Sprawa art. 38 Konstytucji RP
Treść
W Polsce - już po raz któryś - toczy się dyskusja wokół zapisów prawnych chroniących prawo do życia każdej osoby ludzkiej. W związku z tym trwa kampania popierająca zmiany w Konstytucji uniemożliwiające kwestionowanie prawa do życia w przypadku osób dopiero je rozpoczynających ("od poczęcia"), jak też w przypadku tych, którym może grozić "dobrodziejstwo" eutanazji. Rada Episkopatu Polski ds. Rodziny popiera nowelizację art. 38 Konstytucji RP, który brzmi: "Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia", w tym kierunku, aby stwierdzono wyraźnie, że Konstytucja chroni życie każdego człowieka "od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci" (por. "Nasz Dziennik", 13-14 stycznia 2007, s. 1).
Postulat słuszny i uzasadniony
W tymże numerze "Naszego Dziennika" zamieszczono specjalny dodatek z cennymi materiałami dotyczącymi przedmiotu debaty. Jest tu artykuł dr. inż. Antoniego Zięby pt. "Bardzo ważna sprawa", naświetlający szczegółowo istotę i tło całego problemu. Przytoczono także oświadczenie ks. abp. Józefa Michalika w formie listu do marszałka Sejmu, postulujące odpowiednią nowelizację wspomnianego artykułu Konstytucji, w duchu potwierdzenia prawa do życia "od momentu poczęcia do naturalnej śmierci". Uzasadnieniem tego postulatu jest prawda, że "sprawa ochrony życia od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci jest postulatem rozumu i poprawnego sumienia niezależnie od wyznawanej wiary, chociaż wiara umacnia szacunek dla praw natury wpisanych w serce każdego człowieka" (tamże, s. III). Jest także apel wszystkich księży biskupów o modlitwę w tej sprawie, jest także stanowisko ks. bp. Kazimierza Górnego, przewodniczącego Rady ds. Rodziny. W tymże dodatku znajduje się także seria wypowiedzi naukowców i lekarzy na temat istoty życia ludzkiego - i człowieczego charakteru tego życia - w okresie najwcześniejszym i w dalszych etapach rozwoju po poczęciu. Przypomniano też niektóre wypowiedzi Jana Pawła II w obronie życia ludzkiego w najwcześniejszym okresie jego rozwoju, jak też historię legalizacji aborcji w Europie i Polsce (zreferowaną przez dr. inż. Antoniego Ziębę).
O właściwy kierunek zmian
"Nasz Dziennik" z 15 stycznia publikuje ciekawą rozmowę z posłem Andrzejem Mańką, wiceprzewodniczącym Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o zmianie Konstytucji RP. Z rozmowy się dowiadujemy, że proponowana nowelizacja nie stoi w sprzeczności z Konstytucją, a więc nie powinno być trudności z jej uchwaleniem. Z drugiej strony taka nowelizacja (takie uściślenie) jest konieczna, ponieważ doświadczenie pokazało, że dotychczasowe, ogólne sformułowanie artykułu 38 nie zapobiegło pojawieniu się pewnych nadużyć interpretacyjnych, a takie tendencje trzeba z góry wykluczyć. Niczego pozytywnego nie wnosi propozycja wysunięta przez premiera w brzmieniu: "Rzeczpospolita Polska chroni życie dzieci poczętych przez ustawodawstwo i wszechstronne wysiłki władz publicznych". Poseł Andrzej Mańka stwierdza, że "ta propozycja jest potwierdzeniem tego, co się obecnie w Konstytucji znajduje, tylko innymi słowami. W związku z tym nie może być docelowym projektem".
W tym miejscu pozwolę sobie przedstawić moje zdanie na temat wspomnianej propozycji pana premiera. Po pierwsze, tego rodzaju twierdzenie wyraża nieprawdę, jeśli chodzi o stan faktyczny. Rzeczpospolita Polska, niestety, nie chroni dzieci poczętych, ponieważ właśnie "ustawodawstwo i działania władz publicznych" są często zagrożeniem dla życia dzieci poczętych na zasadzie wyjątków lub rozszerzonej interpretacji normy konstytucyjnej. Po drugie, sformułowanie zaproponowane przez premiera jest logicznie niespójne, a nawet zawiera błędne koło. Zakłada się bowiem to, co należałoby udowodnić, a co chce się udowodnić w oparciu o założenie. Norma konstytucyjna stoi ponad ustawami szczegółowymi i nie może siebie uzasadniać przez odwołanie się do ustawodawstwa. To ustawodawstwo musi opierać się na normie konstytucyjnej i znaleźć uzasadnienie w jednobrzmiącej normie o charakterze nadrzędnym. Konstytucja chroni życie, jeśli daje podstawy takiemu ustawodawstwu, w którym nie może być wyjątków ani podniety dla rozwiązań kompromisowych, to jest takich, które pozwalają poświęcić nawet jedno niewinne życie dla czyjegoś prywatnego dobra. Jeśli pójść za propozycją premiera, to może się pojawić bardzo osobliwe ustawodawstwo, które będzie pretendować do bycia autentyczną interpretacją normy konstytucyjnej, nawet w sposób zaprzeczający właściwemu znaczeniu tej normy. W podobny sposób amerykańskie feministki argumentowały, że ustawa zezwalająca na aborcję jest ustawą "pro-life", ponieważ "chroni życie kobiet zagrożonych przez fakt ciąży". Konstytucja musi z góry zapobiec tego rodzaju sprzecznościom. Jeszcze propos rozmowy z posłem Andrzejem Mańką - została ona zatytułowana "Klucz leży w rękach PiS". Chodzi o to, że PiS może zadecydować o przyspieszeniu finału całej debaty, ale nie wiadomo, dlaczego się nie spieszy. Chciałbym przestrzec PiS, że jeśli taki poważny klucz leży w czyichś rękach bezczynnie, to zdrętwiałe ręce mogą go bezwiednie upuścić i wtedy wpadnie w łapy jakiegoś POtwora...
