Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Poparcie na wycieraczce

Treść

Nie zbierałam podpisów, tylko odbierałam to, co dostarczano do biura - mówi Urszula Pancerz z Samoobrony


Miejska Komisja Wyborcza przesłała do Prokuratury Rejonowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy kompletowaniu podpisów poparcia dla kandydatów Samoobrony ubiegających się o miejsce w Radzie Miasta. Władze tego ugrupowania zapewniają, że dążą do ujawnienia sprawców tego zamieszania, choć z powodu kompetencyjnego bałaganu trudno wskazać osobę odpowiedzialną za dostarczenie MKW rzetelnej dokumentacji.

Kilka dni temu naszą redakcję odwiedził przewodniczący Samoobrony w mieście Wiesław Łęczycki. Przyniósł oświadczenie, w którym stwierdza, że posłanka Elżbieta Wiśniowska pełnomocnictwa do tworzenia list i rejestracji kandydatów do Rady Miasta przekazała Urszuli Pancerz i Włodzimierzowi Rozciecha. Ten ostatni przewodniczy strukturom Samoobrony w powiecie. On sam stanowczo zaprzecza, by angażowano go do tworzenia list w mieście. Podkreśla też, iż nie miał nic wspólnego ze zbieraniem podpisów sądeczan popierających kandydatów, którzy się na tych listach znaleźli.

- Jestem jedynie pełnomocnikiem do spraw kontaktów z mediami - mówi Włodzimierz Rozciecha. - Moim zdaniem problemy pojawiły się na etapie kompletowania podpisów przez Wiesława Łęczyckiego, bo zdołał dostarczyć jedynie dziesięć. W tej sytuacji obowiązek ten scedowano na Urszulę Pancerz z biura posłanki Wiśniowskiej, bo trzeba było większej aktywności w poszukiwaniu poparcia dla kandydatów. No i wiadomo, co się stało.

Tej wersji stanowczo zaprzecza Wiesław Łęczycki, który twierdzi, że od początku sprawą kompletowania wymaganych 150 podpisów poparcia dla kandydatów Samoobrony do Rady Miasta, zajmowała się Urszula Pancerz.

- Dostarczyłem dziesięć, bo o taką ilość poprosiła mnie Urszula Pancerz - twierdzi Wiesław Łęczycki. - Powiedziała, że właśnie tylu podpisów brakuje jej do kompletu, więc poprosiłem rodzinę o wsparcie. Łatwo sprawdzić nazwiska, które dostarczyłem. Oczywiście wszystki podpisy są autentyczne.

Zdaniem Wiesława Łęczyckiego, winę za zaistniałą sytuację ponosi Urszula Pancerz. Ona sama stanowczo zaprzecza i tłumaczy, że sama podpisów nie zbierała, więc nie mogła zweryfikować autentyczności dostarczonych jej materiałów.

- Ja je tylko odbierałam - wyjaśnia Urszula Pancerz. - Niektóre znalazłam wciśnięte pod drzwi biura, bo ktoś pojawił się z podpisami akurat wtedy, gdy było zamknięte. Przychodzili tutaj różni ludzie. Niektórych nawet nie znałam.

Włodzimierz Rozciecha zapewnia, że wdrożono już wewnętrzne postępowanie mające ujawnić osobę, która dopuściła się fałszerstw.

- O wszystkim poinformujemy na konferencji prasowej z udziałem pani poseł Elżebiety Wiśniowskiej - zapowiada Włodzimierz Rozciecha, choć daty takiego spotkania nie potrafi jeszcze podać. Natomiast Wiesław Łęczycki uważa, że dotarcie do sprawców nie powinno stanowić problemu.

- W końcu zebrano tylko 153 podpisy, z których kilka było fałszywych. Tę sprawę trzeba wyjaśnić, żeby odkleić w końcu od Samoobrony etykietkę partii stosującej takie niecne praktyki. Ludzie, którzy dopuścili się fałszerstwa, powinni zostać usunięci z naszego ugrupowania. To wpłynie na poprawę wizerunku Samoobrony w mieście.

Przypomnijmy, że Miejska Komisja Wyborcza ujawniła pięć fałszywych podpisów pod poparciem listy kandydatów tego ugrupowania do Rady Miasta. Lista nie otrzymała więc wymaganego poparcia 150 osób i ostatecznie nie została zarejestrowana. Samoobrona wycofała się też z pomysłu lansowania Urszuli Dudy na prezydenta miasta i oficjalnie poparła kandydata PiS Ryszarda Nowaka.

(SZEL), "Dziennik Polski" 2006-11-03

Autor: ea