Podejrzenia i kłamstwa
Treść
Rozprawa w trybie wyborczym i doniesienie do prokuratury - to ostatni akcent spokojnej dotychczas kampanii prezydenckiej
Sztab Piotra Lachowicza kandydata na prezydenta miasta rekomendowanego przez PO złożył na konkurenta - Ryszarda Nowaka z PiS doniesienie do prokuratury. W trybie wyborczym odbyła się również rozprawa Lachowicz kontra Robert Magiera (również z PO), który na łamach broszury wydawanej przez zwolenników kandydata PiS-u podał nieprawdziwe, deprecjonujące Lachowicza informacje. Sąd nakazał mu publicznie przeprosić za opublikowane kłamstwa.
Ostatnie akordy kampanii wyborczej w Nowym Sączu zabrzmiały nieczysto. Mimo, iż obaj kandydaci na prezydenta zobowiązali się do zawieszenia kampanii z powodu żałoby narodowej, ciszę tę przerwali.
Doniesienie na Nowaka
Andrzej Czerwiński, poseł na Sejm i szef sądeckiej Platformy Obywatelskiej poinformował, że w czwartek Komitet Wyborczy Wyborców Platformy Obywatelskiej skierował do prokuratora doniesienie o domniemanym fałszowaniu dokumentów przez Ryszarda Nowaka, kandydata na prezydenta Nowego Sącza, w czasie kampanii parlamentarnej w 2005 roku.
- Istnieje domniemanie łamania prawa przez byłego posła, teraz kandydata na prezydenta Nowego Sącza Ryszarda Nowaka. Kilku świadków tych wydarzeń zgłosiło się do naszego komitetu. Stwierdzili, że noszą na sobie pewien ciężar. Podpisali oświadczenie, które zdecydowaliśmy się skierować do prokuratury. Nie jest to działanie w trybie wyborczym. Bo łatwo rzucać oskarżenia, a trudniej się bronić, dlatego nie chcę ujawniać szczegółów - powiedział poseł Czerwiński.
Zaznaczył, że pierwszą osobą, którą poinformował o doniesieniu do prokuratury był poseł Arkadiusz Mularczyk, szef sądeckich struktur PiS, partii, która desygnowała Nowaka na prezydenta. - Poseł Mularczyk nie zgodził się na udział we wspólnej konferencji prasowej, natomiast stwierdził, że jeśli mamy dowody na łamanie prawa przez Nowaka, to należy sprawę zgłosić do prokuratora - mówi Czerwiński.
O tym, w jaki sposób Nowak miał złamać prawo poseł mówić nie chciał. Powiedział jedynie, że chodzi o fałszowanie dokumentów.
Jak nieoficjalnie wiemy, w doniesieniu mowa jest o fałszowaniu podpisów na listach poparcia dla kandydatury Nowaka przed wyborami parlamentarnymi.
- Uważam, że była to próba zdyskredytowania mnie w sposób najgorszy, jaki może być. Traktuję to jako element kampanii wyborczej. Jest to haniebne zagranie ze strony sztabu konkurenta. Konferencja odbyła się w piątek, czyli w przeddzień ogłoszenia ciszy wyborczej, media elektroniczne - radia i telewizje kablowe podały tę informację, a ja nie miałem szans zareagować - mówi Ryszard Nowak. Dodając, że nie domyśla się nawet, co może być treścią doniesienia.
Atak na Lachowicza
Obaj kandydaci na prezydenta Nowego Sącza zawarli dżentelmeńską umowę, że zawieszają kampanię wyborczą z powodu żałoby narodowej ogłoszonej przez prezydenta RP. Miało nie być wyborczych reklam, odwołano planowane debaty.
Obaj tę umowę złamali. W czwartek, ale z piątkową datą ukazał się periodyk "Miasto" wydawany przez zwolenników Ryszarda Nowaka, w którym znalazły się deprecjonujące Lachowicza komentarze. Jeden z tekstów pt. "Interes miasta jest ważniejszy!" doprowadził jego autora - Roberta Magierę - przed sąd. Piotr Lachowicz oskarżył go w trybie wyborczym o to, że podał nieprawdziwe informacje na jego temat.
Chodzi o fragment tekstu, w którym Magiera twierdzi, iż Lachowicz "(...) brał czynny udział - jako sekretarz miasta - w relegowaniu z urzędu młodych i dynamicznych dyrektorów, przygotowanych mentalnie i merytorycznie do ściągania środków z UE".
