Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Prezenty na procent

Treść

Promocyjne "gwiazdkowe" oferty pożyczek i kredytów nie muszą być najtańszym sposobem zdobycia gotówki - przestrzegają analitycy. Przed wypełnieniem wniosku kredytowego warto wszystko dokładnie policzyć i - przede wszystkim - unikać jak ognia pośredników.

- Reklamowane w okresie przedświątecznym kredyty "gwiazdkowe" to nic innego, jak zwykłe kredyty gotówkowe, nieco inaczej opakowane - wyjaśnia Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl. - Kredyty gotówkowe nie są najtańszym produktem bankowym, choć bywają łatwo dostępne - dodaje.

W okresie poprzedzającym święta Bożego Narodzenia banki prześcigają się w ofertach. - Nic dziwnego, bo w tym czasie pożyczamy o 50 procent więcej niż w pozostałych okresach roku - mówi Michał Macierzyński i dodaje, że w tym roku takie porównania są nieco utrudnione, bo niezmiennie z miesiąca na miesiąc Polacy pożyczają coraz więcej (bankowcy mówią o wzmożonej "akcji kredytowej").

Jak wygląda tegoroczna "oferta gwiazdkowa"? Dla przykładu: jeden z dużych banków od lat obecnych na naszym rynku proponuje kredyt na rok ze stałym oprocentowaniem 9,9 proc., bez poręczycieli, a nawet bez zaświadczenia o zarobkach. Jeżeli jednak prowizja od takiego kredytu będzie wynosić 5 proc. (a to typowa prowizja), to koszty pożyczenia kilku tysięcy złotych znacznie wzrosną, bo prowizję zapłacimy od całej kwoty kredytu na początku okresu kredytowania.

Tak czy inaczej chroni nas ustawa antylichwiarska; obecnie oprocentowanie kredytów gotówkowych nie może przekroczyć 22 proc. Analitycy jednak radzą, aby pożyczając pieniądze przed świętami Bożego Narodzenia, nie ulegać reklamom kredytów sezonowych, lecz zastanowić się nad innymi, tańszymi sposobami zdobycia gotówki.

Pierwszym i dość skutecznym sposobem jest sprawdzenie możliwości kupienia towaru na raty. Jeżeli mamy w planach zakup konkretnej rzeczy na gwiazdkowy prezent, warto poszukać w sklepie systemu sprzedaży ratalnej z "ratami 0 proc." W większości przypadków wyjdzie taniej niż kredyt gotówkowy w banku.

Kolejną szansą na obniżenie kosztów jest wykorzystanie możliwości, jakie daje nam rachunek bankowy (jeżeli taki posiadamy). Tak zwany kredyt w ROR lub zwykły, ale pokaźny debet w ROR, będą tańsze niż kredyt sezonowy w innym banku, który kusi niskim oprocentowaniem w okresie przedświątecznym. Dlaczego? Dlatego, że posiadając rachunek, ponieśliśmy już większość kosztów bankowych (np. opłata za prowadzenie rachunku).

Innym rozwiązaniem jest wykorzystanie karty kredytowej, jednak tylko w tzw. okresie bezodsetkowym (nawet do dwóch miesięcy).

Pułapką dla osób pożyczających jest coraz częściej stosowane ubezpieczenie. Jego rodzaje mogą być różne, a bank nie zawsze lojalnie informuje, które z ubezpieczeń są obowiązkowe, a które dobrowolne.

W przypadku kredytów sezonowych ubezpieczenie bywa niewiele warte i jedynie podwyższa koszt pożyczenia pieniędzy. Jeżeli jest taka możliwość, to w przypadku kredytów gotówkowych należy unikać dodatkowych ubezpieczeń - radzą eksperci.

Na koniec warto podkreślić, że najlepszym sposobem na uniknięcie kłopotów ze spłatą pożyczek zaciągniętych w okresie przedświątecznym jest... wstrzemięźliwość. W krajach, gdzie życie na kredyt jest znacznie popularniejsze niż u nas, pojawiły się pomysły "cooling off", czyli czasu na refleksję. Wypłatę pieniędzy od momentu przyznania kredytu dzieliłoby kilka dni. W tym czasie klient miałby prawo zrezygnować z pożyczenia pieniędzy. W naszym kraju teoretycznie także mamy prawo zrezygnować z kredytu w ciągu 10 dni, jednak ten "czas zadumy" następuje już po wypłaceniu pieniędzy. Nietrudno zgadnąć, że wtedy kredytobiorcy nie mają już z czego rezygnować, bo pieniądze z reguły są wydawane natychmiast.

Niektórzy pośrednicy kredytowi działający na polskim rynku ograniczenia nałożone przez ustawę antylichwiarską sprytnie omijają właśnie przez stosowanie wysokich ubezpieczeń i dodatkowych opłat za np. "domową obsługę kredytu". Pożyczka oferowana przez jednego z takich pośredników (mimo oficjalnego oprocentowania w wysokości 17 proc. w skali roku) obciąża klientów kosztami sięgającymi 100 proc. kwoty zaciągniętego kredytu!
JACEK ŚWIDER, "Nasz Dziennik" 2006-12-06

Autor: ea