Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Rektor w dwie godziny

Treść

W ekspresowym tempie będą musieli wybrać rektora PWSZ członkowie 29-osobowego Kolegium Elektorów złożonego z przedstawicieli wszystkich środowisk tej sądeckiej uczelni. Terminarz wyborczy daje im tylko dwie godziny na podjęcie decyzji mającej kluczowe znaczenie dla przyszłości PWSZ.



Ogłoszony niedawno kalendarz wyborczy wzbudził mieszane uczucia wśród kadry naukowej i pracowników uczelni. Coraz głośniej mówi się tam o działaniach mających uniemożliwić wybór najlepszego kandydata na następcę dotychczasowego rektora prof. Andrzeja Bałandy. Statut uczelni udało się uchwalić późno, bo dopiero przed kilkoma tygodniami, w efekcie czego Senat PWSZ uchwalił regulamin wyborczy dopiero 30 marca. Dokładny terminarz ukazał się oficjalnie cztery dni później. Szybko przyszły święta, które w przypadku uczelni oznaczają tygodniową przerwę w zajęciach. Tym samym kadra naukowa i pracownicy uczelni mieli niewiele czasu na zastanowienie się, kogo wybrać do Kolegium Elektorów. Tymczasem oficjalne ogłoszenie składu tego gremium ma nastąpić już w poniedziałek. Dzień później muszą oni zgłosić kandydatów na stanowisko rektora. Za takiego uznany będzie naukowiec, którego nazwisko wskaże co najmniej trzech elektorów. Może on jednak skorzystać z prawa do odmowy kandydowania na to stanowisko, co spowoduje dodatkowe utrudnienia. Tymczasem już 8 maja ma się odbyć otwarte spotkanie z kandydatami, podczas którego każdy z nich będzie musiał krótko przedstawić swoją wizję przyszłości uczelni. Odpowie też na pytania z sali. Wszystko powinno rozegrać się w ciągu dwóch godzin. W tym czasie elektorzy mają wyrobić sobie pogląd na temat kandydata, ocenić jego przydatność dla uczelni i dokonać wyboru rektora.

- To niepoważne - twierdzi część kadry uczelni. - W tak krótkim czasie trudno wyrobić sobie opinię na temat kandydata. Zwłaszcza, że termin zgłaszania kandydatów na rektora i spotkania wyborczego dzieli długi weekend, podczas którego uczelnia nie będzie pracować. Mamy zatem szybkie tempo działania połączone ze skróconym do minimum czasem na podjęcie decyzji. Wybory przeprowadzone w takiej formie mogą mieć fatalne skutki dla przyszłości PWSZ. Zwłaszcza, że regulamin dopuszcza wybór rektora spośród kandydatów, którzy nie byli dotąd związani z naszą szkołą. Elektorzy będą mieli zbyt mało czasu, by zebrać wystarczająco dużo informacji na temat takiej osoby, zorientować się w jej naukowym dorobku, doświadczeniu zawodowym, czy umiejętnościach niezbędnych do kierowania uczelnią.

Zdaniem prof. Andrzeja Bałandy szybki wybór jego następcy niesie z sobą więcej korzyści niż ryzyka. Rektor uważa, że zagwarantuje to pełen obiektywizm Kolegium Elektorów.

- Zawsze wtedy, gdy procedury są rozciągnięte w czasie, pojawiają się targi, tworzenie układów, grup wpływów, czy próby przeciągania ludzi na swoją stronę - wyjaśnia Andrzej Bałanda. - Szybka ścieżka wyboru eliminuje to niebezpieczeństwo, bo trzeba podjąć decyzję po prezentacji kandydatów. Każdy może im zadać niewygodne pytania, bo spotkanie wyborcze ma charakter otwarty, choć rzeczywistego wyboru dokonuje oczywiście wąska grupa elektorów przysłuchujących się odpowiedziom.

Rektor Bałanda dodaje, że kalendarza wyborczego nie można było uchwalić wcześniej ze względu na przedłużające się ekspertyzy prawników oceniających projekt statutu uczelni. Przyznaje natomiast, że nie jest entuzjastą regulaminu wyborczego uchwalonego przez Senat uczelni, bo - jak twierdzi - wkradło się tam kilka błędów. Jest w nim np. mowa o działalności komitetów wyborczych kandydatów, choć takich w PWSZ ani nie było, ani nie będzie.

- Moim zdaniem najpoważniejszym błędem jest jednak zapis o tym, że wybór do Kolegium Elektorów automatycznie wyklucza kandydowanie na stanowisko rektora - twierdzi prof. Andrzej Bałanda. - Na większości dużych polskich uczelni rektor jest bowiem wybierany spośród elektorów. Prawo dopuszcza jednak rozwiązanie zaproponowane przez nasz Senat, dlatego jest to tylko moja luźna uwaga. Jedyna rzecz, jakiej się teraz obawiam, to wybór kandydata o słabej osobowości, którym będzie można sterować. Tę funkcję powinien sprawować człowiek o mocnej pozycji w świecie nauki, a więc niezależny i doświadczony. W przeciwnym wypadku dotychczasowy dorobek PWSZ może zostać zaprzepaszczony.

Choć po dwóch pełnych kadencjach rektor Bałanda nie będzie już mógł ponownie ubiegać się o to stanowisko, pozostanie we władzach PWSZ. Będzie członkiem Senatu, pełniąc rolę przedstawiciela rektora UJ jako uniwersytetu, z którym współpracuje sądecka uczelnia.

(SZEL) , "Dziennik Polski" 2007-04-20

Autor: ea