Święty patron dobroci - Święty Mikołaj
Treść
O promowaniu prawdziwego wizerunku św. Mikołaja, z ks. Grzegorzem Łomzikiem, wikariuszem w parafii pw. św. Mikołaja w Maniowach, rozmawia Małgorzata Bochenek
Dlaczego św. Mikołaj przez dzieło swojego życia staje się bliski każdemu człowiekowi?
- Ciągle jesteśmy świadkami przeplatania się w świecie dobra ze złem. Tym złem jesteśmy pomazani poprzez grzech adamowy. Jednak w gruncie rzeczy gdzieś w najgłębszym zakątku naszej duszy jest pragnienie dobra. Zostaliśmy stworzeni, aby być odbiciem dobroci Boga. Ostatecznie człowiek nigdy nie zgodzi się na otaczające go zło. Dlatego mówiąc o ludziach z wielkim sercem, czujemy bliskość, która pociąga nas do nich i daje poczucie bezpieczeństwa. Takim przykładem był chociażby współczesny nam sługa Boży Jan Paweł II, którego osobowość rozpalała niejedno serce. I myślę, że św. Mikołaj jest podobną postacią - kimś kto był tak dobry, że dawał przykład prawdziwego człowieczeństwa, dlatego jest nam bardzo bliski.
Świat doświadcza nas różnego rodzaju złem i strachem, dlatego obecność człowieka przeciwstawiającego się złu daje zawsze poczucie bezpieczeństwa i jest nam bliska.
Któż nie wspomina czekania w dzieciństwie na tę noc mikołajową, bo zawsze było pod poduszką coś, co dawało nam radość. Wszyscy z tęsknotą wspominamy świętego patrona...
Jakie przesłanie dla współczesnych niesie postać św. Mikołaja?
- Dzisiejszy świat zdąża ciągle do posiadania różnych dóbr. I to jest naturalne zjawisko. Jednak w tym zdobywaniu bardzo często człowiek, mówiąc wprost, depcze drugiego człowieka. Nie jest to dobre ani naturalne i rodzi w naszych sercach wypaczenia. Dlatego dochodzi do paradoksu, że obok ludzi coraz bardziej samodzielnych i zamożnych ciągle rośnie grupa tych, którzy są ubodzy i co najgorsze, pozostają sami w swoim ubóstwie. Właśnie dlatego postać św. Mikołaja musi być stale przypominana. Pomaga nam to otworzyć oczy i tak po "mikołajowemu" zobaczyć, czy obok mnie nie ma kogoś, komu trzeba pomóc. A przecież ta pomoc często polega niekoniecznie na wsparciu finansowym, ale na zwykłym byciu obok drugiego, zainteresowaniu się jego problemami. I to jest przesłanie, które niesie dzisiejszemu światu św. Mikołaj.
W wierszu o św. Mikołaju napisał Ksiądz: "Bo w życiu jest takie niepisane prawo, że im więcej dasz innym, tym więcej od innych dostaniesz...". Jak zatem, czerpiąc wzór ze świętego patrona, przełożyć dobre słowa na bezinteresowne czyny?
- Nigdy jeden człowiek czy jedna organizacja nie usunie wszystkiego zła ze świata. Ale chodzi o to, by chociaż co drugie słowo dobroci zastąpić czynem, o którym mówimy - to już byłoby wiele. Im więcej damy innym tak zupełnie bezinteresownie, tym więcej wraca do człowieka wartości, i to w takiej postaci, której nie da się kupić za jakiekolwiek pieniądze.
I stąd myśl o promocji prawdziwego wizerunku św. Mikołaja?
- Ciągle daje się słyszeć to stwierdzenie, że jest źle, gdy swojego świętego, który w naszych świątyniach, przez naszych ojców przedstawiany był jako biskup, my sprzedaliśmy za pajaca w czerwonej czapeczce, na saniach zaprzęgniętych w bajeczne renifery. Wielu mówi, ale nie czyni nic, a przez to zgadza się na taką sytuację. Dlatego trzeba choć małego głosu obrony, iż to nie tak, że Mikołaj nie jest postacią bajkową jak skrzat czy wróżka. Święty Mikołaj jest najprawdziwszą postacią historyczną, prawdziwym biskupem, i tak trzeba go przedstawiać. A skoro w ołtarzu kościoła w parafii, w której pełnię posługę duszpasterską, widnieje taka właśnie postać, to uznałem za swój obowiązek mówić i przypominać dzieło św. Mikołaja.
Proszę zatem przypomnieć, kim, zgodnie z historią, był św. Mikołaj?
- Nasze chrześcijańskie podanie o św. Mikołaju rysuje go w III wieku w miejscowości Licja w Azji Mniejszej (dzisiejsza Turcja). Tam też miał przyjść na świat jako dziecko zamożnego ale dotąd bezdzietnego małżeństwa. Został więc przyjęty z wielką miłością, ale niestety w młodym wieku osierocony na skutek zarazy. Jako spadek po kochanych rodzicach Mikołaj odziedziczył dość pokaźny majątek, a ponieważ był ogromnie wrażliwy na ludzką biedę, zaczął dzielić się swoimi dobrami z najbardziej cierpiącymi niedostatek. Szczególnie znaczące w jego postępowaniu było to, że nigdy nie oczekiwał podziękowania ani rozgłosu za swoje dary, przeciwnie starał się, aby jego uczynki pozostawały okryte tajemnicą. Kiedy jednak ten i ów biedak został niespodziewanie obdarowany w zagadkowych okolicznościach, wieść o nieznanym dobrodzieju rozniosła się szybko po całej okolicy i tak odkryto, że to Mikołaj jest owym darczyńcą.
