Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Po Avii, przed Górnikiem

Treść

SANDECJA: Zupełnie przyzwoicie spisali się piłkarze Sandecji w spotkaniu ze świdnicką Avią. Zważywszy na skład, w jakim przyszło im wystąpić, remis uzyskany z mocnym kadrowo przeciwnikiem rozpatrywać raczej należy w kategoriach zysku w postaci jednego punktu, aniżeli straty dwóch "oczek".

W poczynaniach podopiecznych trenera Bogusława Szczeciny widać już było jakąś myśl przewodnią, sporo akcji przeprowadzili przy wykorzystaniu bocznych rejonów boiska, a przesunięcie Michała Gryźlaka do ataku okazało się udanym posunięciem. Szkoda oczywiście, że nie udało się sięgnąć po zwycięstwo, które by pozwoliło sądeczanom na wydostanie się ze strefy drużyn bezpośrednio zagrożonych spadkiem, ale nie wybrzydzajmy. Punkt jest punkt, jak mawiał trener Ireneusz Adamus, obecnie wiceprezes klubu, który staje dzisiaj na drodze biało czarnych. Wybierają się oni do Wieliczki na potyczkę z wciąż walczącym o drugą ligę Górnikiem.

- Z postawy chłopaków w meczu z Avią można być chyba zadowolonym - powiada Jarosław Paschek, kierownik drużyny Sandecji. - Była, owszem, szansa na komplet punktów, lecz przecież i przeciwnik mógł się pokusić o wygraną. W świetnej formie znajduje się na szczęście Staszek Bodziony, który jest obecnie najsilniejszym bodaj punktem zespołu. Przed nami mecz z kolejnym kandydatem do awansu. Tylko w niewielkim, niestety, stopniu poprawia się personalna sytuacja w drużynie. Kary za żółte kartki odcierpieli co prawda Dawid Florian i Paweł Rysiewicz, ale ten pierwszy zgłosił kontuzję ścięgna Achillesa. Po zgrupowaniu młodzieżowej reprezentacji Polski do wtorku nie pojawił się w klubie Paweł Kozub, wciąż niezdolni do gry pozostają liderzy drugiej linii Adam Ciastoń i Tomek Szczepański. Dobrze przynajmniej, że po infekcji wraca do siebie Jarek Kandyfer, którego powrót znacząco wzmocnił nasza defensywę. Zdajemy sobie wszyscy doskonale sprawę, że w Wieliczce czeka nas niesłychanie trudne zadanie, ale gdybyśmy mieli wybierać się tam pogodzeni z porażką, to bardziej opłacalne byłoby oddanie meczu walkowerem. Powalczymy przynajmniej o remis.

Przypuszczalny skład Sandecji: Bodziony - Polański, Kandyfer, Szufryn, Zagórski - Damasiewicz, Owsianka, Bartkowski, Zawiślan - Świerad, Gryźlak.

Mecz Górnika z Sandecją rozpocznie się w Wieliczce dzisiaj o godz. 17.

Uczucie niedosytu

Po meczu z Avią wśród piłkarzy Sandecji dominowały nastroje niedosytu. Satysfakcję z dobrej postawy mąciła nieco świadomość zmarnowanej szansy na zdobycie kompletu punktów. Oto opinie kilku graczy:

Michał Gryźlak: - Z konieczności wystąpiłem w ataku i chyba nie zawiodłem. Grę utrudniał mi trochę fakt, że koledzy z obrony wrzucali mi głównie górne, trudne do opanowania piłki. Szkoda, że po sytuacjach Bartka Damasiewicza i Grześka Nowaka nie zdobyliśmy goli, bo chyba należało nam się zwycięstwo. Ale szanować trzeba i ten jeden punkt.

Stanisław Bodziony: - W następnym meczu chyba ja zagram na środku ataku. To oczywiście żart, ale faktem jest, że nie mamy skutecznego strzelca, choćby takiego, jakim kiedyś był Rafał Policht. W rundzie wiosennej puściłem sześć goli. Wszystkie padły po strzałach w okienko. Można więc powiedzieć, że jestem kolekcjonerem pięknych bramek.

Jarosław Kandyfer: - Do spotkania przystępowałem z 38-stopniową gorączką. Przyplątała się jakaś dziwna infekcja. Już w pierwszej połowie zgłaszałem trenerowi, że źle się czuję. Wytrwałem jakoś do 65 minuty, ale teraz ledwie stoję na nogach. Do meczu z Górnikiem powinienem jednak wydobrzeć.

Maciej Polański: - Trener przedwcześnie zdjął mnie z boiska, bowiem zaczęły łapać mnie skurcze łydek. To na szczęście nic poważnego. Mamy świadomość faktu, że już do końca rozgrywek nie będzie dla nas meczu nieważnego. Szukać punktów musimy w konfrontacji z każdym rywalem. Również z Górnikiem w Wieliczce. (DW)

Sandecja pod lupą

Noty dla piłkarzy Sandecji za mecz z Avią:

Bodziony 7, Damasiewicz 5, Szufryn 6, Kandyfer 6, Zagórski 6, Polański 5, Bartkowski 5, Owsianka 5, Zawiślan 6, Świerad 5, Gryźlak 6.

Wystąpili ponadto Nowak, Rusin, Zachariasz i Orzechowski, grali jednak zbyt krótko by zasłużyć na ocenę.


Dziennik nowosądecki
Ośrodek w jednostce?
KORZENNA. Żołnierze mają do końca roku opuścić Miłkową

Tylko nie market
NOWY SACZ. Komitet na Rzecz Harmonijnego ...

"Suska sechlońska" puka do Unii
SECHNA. Aromatyczne owoce rozchodzą się, ...

Słopnice świętują
Już jutro Słopnice świętować będą 10-lecie ...

Wielka fotografia
Słopnice

Walka z czasem
GORLICE. Załoga Glimaru zakłada spółkę pracowniczą. ...

Pokazali, co potrafią
NOWY SĄCZ. Godnie uczcili jubileusz 80-lecia szkoły

Kogut i Lupa łamią lody
REGION. Senator Stanisław Kogut ze Stróż ...

Iluzjonista
Przepustka do kina według Daniela Weimera

Wczesny marczak
Leśny Dziennik

Jedyna na świecie
Bazylika na cześć Konstytucji

Grand Prix dla Izy
Gratulujemy

Policyjna doba
GRYBÓW

Krótko
PIT y na ostatni dzwonek

50 lat MBWA
Ekscentryczni, szokujący, zabawni artyści, ...

Po Avii, przed Górnikiem
SANDECJA: Zupełnie przyzwoicie spisali się ...

Po Wiernej, przed Buskiem
Kolejarz Stróże: Kolejarz z niechlubnego ...

Kolejna wygrana
Koszykówka. Liga młodziczek młodszych

Wyzwolić aktywność


Nie tylko Beata
Bartek Turek - talent z Superfightera

Krótko
Sportowa klasa

V LIGA NOWY SĄCZ - TARNÓW


VI liga - Nowy Sącz


"Dziennik Polski" 2007-05-02

Autor: ea