Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Pełny kontakt

Treść

W nowosądeckim Gimnazjum nr 5 ograniczono drastycznie kradzieże, bójki, a nawet zaczepki słowne, otwarcie mówi się o wszelkich zagrożeniach, a nauczyciele są w stałym kontakcie z młodzieżą. Szkoła od dwóch lat realizuje holenderski program zintegrowanego bezpieczeństwa i włącza do niego osiedle Gołąbkowice.



Podczas wczorajszego spotkania zespołu realizującego program Zintegrowanej Polityki Bezpieczeństwa omawiana była między innymi ankieta, której poddano mieszkańców osiedla, gdzie znajduje się Gimnazjum nr 5. Wynika z niej, że 70 procent pytanych ludzi czuje się bezpiecznie, a tylko niewielki odsetek jest odmiennego zdania. Ankietę opracowali w ubiegłym roku studenci WSB NLU i oni też rozpytywali ludzi.

- Możemy mówić o całkowitej bezstronności ankieterów - komentowała pracę studentów Beata Frohlich, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu i koordynator programu. - U nas nie strzelają na ulicach i nie ma biegania z nożem jak w Warszawie. Sądeczanie reagują na inne zagrożenia, takie jak choćby chuligaństwo, zaczepki w klatkach schodowych, ciemności na parkingu.

Objęte ankietą osiedle Gołąbkowice jest społecznym otoczeniem dla jednego z największych gimnazjów w Nowym Sączu. Szkoła od chwili powstania stała się molochem. Dziś liczy ponad 650 uczniów. Z racji podatności na wszystkie możliwe zagrożenia występujące w dużych skupiskach ludzkich, dwa lata temu została wytypowana do pilotażu zintegrowanego bezpieczeństwa.

- Program otrzymaliśmy przez Komendę Wojewódzką Policji w Krakowie od ich kolegów z Holandii - opowiada Lucyna Zygmunt, dyrektorka Gimnazjum nr 5. - Gościliśmy też u siebie holenderskich policjantów. Program stawia przede wszystkim na otwarcie się szkoły na problemy i środowisko. Rozmawiamy z uczniami i rodzicami o wszystkich szkolnych problemach i zagrożeniach. Próbujemy włączyć ludzi z osiedla w życie szkoły.

Szkoła ma częściowy monitoring. Wprowadzono żetony w szatni, czym wyeliminowano kradzieże ubrań. Rada pedagogiczna wprowadziła wewnętrzny zakaz przynoszenia telefonów komórkowych. Młodzież, podczas ciągłych spotkań z wychowawcami i niemal na co dzień obecnymi policjantami, jest uczulana nawet na agresję słowną wobec siebie, od której jest krótka droga do rękoczynów. Dzięki kamerom skończyły się też wizyty pod szkołą dużo starszej młodzieży. Być może w ten sposób pozbyto się dilerów narkotykowych. Ostatnio uczniowie sami wzięli się do projektowania mundurków dla siebie. Na uwagę przewodniczącego zarządu osiedla, radnego Antoniego Rączkowskiego, że do pełnego szczęścia najlepiej zaangażować ochroniarza, kierownictwo szkoły i nauczyciele odpowiadają: raczej psychologa, bo do problemów młodzieży trzeba się zbliżać rozmową, a nie siłą.

Po dwóch latach gimnazjum, jako jedyne w Nowym Sączu otrzymało certyfikat bezpiecznej szkoły i jest zobowiązane kontynuować program. Teraz działania idą w kierunku objęcia uczniów ciekawymi zajęciami pozalekcyjnymi, stworzenia im możliwości uprawiania sportu.

- Być może dałoby się zaangażować do pracy pozalekcyjnej studentów w ramach praktyk - zasugerował Waldemar Olszyński, dyrektor Wydziału Edukacji UM.

- Chcielibyśmy urządzić boisko na terenie sąsiadującym z ulicą Prażmowskiego - dodaje Lucyna Zygmunt. - Tam jest pusty plac, który trzeba by było otoczyć wysokim ogrodzeniem, żeby piłka nie wylatywała na ruchliwą jezdnię. Własnego boiska szkoła nie posiada, korzystamy z gościny SP nr 20.

Na koniec marca przygotowywane jest spotkanie, podczas którego holenderski program będzie zaproponowany innym gimnazjom, nie tylko w mieście, ale także w powiecie nowosądeckim, gdzie, zdaniem członka Zarządu Powiatu Józefa Zygmunta, wciąż panuje beztroskie przekonanie, że wszystko w szkołach jest w porządku i żadnych zagrożeń nie ma.

(WCH) , "Dziennik Polski" 2007-03-16

Autor: ea