Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Retoryka urzędnika

Treść

Rozmowa z Markiem Oleniaczem, w drugim dniu pracy na stanowisku Sekretarza Miasta Nowego Sącza

Aż jedenastu z 23 radnych wstrzymało się od głosu, gdy powoływano Pana na funkcję sekretarza miasta. Został nim Pan, jak niektórzy mówią m.in. dzięki poparciu Kazimierza Sasa...

- Zostałem wybrany bezwzględną większością głosów, więc w rzeczywistości 12 głosami tych radnych, którzy byli za moją kandydaturą. Pozostali radni wstrzymali się od głosu. Nikt nie był przeciw. Bardzo sobie cenię głos pana Kazimierza Sasa, mojego byłego nauczyciela i dyrektora Zespołu Szkół Elektryczno-Mechanicznych. Wydaje mi się, że zagłosował na mnie z sympatii, jaką do mnie żywi, bez politycznych podziałów. I cenię go za to.

Radny Sas zagłosował na Pana nie bez zastrzeżeń. Wypomniał, że jako radny minionej kadencji atakował Pan jego partię - Sojusz Lewicy Demokratycznej. Oświadczył, że liczy na zmianę Pańskiej postawy...

- Inną rolą jest bycie radnym opozycyjnym, a byłem nim wobec SLD, a inną bycie wysokim urzędnikiem w ratuszu. Sekretarz to jeden z najwyższych urzędów w mieście, jego praca nie polega na zajmowaniu się polityką. Od pełnionej funkcji zależy w pewnym sensie retoryka wypowiedzi.

Jak Pan przyjął deklarację, radnych Platformy Obywatelskiej i Porozumienia Sądeckiego, w których imieniu wiceprzewodniczący Robert Sobol powiedział, że cedują odpowiedzialność na PiS i SLD za powołanie Pana na sekretarza?

- Wstrzymanie się od głosu radnych PO-PS odbieram jako decyzję polityczną. Rozumiem tę postawę. Nie chcieli blokować powołania mnie, ale też nie chcieli zagłosować "za". Ich decyzja to wynik kompromisu. Nie traktuję tego osobiście.

Ma Pan uprawnienia audytora wewnętrznego w jednostkach sektora finansów publicznych, wydane przez komisję egzaminacyjną przy Ministerstwie Finansów, ukończył Pan studium zarządzania samorządem w Małopolskim Instytucie Samorządu Terytorialnego i Administracji w Krakowie. To nieprzydatne umiejętności w Straży Granicznej. Wygląda na to, że jeszcze będąc funkcjonariuszem planował Pan karierę urzędniczą.

- W dzisiejszym świecie trudno cokolwiek planować, ale istotnie przygotowywałem się do takiej kariery.

W ratuszu już wszystkie gabinety chyba są zajęte. Gdzie stoi Pana biurko?

- Zająłem dawny gabinet Wojciecha Piecha. Pokój nr 13, blisko Biura Rady Miasta. Mam nadzieję na bliską współpracę.

Powie mi Pan ile będzie zarabiał?

- Powiem, gdy tylko będę wiedział. Prezydent jeszcze o tym ze mną nie rozmawiał.

Rozmawiała Monika Kowalczyk

Autor: ea