Konieczność całościowego widzenia normy
Wracając do rzeczy. Prawidłowe sformułowanie art. 38 Konstytucji na temat ochrony życia (prawa do życia) "od momentu poczęcia do naturalnej śmierci" jest niezrozumiałe dla ludzi, którzy nic nie wiedzą o związku między poczęciem a tajemnicą stworzenia (czyli nic nie wiedzą o obecności Boga, który jest "Początkiem" człowieka stwarzanego na obraz i podobieństwo Stwórcy). Ludzie tacy również niczego nie rozumieją w temacie "naturalnej śmierci" człowieka, ponieważ nie rozumieją, na czym polega istota życia ludzkiego. Ojciec Święty Benedykt XVI niedawno przypomniał (o czym stale nauczał Jan Paweł II), że "pytania o człowieka nie da się oddzielić od pytania o Boga". Dlatego norma konstytucyjna orzekająca o człowieku jako podmiocie życia (życia, które objawia i spełnia prawdę człowieczeństwa) musi wskazać na ten punkt odniesienia, który decyduje o prawdzie życia i jego przeznaczeniu. Konstytucja bez jednoznacznego podkreślenia, że cała moc prawa normującego życie ludzkie pochodzi od Jedynego Boga, Wszechmogącego Stworzyciela nieba i ziemi - taka Konstytucja nie ma sensu, jest papierkiem, który następna grupa posłów, opanowana przez liberałów, komunistów, socjalistów czy innych globalistów, wrzuci do kosza na śmieci. Jest więc konieczne, aby Konstytucja miała swój fundament, który rzeczywiście określa sens i moc normatywną ustaw i ich odpowiedniość do dobra wspólnego człowieka oraz społeczeństwa. Dotychczasowa Konstytucja ("Konstytucja Kwaśniewska") nie ma takiego fundamentu, ma tylko śmieszną karykaturę prawdziwej preambuły.
O ochronę życia w jego integralności
To nas prowadzi do kolejnego wniosku. Jeśli Konstytucja ma być tym, czym być powinna, to powinna równocześnie tak określić strukturę państwa i jego władz, aby do nich (do Sejmu, do rządu) nie dostały się grupy przestępcze, zwalczające prawa człowieka, usiłujące przekreślić tożsamość państwa polskiego i jego suwerenność, jak to się działo za Gomułki czy Gierka, a ostatnio za Kwaśniewskiego, kiedy wskutek manipulacji komunistów zostaliśmy wcieleni do Unii Europejskiej w sposób naruszający zasadę suwerenności Narodu. Zgodzono się na to, że prawo Unii jest ponad prawem państwowym Rzeczypospolitej w wielu dziedzinach, i może się okazać, że będziemy zobowiązani do respektowania przepisów sprzecznych z naszym poczuciem tożsamości narodowej i państwowej, z naszym rozumieniem godności i praw człowieka, z naszym rozumieniem małżeństwa i rodziny - i tak dalej, jak to już próbowano nam zarzucać różne "przestępstwa" wobec prawa Europy. W Konstytucji Rzeczypospolitej musi być jasno powiedziane, że nasze wewnętrzne prawo nie może być w żadnym razie zastąpione przez prawo europejskie, ponieważ mamy prawo rządzić się sami, jako Naród i jako państwo, a właśnie taka "samo-rządność" na poziomie państwowym należy do istoty suwerenności. Dotychczasowa Konstytucja zawiera pewne niejasności, a nawet pewne pułapki grożące ograniczeniem naszej suwerenności (por. art. 90). To musi być usunięte.
