Przyszli po wódkę
Treść
Po sobotnim incydencie nie będzie przyjęć weselnych w szkolnej stołówce
Uciążliwa muzyka, głośne zachowanie biesiadników, a ostatnio nawet bójka kończąca się interwencją policji - na takie niechciane atrakcje narażeni są mieszkańcy bloków przy ul. Armii Krajowej zlokalizowanych najbliżej Szkoły Podstawowej nr 20.
W przyszkolnej stołówce w weekendy organizowane są bowiem przyjęcia weselne trwające do późnych godzin nocnych.
Cierpliwość lokatorów została wystawiona na próbę w minioną sobotę. Do głośnej muzyki i hałaśliwego zachowania rozbawionych weselników doszły bowiem krzyki i wołania o pomoc. Gdy lokatorzy wyszli na balkony, by zobaczyć, co się dzieje, zobaczyli dwa policyjne radiowozy.
- Rozumiemy, że na weselach zdarzają się bijatyki. Pytanie tylko, czy szkolna stołówka jest właściwym miejscem do organizowania przyjęć weselnych, skoro powinna się raczej kojarzyć z wydawaniem obiadów dla uczniów - oburzają się lokatorzy.
Głosy zbulwersowanych mieszkańców ul. Armii Krajowej dotarły do Wydziału Edukacji Urzędu Miasta, który powiadomił o tym dyrektora SP nr 20 Hannę Śpiewak. Wczoraj rozmawiała ona z ajentem dzierżawiącym stołówkę od momentu jej uruchomienia, czyli od 1999 roku.
- Dowiedziałam się, że rezygnuje z organizowania przyjęć weselnych, bo stanowią zbyt duże obciążenie dla pracowników - mówi Hanna Śpiewak. - Firma z pewnością bardzo na tym nie straci, bo tych wesel nie było wcale tak wiele. Na stołówce odbywały się głównie spotkania opłatkowe, prymicje, zjazdy emerytów, czy osób niepełnosprawnych. Zwykle kończyły się przed godziną 20, no i oczywiście nigdy nie dochodziło do ekscesów, więc te imprezy nie były uciążliwe dla mieszkańców okolicznych bloków.
Władysław Śliwa, ajent dzierżawiący stołówkę, potwierdza, że było to ostatnie przyjęcie weselne odbywające się w tym miejscu. Rezerwację zrobiono jeszcze w ubiegłym roku, a impreza, tak jak wszystkie realizowane w tym miejscu, była bezalkoholowa.
- Incydentu nie wywołali goście weselni, tylko zakapturzeni chuligani, którzy domagali się wódki od jednego z uczestników przyjęcia - dodaje Władysław Śliwa. - Doszło do bójki, dlatego wezwaliśmy policję. Zdarzenie miało miejsce po godzinie 21, więc było jeszcze stosunkowo wcześnie. Zresztą organizowane tutaj imprezy nigdy nie trwały długo.
Hanna Śpiewak podkreśla, że stołówkę wiąże ze szkołą jedynie to, iż jest zlokalizowana na jej terenie. SP nr 20 nie ma jednak żadnych korzyści finansowych związanych z jej funkcjonowaniem, bo wszystkie opłaty wpływają do Urzędu Miasta. Z ratusza nadesłano też wzory umów zawieranych z ajentami, w których określono zakres działalności prowadzonej w stołówkach szkolnych. Dyrekcja dwudziestki nie miała wpływu na treść takiej umowy, choć w momencie, gdy do Hanny Śpiewak dotarły pogłoski o incydencie podczas sobotniej imprezy weselnej, zaczęła rozważać możliwość sporządzenia aneksu, który nie dopuszczałby możliwości organizowanie podobnych imprez. Nie będzie to jednak potrzebne, skoro właściciel firmy dzierżawiącej stołówkę zadeklarował, iż nie zamierza już organizować przyjęć weselnych.
paweł szeliga, "Dziennik Polski" 2007-06-20
Autor: ea