Piłą po koronie
Treść
Najpierw prośba, potem protest.
Spółdzielnia Mieszkaniowa "Beskid" będzie musiała wytłumaczyć się z przycinki drzew przeprowadzonej w ubiegłym tygodniu na osiedlu Wojska Polskiego. Chociaż dokonano jej na wniosek mieszkańców pojawiły się sugestie, że była za daleko posunięta.
Na administrowanym przez "Beskid" osiedlu przycięto prawie 20 drzew. Wśród nich przeważały brzozy, choć w grupie znalazł się też modrzew "skrócony" niemal o połowę. Jeden z mieszkańców powiadomił o sprawie Urząd Miasta żądając wyjaśnień i ewentualnego wyciągnięcia konsekwencji wobec władz spółdzielni.
- To barbarzyństwo, a nie przycinka - argumentuje mężczyzna. - Drzewa skrócono niemal o połowę nie bacząc na to, że o tej porze roku takich cięć już się nie wykonuje. Przykro na to patrzeć, poza tym wstyd przyprowadzić znajomych na osiedle, bo te kikuty po prostu wyglądają strasznie.
Prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej "Beskid" Piotr Gawron tłumaczy, że przycinkę wymusiła gwałtowna burza, która przeszła na początku ubiegłego tygodnia nad miastem. Interweniowali mieszkańcy, którzy już wcześniej sugerowali konieczność przycięcia gałęzi. Tak bardzo się rozrosły, że podczas wiatru niszczyły elewację i uderzały w szyby, co groziło ich rozbiciem.
- Tę przycinkę, zainspirowaną zresztą przez samych lokatorów, oprotestowała tylko jedna osoba - podkreśla Piotr Gawron. - Z pewnością zakres prac byłby mniejszy, gdyby nie gwałtowna burza, która uświadomiła mieszkańcom, że zbyt rozłożyste korony mogą np. rozbić im okna. Dlatego te prace trzeba było wykonać, nawet jeśli pora roku nie jest odpowiednia do tego typu działań.
Prezes Gawron dementuje też informacje o rzekomym niszczeniu ptasich gniazd ukrytych w koronach przycinanych drzew. Stanowczo zapewnia, że żadnych gniazd tam nie było. Mimo to spółdzielnia będzie musiała wytłumaczyć się z przycinki. Lada dzień Urząd Miasta prześle do "Beskidu" prośbę o złożenie stosownych wyjaśnień na piśmie.
(SZEL), "Dziennik Polski" 2007-05-22
Autor: ea