Sądziły zbrodniarzy wojennych
Treść
"Splot" stałym partnerem programu edukacyjnego "Międzynarodowy Trybunał Karny".
Dwadzieścia lat więzienia dla zbrodniarza hitlerowskiego Alberta Speera i siedem lat dla chorwackiego oprawcy w wojnie bałkańskiej Drazena Erdemovica, to wyroki, które zapadły podczas symulowanych procesów w Krzyżowej na Dolnym Śląsku w programie "Międzynarodowy Trybunał Karny". Dwie uczennice z Zespołu Szkół Społecznych "Splot" w Nowym Sączu uczestniczyły w tych procesach w roli prokuratorów.
Prawdziwy Międzynarodowy Trybunał Karny istnieje przy ONZ. Odbywają się przed nim procesy przestępców łamiących prawa człowieka. Skazywani są w oparciu o międzynarodowy kodeks prawny i wojenne konwencje genewskie. Na pomysł odwzorowania tego sądu na poziomie młodzieżowym wpadli Niemcy, a cały program realizowany jest poprzez niemiecko polską Fundację Krzyżowa - Kreisau dla Porozumienia Europejskiego.
Na miejsce rozpraw sądowych swój pałac w Krzyżowej na Dolnym Śląsku udostępniła licząca dziś ponad dziewięćdziesiąt lat Freya Moltke, wdowa po słynnym Helmucie von Moltke straconym przez Niemców za odmowę współpracy z hitlerowską III Rzeszą. W tym roku mija setna rocznica urodzin hrabiego von Moltke, założyciela "Kręgu Krzyżowej", organizacji na rzecz demokracji powstałego podczas II wojny światowej, skupiającego ruch oporu demokratycznego przeciwko Hitlerowi. Stąd nie przypadkiem w Krzyżowej doszło do znanego gestu pojednania premiera Tadeusza Mazowieckiego i kanclerza Niemiec Helmuta Kohla. Dlatego też Krzyżowa stała się obecnie miejscem młodzieżowego trybunału karnego odwzorowującego największe procesy wojenne we współczesnej dobie. Faktycznie to nie mająca precedensu szkoła świadomości prawnej dotyczącej praw człowieka i nauka o tym, na jaką skalę te prawa w najnowszych dziejach są łamane.
- Przystąpiliśmy jako szkoła i Małopolskie Towarzystwo Oświatowe z entuzjazmem do tego niecodziennego i wspaniale rozwijającego się programu - mówi dyrektorka "Splotu" Beata Budzik. - Mamy w nim status stałego partnera. Pierwsza nasza para reprezentacyjna wyjechała na warsztaty i rozprawy sądowe w połowie kwietnia. Następna, licząca już pięcioro uczniów grupa szykowana jest na grudzień.
13 kwietnia do Krzyżowej wyjechały: sądeczanka Katarzyna Gryzło i Mołdawianka Irina Owczynikow. Pierwsza chodzi do pierwszej klasy LO, druga w tym roku będzie zdawać maturę. Irina Owczynikow przyjechała do Polski na naukę. Świetnie opanowała język polski z bajek wyświetlanych w telewizji. W Nowym Sączu przez trzy lata nauczyła się dodatkowo angielskiego do tego stopnia, by móc w tym języku prowadzić wywody prokuratorskie.
W tym roku wiosną przygotowano cztery procesy z udziałem młodzieży z Niemiec, Czech i Polski. Pierwsza rozprawa była imitacją procesu norymberskiego Alberta Speera, osobistego architekta Hitlera, twórcy potęgi militarnej III Rzeszy, pomysłodawcy i założyciela wycieńczających obozów pracy. Podczas procesu przyznał się do winy, wyraził skruchę i dostał wyrok 20 lat więzienia. Odbyły się też dwa procesy zbrodniarzy wojennych z ostatnich wojen na Bałkanach oraz jeden - przestępcy z afrykańskiej Ruandy.
- Otrzymaliśmy komplet dokumentów dotyczących osoby oskarżanej, jej zeznań, zeznań świadków, całej otoczki historycznej wydarzeń i trzeba było przygotować mowy oskarżycielskie, oczywiście w języku angielskim - mówi Katarzyna Gryzło.
- Kilkudziesięcioosobowa grupa została podzielona na cztery podgrupy, sędziów, prokuratorów, adwokatów i relacjonujących procesy dziennikarzy - opowiada Irina Owczynikow. - Muszę przyznać, że choć było sporo chłopców, to spisali się nie najlepiej. Między innymi dlatego zbrodniarz Bala, który w rzeczywistości skazany został na 13 lat więzienia, w Krzyżowej dostał tylko 2 lata. Komplet prokuratorski złożony z chłopców, nie umiał porządnie udowodnić jego winy w oparciu o prawo międzynarodowe i przegrał z żeńskim składem obrońców.
- W ciągu pięciu dni pobytu, procesy poprzedzały warsztaty, na których doskonaliliśmy wcześniej przydzielone przez organizatora role - mówi Katarzyna. - To niezwykłe przeżycie i wspaniała nauka praw człowieka, o których na co dzień nie bardzo mamy wyobrażenie.
Irina chce kontynuować program na poziomie studenckim, bo tu już naprawdę jest poziom profesjonalny. Do niedawna wahała się, gdzie zdawać na studia. Teraz oczywiście wie, na prawo!
Wojciech Chmura , "Dziennik Polski" 2007-04-25
Autor: ea