Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sportowa przyszłość PWSZ

Treść

Kilka lat temu nikt nawet nie pomyślałby, że Nowy Sącz w tak krótkim czasie stanie się miastem studenckim. Dziś istnieje tu nie tylko ciesząca się ogólnopolska sławą Wyższa Szkoła Biznesu - NLU Krzysztofa Pawłowskiego, ale też rosnąca w siłę Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa, którą od podstaw tworzył i nadal rozbudowuje rektor prof. Andrzej Bałanda, a która dziś kształci kilka tysięcy młodych ludzi z Nowego Sącza i regionu.

Niedawno rektor Bałanda wystąpił z kolejnymi pomysłami, których realizacja przyniosłaby korzyść nie tylko studentom, ale i dodała splendoru Nowemu Sączowi. Kluczowym projektem jest planowany Instytut Kultury Fizycznej, ale też przebudowa niektórych budynków przekazanych przez miasto na potrzeby uczelni. Droga do rozwoju PWSZ od początku nie jest usłana różami.

Szansa na miliony

Kiedy pojawiła się szansa na rozbudowę PWSZ, władze uczelni natychmiast podjęły się wszelkich starań, aby tego dokonać. Wśród kluczowych zadań dla Małopolski finansowanych z programów Unii Europejskiej znajduje się rozwój szkolnictwa wyższego. W ramach niego uczelnia sądecka może uzyskać dotacje o niebagatelnej sumie 20 mln zł. Pierwszy krok w tej sprawie został już zrobiony. Rektor zlecił stworzenie wizualizacji Instytutu Kultury Fizycznej, który, zważywszy na walory regionu, mógłby znacznie przyczynić się do rozwoju Nowego Sącza.

Wstępny projekt rozbudowy placówki został przedstawiony marszałkowi województwa. Ten zaakceptował w pełni pomysł utworzenia w mieście nowego instytutu.

- Kiedy marszałek gościł na naszej uczelni i przedstawiłem mu wizualizację, był zachwycony. Stwierdził, że to doskonały pomysł, żeby tutaj rozwijać kierunek wychowania fizycznego, bo to jest kuźnia ludzi przygotowanych dla tzw. przemysłu czasu wolnego - relacjonuje prof. Andrzej Bałanda. - My chcemy do tego przemysłu mieć przygotowanych ludzi. Ale żeby móc ich wyszkolić, musimy stworzyć odpowiednie do tego warunki.

W PWSZ istnieje już kierunek pod nazwą wychowanie fizyczne, w ramach którego działają dwie specjalizacje: rehabilitacja i odnowa biologiczna. Powstanie Instytutu Kultury Fizycznej pozwoliłoby zwiększyć liczbę specjalizacji, a także szkoleń, które studenci mogliby odbywać w czasie trzyletnich lat studiów.

Dla wszystkich klubów i drużyn działających w regionie obiecująca jest wizja wyszkolenia kadry trenerskiej. Uczący się w instytucie mogliby zdobyć uprawnienia nie tylko do uczenia wf w szkołach, ale również trenerskie.

Dziś sytuacja jest taka, że studiujący rehabilitację czy odnowę biologiczną nie mają zapewnionego miejsca do ćwiczeń. Placówka wynajmuje od miasta hale sportowe i basen. Od roku dzieli salę z klubem "Dunajec", z którym na trzy lata porozumiała się w sprawie korzystania z jego obiektów sportowych.

Porzebny grunt od miasta

Powstanie Instytutu Kultury Fizycznej zmieniłoby dotychczasową sytuację uczelni, borykajacej się z lokalowymi problemami. Wstępnie sporządzony plan obejmuje budowę dwóch basenów, dużej hali sportowej, budynku dydaktycznego i rehabilitacyjnego. Stworzenie całego instytutu zajęłoby niespełna dwa lata, zakładając, że uczelnia dysponowałaby odpowiednią sumą pieniędzy. Projekt został zaakceptowany, ale, żeby został zrealizowany, miasto musi wskazać grunt, który miałby zająć nowy ośrodek.

