Sądeczanki powalczą o złoto
Treść
Piłka ręczna. Znakomicie spisała się "sądecka" drużyna Piotrcovii, awansując do finałów mistrzostw Polski kobiet. Sądeczanki: Beata Kowalczyk, Iwona Niedźwiedź oraz Kamila Szczecina zagrały bardzo dobrze, przyczyniając się do pokonania rywalek z Lubina.
- Mecz był bardzo ciekawy, a ja mogę o sobie powiedzieć, że grało mi się bardzo dobrze - opowiada Iwona Niedźwiedź Cecotka. - Zdobyłam cztery bramki i może byłam mniej widoczna w ataku, ale za to więcej nagrywałam piłek koleżankom. Jestem też zadowolona z gry w obronie. Wygrałyśmy i bardzo się z tego cieszę.
- Ponoć bardzo dobrze zagrała w bramce Beata Kowalczyk?
- Tak, trzeba podkreślić fantastyczną grę Kowala. Po prostu wygrała mecz. To, co wyczyniała w bramce, trudno opisać. Nie tylko obroniła to, co każdy zawodnik na tej pozycji powinien obronić, ale również o wiele więcej. Mam nadzieję, że dalej też tak będzie. Jednak chcę podkreślić, że jesteśmy dopiero w połowie drogi.
- Miała Pani bolesną kontuzję kciuka, ale ręka jest już zdrowa?
- Prawie, wciąż jeszcze gram z opaską. Bardzo potrzebuję odpoczynku, ale nie zanosi się na to. Przed nami finał ligi, następnie akademickie Mistrzostwa Świata, a później kolejny turniej i przenosiny do Danii. Cóż, jakoś to muszę przetrzymać.
Beata Kowalczyk, nie przecenia swoich zasług:
- Mecz wygrała cała drużyna - mówi. Bez dobrej obrony trudno jest spisywać się skutecznie w bramce. Bardzo się cieszę, że jesteśmy w finale. Czuję się bardzo dobrze, bowiem po groźnej kontuzji kolana nie ma śladu.
- Srebrny medal, to dużo, ale jeszcze jest coś do ugrania?
- Dlatego podtrzymuję zadanie Iwony, że to dopiero połowa drogi. Z pewnością emocji nie zabraknie. Naszym problemem jest krótka ławka rezerwowych. W meczu z Lubinem momentami brakowało koleżankom sił.
- A jak spisuje się Kamila Szczecina?
- Jak na pierwszy sezon w ekstraklasie, to bardzo dobrze. Dużo pracuje i już przynosi to efekty. W meczu z Lubinem wyszła na parkiet. Dostała piłkę, przebiegła kawałek. Miała przed sobą tylko bramkę, a sędzia odgwizdał kroki. Na wideo wyraźnie widać, że się pomylił. Jednak najważniejsze jest to, że chce grać i nie ma już tremy. Teraz przed nami finał i trzeba zrobić wszystko, by wykorzystać szansę.
(JEC), "Dziennik Polski" 2007-04-24
Autor: ea