Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sulmicki zrezygnował

Treść

Jak szybko się pojawił, tak szybko zniknął. Tylko dwa dni żyła kandydatura prof. Jana Sulmickiego na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Wczoraj Sulmicki wycofał swoją zgodę na kandydowanie - jak podał - "ze względów rodzinnych". Według szefa Kancelarii Prezydenta Aleksandra Szczygły, nowy kandydat na szefa banku centralnego powinien być znany jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia.
Zgłoszenie we wtorek przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego kandydatury prof. Jana Sulmickiego ze Szkoły Głównej Handlowej na szefa NBP było równie nagłe i zaskakujące, jak wczorajsze wycofanie się Sulmickiego z kandydowania. Prezydent Kaczyński jeszcze w środę mówił, że to on sam wybrał swojego kandydata, odcinając się od podpowiedzi różnych lobby próbujących przeforsować własne kandydatury. Prezydent podkreślał, że życiorys Sulmickiego odpowiada znakomicie życiorysowi prezesa banku - pochodzi z rodziny bankowej, jest "specjalistą od waluty" i pięć lat był w radzie nadzorczej Banku Światowego.
Dla posłów PiS ten życiorys nie był jednak bez skazy. Do 1989 r. Sulmicki należał bowiem do PZPR, zaprzyjaźniony jest z politykiem lewicy Dariuszem Rosatim, a niedawno słyszeliśmy też, jak ciepło wypowiadał się o nim Józef Oleksy. Na wiceszefa Rządowego Centrum Studiów Strategicznych trafił z rekomendacji Unii Wolności i choć wskazywano go jako polemistę Balcerowicza, to jednak też za bardzo się tym publicznie nie afiszował.
Po rezygnacji Sulmickiego powracają nazwiska, które w kontekście kandydatury na prezesa NBP wymieniane były do wtorku, a więc wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej, prof. Urszuli Grzelońskiej z SGH, eksperta gospodarczego PiS Cezarego Mecha, przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Stanisława Kluzy oraz byłego szefa PZU Jerzego Zdrzałki. Kadencja obecnego prezesa NBP upływa 10 stycznia 2007 roku.
Artur Kowalski, "Nasz Dziennik" 2006-12-15


Autor: ea