- O ile mi dobrze wiadomo, to z początkiem przyszłego roku, będzie trzeba zamknąć wstępny projekt, a także przedstawić dokumenty na to, że mamy miejsce - grunt, na którym ten obiekt będzie mógł powstać. Czekam teraz na decyzję nowo wybranej Rady Miasta. Apelowałem już poprzez media o to, żeby rajcy jak najszybciej zdecydowali o miejscu pod instytut - stwierdza Andrzej Bałanda.

Pilną dla PWSZ sprawą gruntów pod budowę instytutu zajmą się nowe władze dopiero po zaprzysiężeniu i zapoznaniu się z tematem.

- Jako radny poprzedniej kadencji przygotowałem projekt uchwały intencyjnej, wskazując tereny w Zawadzie, którymi dysponuje miasto, jako możliwe do oddania PWSZ pod rozbudowę instytutu. Uchwała ta została przyjęta jednogłośnie przez wszystkich członków Rady - przypomina Jerzy Wituszyński, radny Nowego Sącza minionej i rozpoczynającej się kadencji.

Wizualizacja Instytutu Kultury Fizycznej, którą przedstawił rektor PWSZ marszałkowi województwa, została sporządzona w oparciu o tereny klubów "Start" w Zawadzie i "Dunajec", ale miejsce pod budowę instytutu rektor uzależnia od decyzji Rady. Nie chciałby też wchodzić w konflikt z istniejącymi klubami. - Z pewnością wielu trenerów i instruktorów stamtąd znajdzie u nas pracę, gdy powstanie instytut - zapewnia rektor.

Pod budowę ośrodka Radni minionej kadencji zarezerwowali tereny w Zawadzie.

- Myślę, że Rada podejmie decyzję o przekazaniu tych gruntów na początku przyszłego roku. Oczywiście będzie się to wiązało również z tym, czy rektorowi odpowiada wskazany przez miasto grunt. Osobiście nie widziałem koncepcji rozplanowania obiektów, nie wiem zatem, czy tereny w Zawadzie będą nadawały się pod tego typu inwestycje. Ostateczna decyzja może więc zapaść dopiero wtedy, gdy prof. Bałanda stwierdzi, że jego pomysł może tam być realizowany - mówi Jerzy Wituszyński i jednocześnie zapewnia, że zrobi wszystko, aby pomóc uczelni.

Tysiąc nowych studentów

Jakie korzyści przyniosłaby Nowemu Sączowi budowa Instytutu Kultury Fizycznej w ramach PWSZ? Każdy taki ośrodek tworzy dodatkowe miejsca pracy. Władze PWSZ planują zatrudnić co najmniej dziesięciu pracowników naukowych, poza doktorami i profesorami, których Nowy Sącz jeszcze nie posiada, a którzy będą przyjeżdżać do studentów najprawdopodobniej z Krakowa. Do prowadzenie tak ogromnego ośrodka potrzeba ponadto personelu, który utrzymywałby porządek i chronił obiekty, co daje kolejne miejsca zatrudnienia dla kilkudziesięciu nawet osób. Nie sposób nie zauważyć, jak na planowanym instytucie skorzysta młodzież z Nowego Sącza i okolic, bo nie każdego stać na podjęcie studiów poza miejscem zamieszkania. Szacuje się, że naukę na nowo otwartych kierunkach mogłoby podjąć około 1000 osób. To dla wielu szansa na kontynuowanie pomaturalnej edukacji i większe perspektywy na znalezienie później pracy w zawodzie. W końcu instytut ma powstać w regionie, któremu nie brakuje walorów turystycznych. Jest tu duże zapotrzebowanie na instruktorów sportów letnich i zimowych, rehabilitantów, którzy zatrudnienie mogą znaleźć w miejscowościach uzdrowiskowych na terenie całej Sądecczyzny.

