Rezydent dostanie więcej
Treść
Pensja lekarza rezydenta przez pierwsze dwa lata pracy w szpitalu będzie wynosiła ponad 3 tys. zł brutto w zwykłej dziedzinie medycyny, natomiast lekarza rezydenta w dziedzinie priorytetowej ponad 3,6 tys. złotych. Po przepracowaniu dwóch lat pensja w obu przypadkach wzrośnie o blisko 300 złotych. Takie zmiany przewiduje pilna rządowa nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, nad którą obecnie pracuje sejmowa Komisja Zdrowia. To i tak mniej, niż żądali rezydenci, którzy chcieliby zarabiać prawie 5,5 tys. złotych.
Ponad miesiąc temu rezydenci zagrozili, że jeśli ich pensje nie wzrosną do dwóch średnich krajowych, czyli około 5,4 tys. brutto, opuszczą kraj w poszukiwaniu lepszych miejsc pracy. Czyżby Ministerstwo Zdrowia przestraszyło się tych gróźb, skoro chce, aby nowelizacja ustawy weszła w życie za niecałe dwa tygodnie, 1 marca?
Jak uzasadnia rząd, przesłanką do wprowadzenia tej regulacji jest między innymi zachęcanie młodych lekarzy do podejmowania specjalizacji w dziedzinach priorytetowych, w których jest obserwowane ograniczenie dostępności świadczeń lekarzy specjalistów. Do deficytowych specjalności należą: epidemiologia, geriatria, medycyna rodzinna, onkologia kliniczna, patomorfologia oraz rehabilitacja medyczna, jak również anestezjologia i intensywna terapia, neonatologia, ortopedia i traumatologia narządu ruchu, chirurgia i inne. Skąd rząd weźmie na to pieniądze? - Zróżnicowanie wynagrodzenia będzie dokonywane w ramach zarezerwowanych w planie finansowym Funduszu Pracy środków na rezydentury w kwocie 402 mln zł - precyzuje wiceminister zdrowia Adam Fronczak. Projekt popierają wszystkie niemal ugrupowania w parlamencie. - To dobra inicjatywa, jednak trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że to jest półśrodek, bo na pewno nie zadowolimy wszystkich. Niejeden rezydent powie, że 3 tys. zł brutto to jest mało - podkreśla Bolesław Piecha (PiS), przewodniczący Komisji Zdrowia.
Posłowie podnoszą, iż trzeba jasno i precyzyjnie określić, które specjalizacje są w rozumieniu rządu "priorytetowymi". W projekcie wymieniono wspomniane wcześniej deficytowe specjalności oraz dodano słowo "i inne". I właśnie sformułowanie "i inne" budzi niepokój parlamentarzystów. Podnoszą, że w Polsce jest około 80 specjalizacji i nie można ich wszystkich uznać za priorytetowe. Natomiast brak jasnego zapisu i użycie sformułowania "i inne" stwarza zagrożenie nadużyć i nieporozumień w przyszłości. W naszych szpitalach pracuje około 7,5 tys. rezydentów, czyli lekarzy, którzy po ukończeniu studiów medycznych i odbyciu rocznego stażu uczą się wybranej specjalizacji, a ich wynagrodzenie jest finansowane z budżetu państwa. Obecnie zarabiają oni miesięcznie 2473 zł brutto.
Izabela Borańska
"Nasz Dziennik" 2009-02-19
Autor: wa