Należy zabezpieczyć także suwerenność wewnętrzną, aby żadne organizacje przestępcze, o których mówi art. 13 Konstytucji, nie zdołały narzucić Narodowi władzy sprzecznej z prawami Narodu i jego historyczną oraz kulturową tożsamością. Jest czymś niepokojącym, a nawet zdumiewającym, jak wobec obowiązującego charakteru tego art. 13 może publicznie działać, a nawet zasiadać w parlamencie i wpływać na atmosferę polityczną kraju taka partia, której korzenie i założenia marksistowsko-leninowskie nie ulegają wątpliwości i która jest prostą kontynuacją (nie tylko ideologiczną i polityczną, ale nawet personalną) dawnej PZPR, która jest winna potwornych zbrodni wobec naszego Narodu. Taka partia nie ma prawa bytu i jej członkowie powinni być pozbawieni korzystania z profitów pochodzących z jawnego przestępstwa przeciw Polsce. Jeżeli Niemcy potrafiły zdelegalizować partię hitlerowską, dlaczego Polska nie może zdelegalizować partii leninowsko-stalinowskiej i raz na zawsze wykluczyć jej z życia politycznego Narodu? Jeżeli toczy się w Sejmie debata nad poprawkami do Konstytucji z punktu widzenia ochrony życia człowieka, to naturalnym przedłużeniem takiej ochrony powinno być zlikwidowanie organizacji przestępczych, które zagrażają polskiemu społeczeństwu we wszystkich aspektach życia: łącznie z aspektem kulturowym, duchowym, moralnym, egzystencjalnym, ekonomicznym i społecznym.
Uważam bowiem, że trzeba problem prawa do życia zobaczyć w pewnej logicznej i organicznej całości. Po pierwsze, życie człowieka znajduje swoje naturalne środowisko w rodzinie, która - podobnie jak samo życie - jest wewnętrznie określona w swojej tożsamości samą prawdą antropologiczną. Oczywiście Konstytucja nie ma obowiązku definiować tej prawdy, ale ma obowiązek wskazać na jej istnienie i jej moc normatywną, transcendentną w stosunku do wszelkich norm tworzonych przez człowieka. Po drugie, rodzina stanowi fundament całego porządku społecznego, politycznego i ekonomicznego, ponieważ stanowi jądro tego, co nazywamy dobrem wspólnym społeczeństwa czy narodu. Z tego względu należy usunąć z życia państwowego wszystko, co to dobro niszczy lub podkopuje, jak to zawsze czyniły partie wywodzące się z nurtu socjalistycznego, ateistycznego, liberalnego, masońskiego itp.
Już parę razy w różnych refleksjach na temat relacji między prawem a dobrem rodziny postulowałem, by do Konstytucji włączyć w całości Kartę Praw Rodziny opublikowaną przez Stolicę Apostolską (1983), ponieważ tylko wtedy zagadnienie prawa do życia osoby ludzkiej, praw małżonków, publicznoprawny wymiar małżeństwa jako nierozerwalnej unii osobowej mężczyzny i kobiety, prawa rodziny jako podstawowej wspólnoty osób będącej zarazem fundamentem całej struktury społeczeństwa zgodnej z prawdą antropologiczną może być wystarczająco zagwarantowany. Także tylko wtedy ochroni się świętość misji rodzicielskiej przed profanacją przez ideologie i schematy technologiczno-produkcyjne, wykluczy się uzurpacje "naukowców" pragnących poddać wszystkie zjawiska życia ludzkiego i płodności kryteriom skuteczności i technicznej stosowalności pożądanej ze względu na "sukces" i zyski firm "reprodukcyjnych". Tylko wtedy ochroni się prawo rodziny do egzystencji na poziomie odpowiadającym godności człowieka i wspólnoty pełniącej świętą misję wobec ludzkości: cała bowiem struktura ekonomiczna państwa będzie ukierunkowana na zagwarantowanie społecznej i ekonomicznej suwerenności rodziny, od której zależy suwerenność Narodu. Wtedy rodziny liczne (te prawdziwe, niesłusznie nazywane "wielodzietnymi") nie będą uważane za osobliwość lub zjawisko patologiczne i nie powtórzy się ta oburzająca zbrodnia, jaka miała miejsce gdzieś na Pomorzu, że rodzicom zabrano dzieci, ponieważ byli za biedni, aby je wychować. Rodzice zostali ukarani za grzechy administracji państwowej, która dyskryminuje rodziny za uczciwość, a nagradza egoistów i pasożytów żerujących na chaosie prawnym państwa.
Primum necessarium
Jak widać, zbyt wiele problemów zbiega się razem, gdy pragnie się konsekwentnie przemyśleć strukturę Konstytucji pod kątem ochrony prawa do życia człowieka, każdego człowieka. Wszystko to trzeba rozważyć systematycznie i całościowo, biorąc pod uwagę słuszne przemyślenia specjalistów (takich jak choćby ks. Tadeusz Styczeń, prof. Piotr Jaroszyński, prof. Alicja Grześkowiak, nie mówiąc już o ks. abp. Kazimierzu Majdańskim i innych). Na pierwszy ogień jednak musi iść sprawa niecierpiąca zwłoki: nowelizacja art. 38 w duchu przedstawionych postulatów, aby zapisano, że ochrona prawna życia obejmuje całe życie, to jest "od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci". Z tym należy się spieszyć, resztę trzeba dojrzale przemyśleć. A warto się spieszyć, dopóki (jak powiedziano) "klucz leży w rękach PiS", aby ten klucz się gdzieś nie zapodział, jak to było kiedyś z tym złotym rogiem, o którym pisał Stanisław Wyspiański...
ks. prof. Jerzy Bajda, "Nasz Dziennik" 2007-01-25
Autor: ea