Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Remis do uszanowania

Treść

Punkt przywieziony przez Sandecję ze wschodnich kresów Polski zdaje się być potwierdzeniem dobrej dyspozycji jej piłkarzy. Połowiczna zdobycz powoduje co prawda, że sądeczanie stracili fotel lidera, niemniej przedłuża do dziewięciu, trwającą od rundy wiosennej minionego sezonu ich passę spotkań bez porażki. Sprawia jednocześnie, że zachowują bezpośredni kontakt ze ścisłą czołówką tabeli. W Radzyniu Podlaskim na przyzwoitym poziomie zagrała cała drużyna. Nie odczuwało się specjalnie braku kontuzjowanych Bodzionego, Kandyfera i Szufryna, a także pauzującego od dłuższego czasu, ale sposobiącego się powoli do powrotu na boisko Ciastonia. Nie oznacza to, rzecz jasna, że w klubie nie czekają na wyleczenie urazów wymienionych zawodników i że kadra zespołu jest na tyle wyrównana, że w każdej chwili do gry gotowy jest zastępca niedysponowanego zawodnika z podstawowego składu. Wręcz przeciwnie: na obsadzenie czeka przecież jedenaście miejsc w drugiej drużynie. To trochę nienormalne, by pewni gracze w sobotę występowali w czwartej lidze, a dzień później pojawiali się na boisku trzeciego frontu. Dlatego działacze MKS wciąż myślą o wzmocnieniach, a na ich celowniku znaleźli się, wedle posiadanych przez nas informacji, Łukasz Łukasik z Kolejarza Stróże (jego przejście do sądeckiego klubu ustalone zostało już przed rozpoczęciem sezonu) oraz Rafał Policht z Okocimskiego Brzesko. Z tym ostatnim prowadzone są rozmowy. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że dobrze znany bywalcom stadionu im. ojca Augustynka napastnik związany jest kontraktem ze swym obecnym klubem. Doświadczenie wszak uczy, że w polskim futbolu nie ma rzeczy niemożliwych. Z Sandecją treningi podjął ponadto, o czym pisaliśmy w sobotnim wydaniu "Dziennika Polskiego", słowacki rozgrywający Roman Cavojski. Zarząd MKS zwrócił się już do Słowackiego Związku Piłki Nożnej o wydanie certyfikatu tego zawodnika. Wracając do meczu z Orlętami. Byli, owszem, wśród kibiców Sandecji hurraoptymiści, którzy po jej zwycięstwach z Ładą i Resovią oczekiwali po podopiecznych trenera Artura Sejuda wyłącznie kolejnych wygranych. Również w spotkaniach wyjazdowych, nawet z drużynami, które w poprzednim sezonie walczyły o II ligę. A takowym rywalem były w niedzielę Orlęta. Remis przywieziony z Radzynia Podlaskiego przyjęli więc pewnie z niejakim sceptycyzmem. W naszym natomiast przekonaniu, punkt wywalczony w meczu wyjazdowym zawsze należy uszanować. Nigdzie nie jest bowiem powiedziane, że nie okaże się on przysłowiowym języczkiem u wagi w ostatecznym rozrachunku trzecioligowych zmagań. DANIEL WEIMER Sandecja pod lupą Noty dla zawodników Sandecji za ich spotkanie z Orlętami Radzyń Podlaski: Kozioł 5, Polański 6, Frohlich 6, Szczepanik 6, Damasiewicz 6, Zawiślan 7, Bartkowski 6, Orzechowski 6, Wańczyk 6, Zachariasz 6, Gryźlak 7. Wystąpili ponadto Nieć i Nowak, na boisko weszli jednak dopiero w drugiej połowie, ich gra nie może więc zostać oceniona. "Dziennik Polski" 2008-08-21

Autor: wa