Na korzyść Lachowicza zeznawał prezydent Józef Antoni Wiktor, który stwierdził, że dwóch dyrektorów zwolnił na kilka miesięcy przez zatrudnieniem Lachowicza jako sekretarza, a w przypadku następnych zwolnień w ogóle się z nim nie konsultował, bo takie decyzje podejmował jako prezydent miasta samodzielnie. Sprawy kadrowe nie podlegały sekretarzowi - na dowód przedstawiono regulamin organizacyjny urzędu z zakresem obowiązków sekretarza miasta. Także zwolniony jako jeden z pierwszych Janusz Matusik, były dyrektor Wydziału Mieszkalnictwa i Lokali UM zeznał na korzyść Lachowicza. Podobnie Janusz Obtułowicz - zwolniony w 2003 roku dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM - świadek powołany przez pełnomocnika Magiery stwierdził, że nic mu niewiadomo, jakoby Piotr Lachowicz miał przyczynić się do jego zwolnienia. Miał do niego jedynie żal o to, że jako reprezentant prezydenta miasta przed sądem pracy Lachowicz zeznawał na jego niekorzyść. Lachowicz zeznał natomiast, że prosił prezydenta o zwolnienie z tego obowiązku, ale otrzymał polecenie służbowe.
Przeprosiny po wyborach
Sąd uznał, że twierdzenie, jakoby Lachowicz "(...)brał czynny udział - jako sekretarz miasta - w relegowaniu z urzędu młodych i dynamicznych dyrektorów(...)" jest nieprawdziwe. Ponieważ stwierdzenie zawarte w artykule może budzić negatywne skojarzenia i deprecjonuje kandydata PO na prezydenta miasta.
Sąd nakazał Magierze sprostować podaną informację i na pierwszych stronach lokalnych dodatków gazet przeprosić Piotra Lachowicza za podanie nieprawdziwej, naruszającej dobra osobiste informacji. Ma też wpłacić na konto Caritas tysiąc złotych na rzecz rodzin ofiar wypadku w kopalni "Halemba".
Od decyzji sądu przysługuje mu odwołanie. Publikacja ogłoszenia, już po wyborach nie będzie miała większego znaczenia. Kłamstwo opublikowane na łamach periodyku "Miasto" poszło w świat powielone w tysiącach egzemplarzy. A obowiązująca cisza wyborcza pozbawiła Lachowicza szansy na obronę dobrego imienia.
Cios był dla niego tym bardziej dotkliwy, że autorem krzywdzącej i - jak wykazał przed sądem - nieprawdziwej opinii był Robert Magiera, członek popierającej jego kandydaturę Platformy Obywatelskiej.
W tekście zadeklarował poparcie dla Nowaka. O Lachowiczu napisał, że "bliżej mu do salonów sprawującego władzę w mieście SLD", że zwalniał dyrektorów itp., że nie mówi pełnej prawdy, bo wbrew oświadczeniu majątkowemu nie mieszka w bloku, ale w "luksusowo wyposażonym domu jednorodzinnym". - Ten luksusowy dom, to zwykły szeregowiec moich rodziców, oni zamieszkali u mnie, a ja z rodziną w ich 120 metrowym domu. Wcześniej w jednym pokoju mieszkałem z żoną i dwójką dzieci. Rodzicom ten wariant odpowiada - wyjaśniał Lachowicz oburzony zarzuconym mu kłamstwem.
Czerwiński skreśli Magierę
Tekst przeciw Lachowiczowi to nie pierwszy dowód nielojalności Magiery wobec posła Andrzeja Czerwińskiego. Wcześniej już buntował się przeciw władzy Czerwińskiego w sądeckiej PO. Zarzucał mu, że nie pozwala wybić się młodym ambitnym działaczom - takim jak on. Potem sprawa ucichła, stosunki między Czerwińskim i Magierą ociepliły się. Obaj kandydowali do parlamentu z listy Platformy.
Zdaniem Czerwińskiego dla Magiery nie ma już miejsca w szeregach jego partii.
- Jak traktować zawodnika, który strzelił samobójczego gola? To typowa zdrada. Takich ludzi trzeba z organizacji eliminować! Ludzie, którzy wspierają konkurencję PO, będą wyrzuceni z Platformy - oznajmił kategorycznie podczas piątkowej konferencji prasowej.
Dowód nielojalności wobec dawnego chlebodawcy dał również na łamach "Miasta" Wojciech Piech, były sekretarz miasta - zatrudniony przez Czerwińskiego, który prowadzi sądeckie biuro eurodeputowanego PO Bogdana Klicha, a który opowiedział się podczas kampanii wyborczej za Nowakiem z PiS-u. Swoje stanowisko wyraził również w tekście "Przyspieszenie rozwoju, czy retusz miasta" na łamach ostatniego numeru przytaczanego już tygodnika. - Wyszło szydło z worka - skomentował postawę dawnego współpracownika Andrzej Czerwiński.
Monika Kowalczyk , "Dziennik Polski" 2006-11-27
Autor: ea