Salomonowe rozwiązanie
Treść
Hasło "Dość prywaty - wójt Ligęza musi odejść" ma zniknąć z posesji w Wilczyskach - tak orzekł wczoraj Sąd Okręgowy
Sąd Okręgowy w Nowym Sączu nakazał wczoraj Maciejowi Rysiewiczowi usunąć z jego posesji w Wilczyskach transparent, którego treść sugeruje bezprawne działania wójta gminy Bobowa Wacława Ligęzy. Pozwany będzie też musiał wpłacić 500 zł na rzecz tarnowskiego Caritas.
Sprawę, która rozpatrywana była w trybie wyborczym, wniósł wójt, który ponownie ubiega się o to stanowisko w listopadowych wyborach. Zareagował na transparent z hasłem: "Dość prywaty i bezprawia - wójt Ligęza musi odejść" oraz kolportowany na terenie gminy list otwarty, w którym Maciej Rysiewicz przytacza przykłady szykanowania go przez bobowskie władze, przedstawia też dowody konsekwentnego dyskredytowania go w oczach mieszkańców. Powołuje się m.in. na interwencje wójta u starosty gorlickiego i marszałka województwa, w których domagał się on cofnięcia Rysiewiczowi zezwolenia wodnoprawnego, co byłoby równoznaczne z wstrzymaniem przez niego prac na działce wydzierżawionej od Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. Maciej Rysiewicz prowadzi tam legalną działalność polegającą na tworzeniu plantacji wierzby energetycznej. Pracom tym towarzyszy tzw. makroniwelacja terenu. W ramach tych robót przedsiębiorca ma zezwolenie na sprzedaż wydobywanego z ziemi kruszywa, którego ilość regulują zapisy zawarte w zezwoleniu.
- Informacje zamieszczone w materiałach rozpowszechnianych przez pana Rysiewicza godzą w moje dobre imię - przekonywał Wacław Ligęza. - Liczę, że sąd przychyli się do mojego stanowiska i zobowiąże tego przedsiębiorcę do usunięcia transparentów oraz wstrzymania dalszego kolportażu ulotek na terenie gminy.
Maciej Rysiewicz bronił się prawem do wolnego wyrażania opinii na temat działalności osób pełniących funkcje publiczne i przed ogłoszeniem wyroku nie zamierzał wycofać się z tego, co napisał w ulotkach.
- To szczera prawda - przekonuje Maciej Rysiewicz. - Nie znieważyłem wójta, a jedynie odniosłem się do niego, jako osoby publicznej. Wiadomo, że w takiej sytuacji dopuszczalna jest ocena ostrzejsza niż w przypadku osoby prywatnej.
Prócz usunięcia transparentu i zakazu kolportowania listu otwartego, Wacław Ligęza domagał się od Macieja Rysiewicza wpłaty na rzecz Caritas 9,5 tys. zł. Sąd oddalił część tych wniosków i ostatecznie uznał, że Rysiewicz będzie musiał usunąć transparent i wpłacić 500 zł na konto Caritas. Nie nakazał mu natomiast dalszego kolportowania listu. Zasugerował jedynie, że mieszkaniec Wilczysk mógł wystąpić z hasłem ukrócenia prywaty, ale nie miał prawa posądzać wójta o działania niezgodne z prawem.
- Rozważam złożenie apelacji od tego wyroku, bo nikogo nie obraziłem - powiedział nam wczoraj Maciej Rysiewicz. Może to zrobić dziś do godz. 15.30.
(SZEL), "Dziennik Polski" 2006-11-09
Autor: ea