Przejdź do treści
Przejdź do stopki

"Sokół" 19:03

Treść

W muzyczną podróż do Włoch przeniosła sądeczan krakowianka Marta Bizoń. Jej spektakl pt. "Neapol 19:03" rozpoczął się w niedzielę o... godz. 19:03. Po koncercie widzowie mieli okazję porozmawiać z aktorką, która opowiadała m.in. o swojej książce "Zapiski artystki".



Za nami kolejne wydarzenie III Wiosennego Festiwalu Artystów Piosenki "Pamiętajcie o ogrodach". Do Nowego Sącza przyjechała Marta Bizoń. Wielu widzów pamięta ją ze spektaklu "Rodzynki z migdałami", w którym występuje od lat obok m.in. starosądeczanki Katarzyny Zielińskiej, Katarzyny Jamróz, Renaty Świerczyńskiej, Haliny Jarczyk, Andrzeja Roga, Jacka Cygana (lub Jerzego Fedorowicza) i najsłynniejszego klezmera Małopolski Leopolda Kozłowskiego.

Skąd wziął się pomysł, by przygotować widowisko muzyczne o życiu neapolitańczyków?

- W pierwszą podróż do Neapolu zabrali mnie rodzice, kiedy zdałam do szkoły teatralnej - opowiadała w "Sokole" Marta Bizoń w rozmowie z Jakubem Bulzakiem. - Pamiętam, że to było coś niewiarygodnego. U nas dopiero następowały przemiany. W Polsce zabawy do rana, ogródki, kawiarenki nie były znane, to się dopiero rodziło. Z nosem przyklejonym do autobusu patrzyłam, jak oni się tam bawią. Jak z jednej strony ulicy idą do kościoła przygarbione, okryte czarnymi szalami kobiety z książeczkami do modlenia, a po drugiej stronie - ogródki, lampiony, ludzie śpiewają, bawią się, tańczą. I ten Neapol tak mocno zapadł w mojej pamięci jako mieszanka wszystkiego, jako zapach słodyczy. Kilka lat temu mój przyjaciel Paweł Szumiec, reżyser tego przedstawienia, które zostało wystawione w Teatrze Ludowym, przyniósł mi kilkanaście piosenek przetłumaczonych na język polski, od starych, neapolitańskich jak "Madonna dell'Arco" po współczesne. I ja się w nich zakochałam. Zaczęliśmy nad nimi pracę. Ale tak się złożyło, że zaszłam w ciążę. A ponieważ musiałam leżeć, więc odstawiliśmy ten materiał. Byłam bardzo szczęśliwa, że on na mnie poczekał kilkanaście miesięcy. Po moim szczęśliwym porodzie powróciliśmy do pracy. Powstał cudowny spektakl, który miał bardzo dobre recenzje. Ja w każdej z tych piosenek odnalazłam siebie. Myślę, że w bardzo dobrym momencie zostałam mamą, bowiem brakowałoby mi do tego spektaklu świadomości miłości macierzyńskiej. A kto nie jest matką, ten nie zanuci tak kołysanki, jak to czyni nad dzieckiem matka.

Tak pięknie o swojej przygodzie z Neapolem opowiadała jedna z najlepiej obecnie w Polsce śpiewających aktorek. Pochodząca z Wadowic Marta Bizoń jest absolwentką krakowskiej PWST, gdzie pod okiem Jerzego Treli, Marty Stebnickiej, Jerzego Jarockiego, Jerzego Stuhra i Jana Szurmieja dorastał jej talent. Znana jest z występów w Teatrze Ludowym, w Teatrze Słowackiego w Krakowie i w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Zagrała w kilku filmach. Świetna wykonawczyni piosenki francuskiej, włoskiej, żydowskiej, poetyckiej i aktorskiej nie stroni też od kabaretu. Ma w swoim repertuarze utwory spopularyzowane m.in. przez Ordonkę, Edith Piaf, Lizę Minelli, Starszych Panów, teksty Mariana Hemara i Agnieszki Osieckiej.

Podczas niedzielnego wieczoru pokazała, że jest równie znakomita w lirycznych kompozycjach ("Pośród nocy głos", "Usteczka", "Jaskółeczka") jak i zabawnych, żywiołowych, kiedy zamienia się w żywe srebro ("Gdzieżeś jest Zaza", "Pastylka na sen" i fantastyczna "Hiszpanka").

"Neapol 19:03" to muzyczny monodram. Marcie Bizoń towarzyszą Olek Brzeziński (fortepian), Krzysztof Oczkowski (gitara, mandolina) i Grzegorz Frankowski (kontrabas), którzy w niektórych utworach wtórują wokalistce. Uniwersalne w wymowie przedstawienie opowiada o życiu i śmierci, o miłości, radościach i dramatach, o różnicach między płcią piękną i brzydką. Historie zaczerpnięte z neapolitańskiej ulicy wiążą się w jedną całość. Każda piosenka jest zarazem świetnie wyreżyserowaną i zagraną sztuką.

Piotr Gryźlak, "Dziennik Polski" 2007-03-27

Autor: ea