Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Plantowanie plant

Treść

Grupa określająca się jako obrońcy nowosądeckich plant twierdzi, że podczas adaptacji budynku dla potrzeb Nowosądeckiej Małej Galerii został wycięty ogromny czarny cis, liczący około 130 lat. Lokatorzy z naprzeciwka nie mogą się też pogodzić z faktem urządzania parkingu pod pozostałymi drzewami, bo nie po to planty były kiedyś urządzane. - Były trzy cisy, wspaniałe rozłożyste czarne cisy - opowiada Stanisława Racięcka-Radosz mieszkająca przy ulicy Jagiellońskiej naprzeciwko obecnej Małej Galerii. - Wiem doskonale, w którym miejscu rosły, bo zimą schodziłam do nich i strzepywałam z nich śnieg, żeby się nie połamały. Jeden na pewno został wycięty, a dwa pozostałe mają podcięte wysoko gałęzie, tak żeby się pod nimi mieściły auta. To skandal, bo planty zamieniają się w parking. Podczas ostatniego otwarcia wystawy, samochody parkowały na trawnikach. Czy straż miejska tego nie widziała? Kto pozwolił na takie niszczenie plant? Istnienie trzeciego cisa potwierdza lokatorka z sąsiedniego domu Irena Strakosz. Razem z sąsiadką Elżbietą Jewułą pokazują nam miejsce na trawniku, gdzie rósł. Nie zgłaszały tego wcześniej, bo pilnie obserwują, co się dzieje przy przeniesionej z Kosalówki galerii. W grupie obrońców plant wymieniają doktor Danutę Molendę, Zbigniewa Batko, Annę Studzińską Ombach, Henryka Dobrzańskiego, Halinę Szczygieł. Czarę goryczy przepełniły w piątek samochody zaparkowane na trawnikach. Stanisława Racięcka Radosz wczytuje się w książkę Gabrieli Danielewicz "Echa sądeckich ulic". Jest tam fragment o dworku na plantach byłego burmistrza miasta Onufrego Prusa Trembeckiego, którego wnuk oddał przed wojną budynek miastu dla biblioteki im. J. Szujskiego. Nasadzenia drzewostanu, a więc i tych cisów, z których pozostały dwa, datowane są na okres życia burmistrza. Irena Styczyńska, miłośniczka miasta, poruszona tym, co dzieje się na plantach, przypomina, że o burmistrzu mówiło się "ojciec ludzi biednych". Próbuje odnaleźć jakieś stare fotografie dokumentujące stan drzewostanu na plantach. - Myślę, że pretensje są pod niewłaściwym adresem - mówi szefowa galerii Alicja Hebda. - Przejęłam ten budynek, nic mi nie wiadomo o jakimś cisie. Mam zgodę na dwa miejsca parkingowe, obok ogrodzenia i drzew. Tu naprawdę trzeba podjechać czasem z obrazami. Trudno mi gości, których zaprosiłam na wernisaż, od razu wypraszać z samochodami. Kiedyś od strony żłobka parkowano i nikomu to nie przeszkadzało. Chcę uszanować to, co zastałam, ale z parkowaniem jest problem. Jak zapewniono nas w Urzędzie Miasta, sprawa wyciętego drzewa będzie badana. (WCH) "Dziennik Polski" 2007-08-17

Autor: wa