Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Stary nowy "Elektryk"

Treść

Tu pracowali wspaniali nauczyciele, którzy byli patriotami, ludźmi wielkiej szlachetności, pasji i powołania pedagogicznego - o Zespole Szkół Elektryczno-Mechanicznych, jej uczniach, nauczycielach, przeszłości i przyszłości opowiada dyr. Kazimierz Sas

Tuż po obronie pracy magisterskiej w Krakowskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej w 1971 roku rozpoczął Pan pracę jako nauczyciel w Technikum Elektrycznym w Nowym Sączu. Jak Pan wspomina tamten okres?

Cała epoka dzieli dzień dzisiejszy od momentu, kiedy pierwszy raz przekroczyłem próg Technikum Elektrycznego przy Limanowskiego 4. To była inna Polska, inna szkoła, która dzisiejszym nauczycielom jest nieznana. Wówczas student otrzymywał tzw. stypendium fundowane, które wiązało go umową z daną szkołą lub zakładem pracy i gdyby nie pewne wydarzenie osobiste "zainstalowałbym się" w szkole elektrycznej w Katowicach Szopienicach, z którą taką umowę podpisałem. W Krakowie poznałem jednak moją obecną małżonkę, pochodzącą ze Starego Sącza, tak więc po studiach czyniłem zabiegi, żeby przenieść się właśnie w te okolice. W ten sposób we wrześniu 1971 roku poślubiłem żonę Wandę oraz na dobre związałem się z "Elektrykiem". Bardzo ceniłem panującą tu familiarną atmosferę. Ówczesny dyrektor Stanisław Baran, Stanisław Chwastowicz, Genowefa Zając oraz wielu innych nauczycieli swoim wielkim doświadczeniem nastroili mnie wówczas optymistycznie do tego zawodu. Miałem 24 lata i pamiętam, że dla 18-latków, z którymi miałem zajęcia, byłem starszym kumplem. Starałem się być wymagający i nauczyć ich jak najwięcej, ale rozumiałem równocześnie ich słabostki, skłonności do buntu. W 1975 roku nastąpiły zmiany administracyjne kraju i powstało województwo nowosądeckie. Z "Elektryka" sporo osób przeniosło się do powstającego Nowosądeckiego Kuratorium Oświaty i Wychowania, wśród nich dyr. Stanisław Baran, który zaproponował mi funkcję wizytatora metodycznego. Miałem 28 lat i ten awans był dla mnie niebotycznym sukcesem. Po roku, ku mojemu jeszcze większemu zdumieniu, otrzymałem propozycję zostania wicedyrektorem w "Elektryku", którą z entuzjazmem przyjąłem, pełen jednak obaw, czy podołam. Życzliwe grono pedagogiczne po raz drugi pomogło mi odnaleźć się w nowej roli. Funkcję tę wypełniałem do 1982 roku, kiedy to ówczesny kurator oświaty Lechosław Miksztal zaproponował mi fotel dyrektorski. Od tamtej pory starałem się kształtować szkołę na taką, w której relacje między nauczycielami, pracownikami niepedagogicznymi oraz uczniami będą oparte na wzajemnym partnerstwie i odpowiedzialności.

Jak duże zmiany zaszły od tamtej pory?

Przede wszystkim nastąpiła wielka transformacja systemowa, a wraz z nią zmieniła się struktura oświaty, więc także naszej szkoły. Odchodzimy od kształcenia w tzw. "zawodówkach", kładąc akcent na edukacje techników w specjalnościach energoelektroniki, elektroniki, informatyki. Ostatnio pojawiła się u nas mechatronika - jako nowa koncepcja kształcenia kompleksowego, z którą wiążemy duże nadzieje, gdyż Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie prowadzi nabór na studia z tego zakresu. Ponadto otworzyliśmy VII Liceum Ogólnokształcące, z klasami o profilach językowo-informatycznym, biologiczno-chemicznym oraz matematyczno-informatycznym, które cieszy się także zainteresowaniem dziewcząt. Czasy są inne, szkoła, ale młodzież wciąż ta sama, ciekawa świata, poszukująca swego miejsca w życiu, czasami buntownicza, ale jest to bunt ożywczy, twórczo wpływający na nauczycieli, zmuszający ich do poszukiwania specyficznego klucza do zrozumienia swoich podopiecznych. 120 lat pięknej historii zapisanej na tysiącach kart szkolnych dokumentów pokazuje jak w soczewce wszystkie procesy społeczno-gospodarcze, które działy się w Polsce począwszy od czasów zaboru austro-wegierskiego, przez tragedię II wojny światowej do dzisiaj.

