Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Specjaliści od końcówek

Treść

Gol Floriana w 81 min, dający zwycięstwo z rezerwą Wisły Kraków, trafienie tego samego zawodnika z rzutu karnego w 93 min, zapewniające trzy punkty w konfrontacji z Kolejarzem Stróże, wreszcie bramka Kandyfera w 83 min, ratująca remis w potyczce z rezerwą ekstraklasowej Korony. W takich okolicznościach kończyli trzy spośród pięciu ostatnich meczów piłkarze Sandecji. Przytoczone fakty upoważniają do wygłoszenia tezy, iż ich znakiem firmowym staje się z wolna pognębianie przeciwników w końcowych fragmentach toczonych przez siebie zmagań. O czym to świadczy? Ano o tym, że kadrze szkoleniowej najstarszego klubu w mieście i okolicy udało się wpoić zawodnikom przekonanie, iż mecz nie kończy się z upływem 90 minuty. Że grać należy do ostatniego gwizdka sędziego. Dzięki przyjęciu do wiadomości tej prostej prawdy, sądeczanie stali się bogatsi o pięć punktów. W piątek wyciągnęli wnioski z lekcji, jaką sami udzielili przed tygodniem drugoligowemu pretendentowi ze Stróż. Tak długo, tym razem w Kielcach, nękali rywali kontrami, aż ci pękli. Postronni obserwatorzy zawodów nie mogli wyjść z podziwu dla determinacji przyjezdnych. Przebąkiwali nawet o góralskim uporze, choć tacy z nas górale, jak z kielczan Ślązacy. Pal licho. Jeśli miał to być komplement, niech im będzie. Fakt pozostaje faktem, że dzięki wierze w sens własnych starań, Sandecja małymi kroczkami, ale konsekwentnie odsuwa od siebie widmo degradacji. Kibice, nie opuszczajcie w środę stadionu przy ul. Kilińskiego przed ostatnim gwizdkiem. Możecie stracić to, co w futbolu najpiękniejsze. DANIEL WEIMER nowysacz@dziennik.krakow.pl

Autor: ea