Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Rewolucji nie będzie!

Treść

Rozmowa z Anną Dobosz, prezesem Sądu Rejonowego w Nowym Sączu - Rozpoczyna Pani pracę na nowym stanowisku. Czy można się spodziewać gruntownych zmian? - Rewolucji na pewno nie będzie. Mam świadomość w perspektywie czteroletniej kadencji, że jest to praca bardzo odpowiedzialna, z ludźmi świetnie wykształconymi, z takimi, na których można polegać. Będę się starała, aby poziom ich wiedzy i pracy był jak najwyższy. Niezwykle ważne jest podejście do stron. Chodzi o to, żeby człowiek, który przychodzi do sądu, nie czuł, iż stoi po jednej stronie barykady, a po drugiej znajduje się nieprzyjemny i nieprzyjazny urzędnik. Chodzi o ludzkie podejście do każdej osoby. Chciałabym, byśmy w takim właśnie stylu funkcjonowali. - Czy wszystkie wydziały są w podobnej sytuacji, czy też w niektórych z nich trzeba będzie dokonać jednak znaczących restrukturyzacji? - Nie, jeżeli następują zmiany, to są one wymuszone nowymi przepisami. Np. 12 lipca br. weszła w życie nowelizacja do Kodeksu postępowania karnego. W związku z tym przesuwamy sędziów z wydziału karnego do grodzkiego. Duża ilość spraw - zamiast do tego pierwszego - trafi do drugiego. - Czyli drobniejsze ludzkie grzeszki będzie rozpatrywał sąd grodzki? - Tak, dlatego tam jest potrzebne kadrowe wzmocnienie, a więc zarówno dodatkowa obsada sędziowska, jak i sekretarska. Natomiast jakichś większych istotnych zmian i roszad personalnych nie mam zamiaru dokonywać. - Wydział grodzki podlega Sądowi Rejonowemu? - Tak, wszystkie wydziały znajdujące się na ul. Strzeleckiej nam podlegają. - Z tego wynika, że także brak parkingu podlega Pani prezes? - Co do braku parkingu, to bym już pana wysłała do prezesa Sądu Okręgowego. Rzeczywiście jest to kłopot, zarówno na ul. Strzeleckiej, jak i na ul. Pijarskiej. Uważam, że przy głównym budynku i tym drugim obiekcie powinny być specjalne miejsca parkingowe. Może uda się coś w tej sprawie zrobić w porozumieniu z władzami miasta. - Ilu pracowników zatrudnia Sąd Rejonowy? - Około 120 osób, w tym 31 sędziów i asesorów. - Na jakim etapie znajduje się wprowadzanie danych z ksiąg wieczystych do systemu elektronicznego, rozpoczęte dwa lata temu? - Prace są zaawansowane, osiągnęły już półmetek. Na początku zakładano, że potrwają nawet osiem lat. Dziś już wiemy, że za dwa lata w naszym sądzie cała operacja zostanie zakończona. Tzw. migracje dokumentów, czyli transportowanie ich do Krosna, gdzie znajduje się wyspecjalizowana komórka, odbywają się bardzo sprawnie. W zasadzie każda partia akt już po tygodniu wraca do nas. I w tym momencie wszelkie sprawy dotyczące tych materiałów odbywają się od ręki, chyba, że ktoś ma pecha i trafi na okres, kiedy ta akurat część naszych zbiorów znajduje się w Krośnie, to musi poczekać do dziesięciu dni. - Czyli już dziś jest tak, że Jan Kowalski ze Szczecina chce otrzymać odpis z księgi dotyczący np. własności w Starym Sączu to błyskawicznie go otrzymuje? - To jest troszkę inaczej. Nie ma tak, że on do nas zwraca się za pomocą e maila. Ten pan musi wysłać pocztą lub złożyć u nas wniosek. I pocztą otrzyma od nas żądany dokument. Z tym, że obecnie odbywa się to bardzo szybko. Pracownik wchodzi do systemu, wyszukuje dane i robi wydruk. To jest więc ułatwienie dla obu stron. Oczywiście, fakt, że mamy archiwa w systemie elektronicznym nie oznacza, że pozbędziemy się starych ksiąg wieczystych. One pozostaną i będą nadal funkcjonować. - Nowinki techniki powoli, ale systematycznie trafiają do Temidy? - Jak najbardziej. W wydziałach grodzkim i gospodarczym wprowadzany jest system komputerowych repertoriów, czyli tzw. currenda. W wydziale gospodarczym funkcjonuje to już bez zarzutu. Na razie panie prowadzą repertoria dwutorowo - zarówno systemem tradycyjnym, tj. w książkach, ale mają już dane elektroniczne, więc np. kiedy ktoś dzwoni do pani kierowniczki, to ona w ciągu chwili wie wszystko i może udzielić informacji. To jest duże usprawnienie pracy. Wystarczy podać nazwisko, nazwę firmy czy adres, a program odszuka właściwe dane. Cały sąd mamy skomputeryzowany, co jest zasługą prezesa Sądu Okręgowego, pracownicy biegle posługują się tym urządzeniami, dzięki temu nasz urząd funkcjonuje znacznie lepiej. - Ostatnio pracowała Pani jako wiceprezes, wspierając prezes Ewę Czernecką Kozak. Mówi się, że był to zgrany duet. - Moja poprzedniczka, która przez dwie kadencje, a więc osiem lat pełniła tę funkcję, postawiła mi wysoko poprzeczkę. Będę musiała się mocno trudzić, żeby ten pułap utrzymać. Ponadto jest ona osobą powszechnie lubianą i szanowaną w sądzie. Będę się usilnie starała, żeby sobie na taką opinię zasłużyć. - Czy ma Pani już swojego zastępcę? - Jeszcze nie. Przepisy mówią, że wiceprezesa powołuje minister sprawiedliwości z grona przewodniczących wydziałów. Mam już kandydata, ale nie ujawnię nazwiska do czasu nominacji. Myślę, że dojdzie do niej w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Rozmawiał Piotr Gryźlak "Dziennik Polski" 2007-08-01

Autor: wa