Punkty nadziei
Treść
Sandecja - Wisła II Kraków 1-0
Kiedy mecz Sandecji z Wisłą II Kraków nieubłaganie zmierzał do końca, a na świetlnej tablicy wciąż widniał rezultat 0-0, niewielu było kibiców wierzących, że sądeczanie przełamią wreszcie fatalna passę i po raz pierwszy wygrają wiosną na swym boisku. A jednak: po raz kolejny okazało się, że aby pomyślnie zwieńczyć swe dążenia, warto walczyć do końcowego gwizdka sędziego.
Szaleńczy zryw Floriana sprawił, że gospodarze zainkasowali bezcenne dla siebie trzy punkty, dzięki którym przynajmniej na tydzień, a miejmy nadzieje, że na dłużej - może już do końca rozgrywek - rozstali się z drużynami bezpośrednio zagrożonymi degradacją.
O swej decydującej dla losów meczu akcji opowiada Dawid Florian (rozmowę z piłkarzem na temat jego spodziewanego przejścia do Wisły Kraków zamieściliśmy we wczorajszym wydaniu "Dziennika Nowosądeckiego"):
- Nie czułem się najlepiej, zaczęły łapać mnie skurcze łydek. Chciałem zgłosić trenerowi, by wprowadził za mnie zmiennika. W pewnym momencie przejąłem piłkę w okolicach środka boiska. Nie pamiętam, czy ją wywalczyłem, czy podał mi któryś z kolegów. W każdym razie zauważyłem, że zmierzają w moim kierunku dwaj obrońcy rywali. Kopnąłem futbolówkę między nich i pobiegłem za nią ile sił w nogach. Na dziesięciu metrach dołożyłem rywalom chyba z półtora metra. Kiedy znalazłem się w polu karnym, nie mierząc w konkretne miejsce, strzeliłem na bramkę. Piłka wpadła do siatki.
Nie można wykluczyć, że ten gol popularnego Florka zadecyduje o przyszłym losie Sandecji. Na sobotnią wiktorię solidarnie zapracowali wszak wszyscy jej zawodnicy: od wyjątkowo czujnego na przedpolu bramkarza Stanisława Bodzionego, poprzez ofiarnie interweniujących obrońców i gryzących trawę graczy drugiej linii, aż po aktywnego, wciąż szukającego swego miejsca na boisku Michała Gryźlaka.
Przed sądeczanami trudny, bardzo trudny wyjazdowy dwumecz z Wisłoką Dębica i Orlętami Radzyń Podlaski. A później bratobójczy pojedynek z Kolejarzem. W terminarzu jest więc Sandecji zdecydowanie pod górkę. Jeśli jednak w zapowiadanych spotkaniach podopieczni trenera Bogusława Szczeciny zagrają z podobną do zaprezentowanej w sobotę determinacją, nie będą bynajmniej bez szans na wzbogacenie wciąż cokolwiek skromnego punktowego konta.
Bogusław Szczecina, trener Sandecji:
Psychiczne odblokowanie
- Właściwie każdy mecz jest dla nas grą o życie, co powoduje, że zawodnicy na boisko wybiegają ze sporym obciążeniem psychicznym. Dlatego styl prezentowany przez drużynę nie jest najefektowniejszy. Liczą się wyłącznie punkty. Zadowolony jestem z postawy chłopaków. Szczególnie w drugiej połowie pokazali charakter. Wierzę, że to nasze pierwsze wiosenne zwycięstwo na własnym terenie będzie początkiem drogi w górę tabeli. Nadal nie mogę niestety korzystać z usług kilku czołowych piłkarzy. W sobotę niezdolny do gry był Dawid Szufryn. Bardzo chciałbym się mylić, niemniej obawiam się, że już do końca rundy wiosennej nie zdążą wyleczyć się Tomek Szczepański i Adam Ciastoń, dwaj piłkarze, decydujący o obliczu drugiej linii. Jakoś jednak muszę sobie radzić. Zwycięstwo z rezerwą krakowskiej Wisły jest tym bardziej cenne, że nie tylko poprawiło sytuację zespołu w tabeli, ale i mam przynajmniej taką nadzieję - odblokuje psychicznie moich podopiecznych.
Dawid Szufryn, obrońca:
Za bardzo chcę pomóc
- Odnowiła mi się niestety kontuzja mięśni brzucha. To efekt poprzedniego spotkania z Górnikiem w Wieliczce. Wykonywanie gwałtownych ruchów sprawia mi po prostu ból. Mam nadzieję, że wkrótce dołączę do chłopaków, bo obserwowanie meczów z trybun staje się dla mnie nie do zniesienia. Nerwy mnie zżerają. Aż za bardzo chciałbym pomóc partnerom. Gratuluję im postawy w sobotnim meczu. Zagrali z ogromną determinacją. Liczę, że w kolejnych zawodach będzie już tylko lepiej.
Powrót Wani
Po półtorarocznym pobycie w Stanach Zjednoczonych powrócił do Nowego Sącza Jakub Wańczyk, obiecujący kiedyś piłkarz Sandecji. Przypomnijmy, że ten pomocnik ma na swym koncie jeden występ w reprezentacji Polski U 20.
- Doskonale orientuję się w sytuacji panującej w polskim futbolu - przekonywał popularny Wania, którego spotkaliśmy wczoraj podczas czynienia zakupów w jednym z sądeckich sklepów odzieżowych. - Wiem również, w jakiej sytuacji znajduje się Sandecja. Wkrótce wznowię w niej treningi. Z formy chyba wiele nie straciłem. Za oceanem trenowałem przecież i grywałem w Tarnovii Chicago.
Wańczyk dotrzymał słowa. Już wczoraj dołączył do swych dawnych kolegów, ćwiczących pod okiem trenerów Bogusława Szczeciny i Artura Sejuda.
(DW), "Dziennik Polski" 2007-05-08
Sandecja pod lupą
Za spotkanie z Avią postanowiliśmy wszystkim graczom Sandecji przyznać identyczna notę, choć do postawy właściwie każdego zawodnika można mieć pewne uwagi. Na "siódemki" zasłużyli jednak choćby tylko za ambitna postawę i wiarę w zwycięstwo.
Bodziony 7, Damasiewicz 7, Kandyfer 7, Polański 7, Zagórski 7, Florian 7, Bartkowski 7, Zachariasz 7, Zawiślan 7, Kozub 7, Gryźlak 7.
Za krótko, by zasłużyć na notę wystąpili również: Świerad, Orzechowski oraz Owsianka.
Autor: ea