Piłkarski dwugłos
Treść
Po przegranym spotkaniu z Wierną Małogoszcz, w obozie Sandecji - co zresztą najzupełniej zrozumiałe - zapanował nastrój przygnębienia. Z pewnością znacznie poprawiła go wizyta w szatni zawodniczej, złożona przez przedstawicieli zarządu klubu, którzy dodali otuchy zawodnikom, zapewniając o swej gotowości służenia im wsparciem. Niemniej gracze zdawali sobie sprawę, że sytuacja w tabeli, w jakiej znalazł się zespół, nie upoważnia do optymizmu.
Oto opinie dwóch piłkarzy z zespołu biało czarnych:
Grzegorz Nowak, napastnik:
- Na boisku pojawiłem się dopiero po przerwie i dwukrotnie mogłem uratować punkt dla drużyny. W pierwszym przypadku z dość ostrego kąta uderzyłem, tak mi się przynajmniej wydaje, jak należy. Nie wiem, w jaki sposób bramkarz Wiernej zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką. Już w doliczonym czasie gry musiałem strzelać w tzw. krótki róg i golkiper znów był na miejscu. Gdybym przymierzył w przeciwległy narożnik, futbolówka znalazłaby się w siatce. Jestem tego pewien. Nie miałem jednak czasu ani na zastanawianie się, ani miejsca na odpowiednie ułożenie stopy. Teraz nie mogę przeżałować tej sytuacji.
Adam Ciastoń, pauzujący z powodu kontuzji pomocnik:
- Wolałbym nie oceniać postawy swych kolegów z drużyny. Jestem pewien, że dali z siebie wszystko. Oczywiście inaczej patrzy się na spotkanie z perspektywy trybun, niż osobiście biorąc w nim udział. Nie wiem, na ile byłbym w stanie pomóc drużynie. Być może przydałoby się moje doświadczenie, być może znalazłbym się w którymś momencie w odpowiednim miejscu. A może porażka byłaby dotkliwsza? Takie gdybanie nie ma chyba sensu. Trzeba po prostu przespać się z tą przegraną, zacisnąć zęby i nie poddawać się zwątpieniu. Perspektywy mojego powrotu do zespołu są raczej mgliste. Noga wciąż mi dokucza, i raczej nic nie wskazuje na to, bym w najbliższym czasie wznowił treningi. Pozostaje więc jedynie kibicowanie kolegom. (DW) , "Dziennik Polski" 2007-04-17
Autor: ea