Sandecja - dotacji nie oddamy
Treść
Obecny zarząd klubu nie odpowiada za nierozliczoną kwotę. Odpowiedzialność ciąży na byłym kuratorze Marku Banasiu i zamierzamy w tej sprawie złożyć doniesienie do prokuratury - powiedział "Dziennikowi Polskiemu" Wiktor Bachula, jeden z wiceprezesów zarządu stowarzyszenia MKS Sandecja.
Bachula podkreślił, że nowy zarząd powołany został 15 grudnia 2006 i od tej pory z budżetu miasta nie otrzymał żadnej dotacji. Za zastana sytuację odpowiadają kuratorzy.
- Dokumentację finansową, jaką przejęliśmy, można porównać do stajni Augiasza. Pracujemy społecznie i każdą wolną chwilę przeznaczamy dla klubu, ale tego, co zastaliśmy, nie da się w tak krótkim czasie posprzątać - dodaje.
Wiceprezes Bachula informuje również, że na wszystkie wydatki klub przedstawił faktury, ale istotnie część pieniędzy została wydana niezgodnie z przeznaczeniem dotacji.
W takiej sytuacji zgodnie z ustawą o finansach publicznych stowarzyszenie musi oddać nierozliczoną kwotę do budżetu miasta.
Komornik i prokurator
Termin zwrotu nierozliczonych 160 tys. zł mija dzisiaj. Bachula stwierdza, że klub nie odda pieniędzy, bo go na to nie stać. - Jesteśmy bezsilni wobec sytuacji, jaką zastaliśmy. Nie wiem, kto ma rozgryźć ten orzech - mówi.
Zarząd zamierza odpowiedzialnością za zastaną sytuację obarczyć byłego kuratora klubu Marka Banasia, na którego złoży doniesienie do prokuratury.
Byłego kuratora nie udało nam się zlokalizować. Numer telefonu komórkowego jest nieaktualny, domowy telefon milczy. Jak ustaliliśmy, po krótkim epizodzie pracy w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji wyjechał z miasta.
Józef Kantor, dyrektor Wydziału Kultury i Sportu Urzędu Miasta Nowego Sącza mówi, że jeśli do dziś Sandecja nie odda nierozliczonej części dotacji (160 tys. zł) prezydent Ryszard Nowak ustali termin jej zwrotu wraz z odsetkami (11 proc. w stosunku rocznym). Klubowi przysługuje odwołanie od decyzji. Gdy jednak ta się uprawomocni, a stowarzyszenie nadal nie wypłaci zaległości, sprawą zajmie się komornik. Może zająć dochody klubu czerpane z płatnych parkingów i opłat targowych.
Co więcej konsekwencją nierozliczenia pieniędzy będzie utrata możliwości ubiegania się o dotację z budżetu miasta przez trzy kolejne lata.
Banaś z Kontewiczem?
Kantor uważa, że nie tylko Banaś odpowiada za obecną sytuację. - Robert Kontewicz, drugi z kuratorów Sandecji, obecny prezes zarządu MKS miał obowiązek zadbać o to rozliczenie. Ale wyjechał z kraju, zostawiając sprawę niezałatwioną - zaznacza.
Dyrektor Kantor podkreśla, że informował obecny zarząd klubu o konieczności rozliczenia finansów do 15 stycznia. Potem na bieżąco rozmawiali o problemach z rozliczeniem pieniędzy.
- Mówiłem o tym księgowym i wiceprezesom. Jedyne, co mogło ich zaskoczyć, to dopiero wysokość kwoty do zwrotu, którą obliczyliśmy w poniedziałek - mówi.
Nie pierwszy raz MKS musi zwracać niewykorzystaną dotację. Jednak w poprzednich latach były to kwoty niewielkie - rzędu kilkuset do tysiąca złotych.
Tym razem z 500 tys. zł ubiegłorocznej dotacji klub ma zwrócić 160 tys. zł. Pierwszą transzę w wysokości 85 tys. zł - rozliczono co do złotówki. Z 300 tys. zł kolejnej dotacji nie udokumentowano wydatkowania 112 582 zł. Z trzeciej przyznanej przez miasto kwoty 115 tys. zł klub nie rozliczył 47 584 zł.
Stypendia z opłat parkingowych
Na pytanie, jak poprzednie zarządy radziły sobie z wypłacaniem wynagrodzeń dla zawodników, Kantor, który przez pięć lat był członkiem zarządu MKS Sandecja, odpowiada, że stypendia pochodziły z dochodów, jakie klub czerpał z placu targowego przy ul. Krańcowej, dzierżawy działki pod komisem samochodowym, biletów na mecze i w dużej mierze od prywatnych sponsorów. Nie było sytuacji, by na wynagrodzenia przeznaczano dotację celową z budżetu miasta.
Wiktor Bachula podkreśla, że również obecny zarząd wypłacił w styczniu zawodnikom pierwsze w tym roku wynagrodzenia z wypracowanych dochodów. Miasto udzieliło klubowi pomocy w postaci użyczenia kilku parkingów i działki, na której znajduje się komis samochodowy przy ul. Kilińskiego oraz Maślanego Rynku, które prezydent Józef A. Wiktor wcześniej zabrał Sandecji, przekazując Gospodarstwu Pomocniczemu i nowo utworzonemu MOSiR owi. Z tych właśnie dochodów zawodnicy będą teraz wynagradzani. Utrata dotacji celowych z budżetu miasta na trzy lata poważnie osłabi budżet MKS Sandecja, co może doprowadzić do upadłości stowarzyszenia.
Zaplanowane na wtorek posiedzenie Zarządu Klubu zostało przełożone na dziś.
Monika Kowalczyk, "Dziennik Polski" 2007-02-28
Autor: ea