Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Pojazd z ładunkiem bezkarności

Treść

Coraz częściej mieszkańcy Nowego Sącza atakowani są przez ogromne obwoźne reklamy stawiane na chodnikach. To jest niezgodne z prawem, ale stróże porządku przymykają na to oko. Firma, która zaparkowała ten billboard na kółkach na chodniku przy Białym Klasztorze w Nowym Sączu nie ma odpowiedniego zezwolenia z Miejskiego Zarządu Dróg, choć powinna je mieć. To jednak kosztuje. Na razie bierze pieniądze od firm, które reklamuje, natomiast do kasy miejskiej nie wpływa za takie reklamowanie ani złotówka. Wykorzystuje niejasność i luki prawne, ociężałość machiny administracyjnej, tolerancję strażników miejskich, przymykanie oka przez same władze miasta, które niedawno w kampanii wyborczej same eksponowały się w podobny sposób. Nie podając swojego nazwiska jeden z urzędników Miejskiego Zarządu Dróg w Nowym Sączu próbował nam objaśnić mechanizmy administracyjne, jakim podlega tego typu natarczywa reklama ustawiona na chodniku. - Można taki proceder ścigać z ustawy o drogach publicznych i z prawa budowlanego - dowiedzieliśmy się z MZD. - Billboard na kółkach zgodnie z przepisami jest pojazdem z ładunkiem. Sprawa jest skomplikowana, bo za każdym razem trzeba by badać, na jakim terenie ta instalacja na kółkach jest zaparkowana. W zależności od tego można próbować nakładać kary. Od nich oczywiście obowiązuje tryb odwoławczy i sprawa może się ciągnąć nawet trzy lata. Z pewnością niewiele można zrobić właścicielowi lawety z reklamą, którą zostawi na parkingu. Parkowanie na chodnikach jest dopuszczone w pewnych sytuacjach i to reguluje kodeks drogowy. Ten billboard zaparkowany od dawna na chodniku przed Białym Klasztorem w oczywisty sposób utrudnia ruch pieszym, ale do tej pory żaden patrol policji ani straży miejskiej jeszcze nie zareagował. - My płacimy firmie za reklamę bardzo duże pieniądze, a gdzie ustawi, to już nas nie obchodzi - powiedział nam kierownik biura reklamowanego na billboardzie "Telbeskidu" Leszek Gruca. - Firmy, które reklamujemy chcą byśmy je eksponowali jak najlepiej, więc bywa, że balansujemy na granicy prawa - tłumaczy właściciel firmy "Miejskie media" Piotr Mordarski. - To nie jest tylko problem Nowego Sącza. Umowa z miastem zjadłaby nas finansowo. Z opisanych zdarzeń wynika, że właściwie można by obok sfotografowanego billboardu zaparkować samochód, bo to w świetle prawa taki sam pojazd jak ta laweta z ładunkiem. Ciekawe, kto się pierwszy odważy? Wojciech Chmura "Dziennik Polski" 2007-08-17

Autor: wa