotych. Jest w tym udział budżetu miasta, choć prezydent nie ujawnił wielkości finansowego zaangażowania miasta.

Pomysłodawcą plakatu i kampanii jest absolwent WSB-NLU Jacek Powałka, prezentowany jako jeden z wybitniejszych strategów marketingowych, doradca prezesa France Telecom w Paryżu. Reklama lansowana jest przez marketing WSB- NLU jako przewrotna. Pokorne owieczki na plakacie to mają być wilki w owczej skórze, "wypasione owieczki wyhodowane w stadninie (chyba jednak w stadzie - przyp. autora) doktora Krzysztofa Pawłowskiego.

Dyrektor marketingu WSB-NLU, Przemysław Remi:

- Jesteśmy kreatywni i każdą słabość potrafimy przekuć w naszą przewagę. Przewrotna kampania promocyjna Nowego Sącza i jej wyjątkowego "wypasionego" klimatu na studia właśnie rozpoczęła się w całej Polsce. Została poprzedzona odpowiednimi badaniami.

Po środowej publikacji w "Dzienniku Nowosądeckiem" zatytułowanej "Na wypasione studia do Sącza" zilustrowanej opisanym wyżej plakatem odebraliśmy liczne telefony zaskoczonych sądeczan.

- Jestem w najwyższym stopniu oburzona tymi baranami na plakacie - powiedziała nam jedna z Czytelniczek. - Nie życzę sobie, by sądeczan kojarzono z baranami. Ja traktuję to jako osobistą obrazę i jeśli billboardy zostaną rozwieszone, pomyślę o skierowaniu sprawy do sądu.

Inny czytelnik stwierdził: - To już teraz w kraju będą na nas wołać jak na owce. Do tej pory wydawało mi się, że jako sądeczanie staraliśmy się być w czołówce dobrych pomysłów. O Nowym Sączu mówiło się pozytywnie.

Inna z dzwoniących osób domagała się ocenzurowania plakatu. Były głosy stanowczo domagające się odstąpienia miasta od udziału w kosztach promocji.

- Jeśli rektor Pawłowski hoduje u siebie barany, to jego sprawa. My nie chcemy mieć z tym nic wspólnego - odcinał się inny Czytelnik.

Jeden z rozmówców stwierdził, że plakat budzi skojarzenie, iż nie trzeba mieć zbyt dużo oleju w głowie, żeby skończyć sądecką uczelnię, jeśli ma się tylko pieniądze.

Pojawiła się też refleksja nieco ogólniejszej natury:

- Jeśli ktoś faktycznie zdecyduje się na przyjazd do Nowego Sącza, stwierdzi szybko, że cały ten wypasiony klimat - to w istocie tylko pastwisko. A wiadomo, na pastwisku, oprócz trawy, nie ma nic.

Przemysław Remi, dyrektor działu marketingu WSB-NLU, kiedy przekazaliśmy mu skojarzenia naszych rozmówców stwierdził, że on odbiera sygnały o pozytywnym odbiorze kampanii reklamowej:

- Najbardziej spodobała się tym, do których jest adresowana, czyli młodzieży, a to dla nas jest najważniejsze. Podobnie jak szum medialny, wokół promocji. Jeden z najbardziej znanych biznesmenów Roman Kluska hoduje na Sądecczyźnie owce. My też chcemy paść "owieczki".

WOJCIECH CHMURA , "Dziennik Polski" 2007-01-19


Autor: ea