Jubileusz to czas podsumowań. Co uważa Pan za swe największe osiągnięcie w życiu zawodowym?

Moim największym sukcesem jest to, że potrafiłem znaleźć kontakt z drugim człowiekiem. Otwartość na ludzi daje mi poczucie, że zarówno nauczyciele, jak i uczniowie odnoszą się do mnie w sposób szczery i lojalny, a to wartości niezwykle ważne w życiu szkoły. Zawsze uważałem i dalej przy tym obstaję, że sukces pedagogiczny można osiągnąć wówczas, gdy jest się autentycznym wobec ucznia. Tylko nauczyciel o bogatej osobowości, mający ciepły i życzliwy stosunek do ucznia, może ten zawód wykonywać ze świadomością, że robi to dobrze.

A co uważa Pan za największy sukces szkoły?

Nasza szkoła, bez cienia zarozumiałości, jest jedną z najlepszych placówek zawodowych. Uczniowie "Elektryka" odnosili i odnoszą wielkie sukcesy w olimpiadach przedmiotowych. Prace praktyczne, wykonywane przez maturzystów-techników brały udział w ogólnopolskim Turnieju Młodych Mistrzów Techniki niejednokrotnie uzyskując tytuł laureatów. W okresie 120 lat mury szkoły opuściło 64 tys. absolwentów. Tu pracowali wspaniali nauczyciele, których nie sposób wymienić, a którzy byli patriotami, ludźmi wielkiej szlachetności, pasji i powołania pedagogicznego. Wielu z naszych absolwentów to osoby, które znane są w regionie, kraju, spełniają ważne funkcje publiczne. Wspomnę tu tylko byłego prezydenta Miasta Nowego Sącza, obecnego posła Andrzeja Czerwieńskiego, czy Jana Budnika - wójta gminy Korzenna, ale tych osób są dziesiątki. Dziewięciu naszych byłych uczniów to olimpijczycy w kajakarstwie górskim, bobslejach, kolarstwie. Podczas organizowanego przez szkołę święta sportu dzielą się z młodzieżą swymi doświadczeniami oraz bogatą biografią sportową, prezentując medale i trofea.

Czy kierunki kształcenia odpowiadają zapotrzebowaniom rynku pracy?

Dramat bezrobocia kładzie się cieniem na możliwościach realizowania zawodowych planów przez naszych absolwentów. Wielu z nich w poszukiwaniu lepszych perspektyw własnego rozwoju oraz zabezpieczenia ekonomicznego siebie i własnej rodziny wybiera lepiej rozwinięte kraje UE. Istnieje problem takiego doboru kształcenia, głównie zawodowego, które daje szanse na podjęcie pracy, głównie tu na miejscu - na Sądecczyźnie, dlatego prowadzimy konsultacje z Urzędem Pracy oraz władzami miasta i powiatu odnośnie wyboru specjalności.

Czego powinno się życzyć dyrektorowi w dniu obchodów rocznicy 120-lecia powstania szkoły?

Bym nigdy nie zszedł z drogi zachowań i działań autentycznych, bym nigdy nie musiał udawać, pozostał zawsze sobą, ze świadomością mych ułomności, które staram się eliminować. A jubileusz jest okazją, by złożyć hołd wszystkim tym, którzy sądecki "Elektryk" ukształtowali i uczynili go czołową szkołą w regionie. Obchody, na które składają się m. in. rajd szkoły, Festiwal Nauki czy Święto Sportu, mają dać obecnym uczniom i nauczycielom dozę emocjonalnych i poznawczych przeżyć, pozbawionych fasadowych i koturnowych akcentów. Mam nadzieję, że Zespół Szkół Elektryczno-Mechanicznych będzie pisał następne piękne karty swojej obecności wśród szkół sądeckich.

Rozmawiała Anna Dominik, "Dziennik Polski" 2006-10-20

Autor: ea