- Skoro w Sączu nie ma przemysłu i dymiących kominów, a są za to piękne tereny, to trzeba to wykorzystać. Ludzie ciągną w nasze strony, żeby wypoczywać, więc ktoś powinien właściwie się nimi tutaj zająć - stwierdza Andrzej Bałanda.

Instytut Techniczny na dowód

Rektor PWSZ uważa, że w rękach prezydenta i radnych Nowego Sącza jest przyszłość nowego instytutu.

- Jeżeli te kilkadziesiąt milionów złotych przejdzie nam koło nosa, to grzech niedopełnienia będzie ciągnął się jeszcze długo za osobami, które zaniedbały sprawę rozwoju uczelni - przestrzega rektor.

Ale niektórzy radni nieufnie podchodzą do sprawy.

- Najpierw muszę mieć pewność, że warunkiem uzyskania tych pieniędzy jest wskazanie przez miasto terenów dla PWSZ pod budowę tego instytutu. Na razie wiem tylko, że został złożony wniosek o sfinansowanie takiego projektu. Ja tego wniosku nie widziałem - zwraca uwagę Jan Opiło, radny poprzedniej i rozpoczynającej się Rady Miasta Nowego Sącza. - Ostatnio zbyt często operuje się hasłami, że są do zdobycia pieniądze na jakieś inwestycje, a my musimy zrobić wszystko, żeby, na zapowiedziach się nie kończyło.

Planowany Instytut Kultury Fizycznej nie jest pierwszym przedsięwzięciem, na którego realizację rektor stara się pozyskać unijne fundusze. Ma już w tym niemałe doświadczenie. A efekty jego przedsiębiorczości wyrastają właśnie przy ulicy Zamenhofa. Tam dobiegają już końca prace budowy Instytutu Technicznego. W przyszłym semestrze studenci PWSZ będą mieli zajęcia już w nowej, liczącej 2800 m kwad. powierzchni placówce. Znajdują się tam dwie sale wykładowe, w tym jedna naprawdę duża. Jest 10 laboratoriów i sale ćwiczeniowe mieszczące po 30 osób.

Prace nad powstaniem Instytutu Technicznego trwały rok, można więc przypuszczać, że rektor zadba o to, aby równie szybko powstał ośrodek wychowania fizycznego.

Na wykłady do kina

Budowa nowego instytutu, to nie jedyna inwestycja, o którą walczy teraz PWSZ. Uczelnia stara się również o przejęcie w całości Domu Żołnierza, w którym obecnie mieści się kino "Krokus". Poza drugim piętrem jest on notarialną własnością PWSZ. Z przejęciem tego budynku nie powinno być większego problemu. Rektorowi udało się już porozumieć w tej sprawie z zainteresowanymi stronami.

- Część drugiego piętra zajmują pomieszczenia hotelowe Karpackiego Oddziału Straży Granicznej. Dom Studenta przy ul. Długosza jest z kolei naszą notarialną własnością, za wyjątkiem 10 pomieszczeń, w których mieści się delegatura kuratorium. Dogadaliśmy się wszyscy, żeby zrobić pewne rotacje. Mianowicie kuratorium wyprowadzi się do Urzędu Wojewódzkiego przy ul. Jagiellońskiej, a w miejsce kuratorium wprowadzi się straż graniczna. Zwolnione piętro w Domu Żołnierza pozwoli na zagospodarowanie całego obiektu do naszych potrzeb - objaśnia rektor.

Andrzej Bałanda zlecił już sporządzenie projektu technicznego tego budynku. Mieścić się tam będzie m.in. duża sala audiowizualna - w obecnej sali kinowej, która ma służyć nie tylko do prowadzenia wykładów, ale także do organizowania większych konferencji czy spotkań inicjowanych np. przez miasto. Również Dom Żołnierza zostanie wyremontowany ze środków unijnych.

Katarzyna Gajdosz , "Dziennik Polski" 2006-11-27

Autor: ea