Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Remis porażką

Treść

Piłka ręczna - I liga kobiet
Z pewnością mecz z AZS Warszawa zremisowany przez AZS Beskid Nowy Sącz będzie jeszcze długo wspominany. Sądeczanki po 15 minutach prowadziły 9-1, a mimo to niewiele brakowało, aby spotkanie zakończyło się przegraną.



- Jak to się robi, że przegrywa się - bo remis w tym spotkaniu jest porażką - właściwie wygrany już mecz?

- Najprostsza odpowiedź, nie zdobywa się jednej bramki więcej niż rywalki - mówi trener Beskidu Jacek Gomulec. - Początek meczu był rzeczywiście rewelacyjny. Niemal każda akcja kończyła się zdobyciem bramki. Rywalki nie wiedziały, co się dzieje. I nagle od 15 minuty role się odwróciły. To warszawianki zaczęły grać jak natchnione, a my nie umieliśmy sobie z tym poradzić. Po meczu zawodniczki powiedziały mi, że kiedy zobaczyły, że jest aż tak dobrze, to nieco zwolniły. Później nie umiały już się poderwać do takiej walki. Cóż remis oznacza stratę punktu. Bardzo dobrze zagrała Magda Nosal, która doznała kontuzji, ale na szczęście niegroźnej. Szkoda, że rozgrywające, widząc, że nie idzie na środku, nie dawały piłek na skrzydła, bo mecz mógł wyglądać inaczej. Była szansa na wygraną.

- Sytuacja Beskidu w tabeli, mówiąc delikatnie, jest trudna. Jak uchronić się przed degradacją?

- Do zasadniczych rozstrzygnięć mamy miesiąc. Wprawdzie wcześniej gramy z Gdyni, ale tam raczej trudno liczyć na sukces. Natomiast 18 kwietnia gramy z Kościerzyną i musimy to wygrać. Później mamy Lublin i to będzie również zespół do ogrania. Jeżeli urwiemy punkt SMS, to wyprzedzimy w tabeli Kościerzynę i Warszawę. A to da nam na pewno utrzymanie. Do zespołu wróciła Dorota Basta. Wprawdzie brakuje jej siły, ale za miesiąc powinno być znacznie lepiej.

(JEC), "Dziennik Polski" 2007-03-21

Autor: ea