Sam zaś Mikołaj po kryjomu przyglądał się radości obdarowanych przez siebie ludzi. A ponieważ chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga, dlatego postanowił wstąpić do zakonu i po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Szybko jednak zauważył że, jego miejsce jest nie w zamkniętym klasztorze, ale pomiędzy ludźmi, dlatego opuścił mury i przybył do miasta Myry. W tym samym czasie chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie swojego biskupa, a ponieważ niełatwo było wybrać godnego następcę, modlili się do Boga o pomoc. I tak pewnej nocy jeden z dostojników kościelnych miał sen, że nowym biskupem ma być człowiek, który rano pierwszy przyjdzie do kościoła. Rankiem okazało się, że jako pierwszy u bram świątyni stanął Mikołaj, dlatego postanowiono poprosić go o przyjęcie godności biskupiej. Po długich namowach skromny jak zawsze Mikołaj dał się przekonać, że jest to wola Boża.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj z wielkim oddaniem i ofiarnością, pracując zwłaszcza wśród najbardziej potrzebujących. Dzieło to przerwało edykt cesarza rzymskiego Dioklecjana, który wymierzony był przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uznawano wówczas za obywateli niższej kategorii i zaczęto ich prześladować, zakazując jednocześnie sprawowania jakichkolwiek obrzędów. Wśród uwięzionych znalazł się również biskup Myry i na kilka lat został osadzony w więzieniu. Wolność została mu darowana po dojściu do władzy cesarza Konstantyna.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku, w chwili śmierci miał bowiem ponad 70 lat. Nie jest znana dokładna data tego wydarzenia, ale nastąpiło to między 345 a 352 rokiem, tradycja zachowała dokładny dzień i miesiąc tego zdarzenia, czyli 6 grudnia. Mikołaj został pochowany w Myrze, a ponieważ wiele lat później miasto uległo zagładzie (w 1087 r. opanowali je Turcy), dlatego relikwie wywieziono do kościoła w Barii. Tutaj św. Mikołaj od samego początku był otoczony wielką czcią. Z tego powodu w 1098 odbył się przy jego grobie synod z udziałem Papieża Urbana II, który zastanawiał się jak jednoczyć chrześcijan.
Taka właśnie jest prawdziwa postać św. Mikołaja. I ona ciągle żyje, żyje poprzez tych, którzy tak jak święty - cicho, czasem nawet po kryjomu dają dobro innym. I tutaj jest największe zadanie dla nas dorosłych, aby takie poczucie potrzeby bycia dla innych zaszczepić w serca dzieci i młodzieży. Na pewno nie da się tego zrobić przy pomocy zagadkowego Mikołaja z reklamy, ale da się poprzez ciągłe i skuteczne przywoływanie prawdziwej postaci świętego biskupa.
Wczoraj w komorze Warszawa 125 m pod ziemią - w Kopalni Soli "Wieliczka" - odbył się wielki mikołajkowy koncert, podczas którego ogłoszono zwycięzców tegorocznych konkursów organizowanych w ramach mikołajek...
- Na spotkanie z Mikołajem, w którego rolę wcielił się ks. bp Antoni Długosz, do Kopalni Soli "Wieliczka" przybyło około 500 laureatów mikołajkowych konkursów oraz dzieci z różnych środowisk.
Najmłodsze dzieci ze szkół podstawowych miały za zadanie wykonać prace plastyczne, których w tym roku nadesłano około tysiąca. Starsi uczniowie szkół podstawowych oraz gimnazjów i szkół średnich zaproszeni zostali do napisania prac literackich wierszem lub prozą, pokazujących, kim był i jakiego dzieła uczy nas święty dobroci. Tych prac w tym roku nadesłano około dwustu. Oceniane było w nich przede wszystkim to, na ile swoją wymową ukazują prawdziwą postać św. Mikołaja i przeciwstawiają się tak bardzo narzucanej promocji czerwonego skrzata.
Wiem, że nie zmienię całego systemu napędzającego świąteczny marketing. Może jednak to drobne ziarenko zasiane w sercach dzieci uczestniczących w konkursach organizowanych w ramach mikołajek wyda w przyszłości obfity owoc.
W solnych podziemiach wręczono także Order Świętego Mikołaja. Kogo w tym roku obdarowano tym wyjątkowym medalem?
- Ludzie o sercu Mikołaja mają w sobie szczególną wartość, mianowicie chcą pomagać i co najważniejsze nie chcą za to pochwał ani wyróżnień. Niemniej jednak w świecie jest wiele zła, które codziennie pokazuje dziennik telewizyjny, zła, które codziennie opisują gazety. Jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ ludzie, oglądając ciągle zło, mogą nim tak nasiąknąć, że w ich sercu zrodzi się zwątpienie w sens czynienia dobra. Dlatego narodziła się myśl, żeby z pomocą ludzi dobrej woli wyszukiwać tych, którzy nie tylko sami są dobrzy, ale tym dobrem umieją i chcą dzielić się z innymi. I tak powstał zamysł wielkiego Orderu Świętego Mikołaja, tak najprościej mówiąc, jest to odznaczenie wręczane ludziom o wielkim sercu, którzy dzisiaj, tak jak niegdyś święty Mikołaj - nie są nieczuli na ludzką biedę.
W tym roku Order Świętego Mikołaja otrzymał Łukasz Chocianowicz, uczeń I klasy Szkoły Podstawowej nr 7 w Jeleniej Górze, za wyróżniające się zachowanie wobec swoich kolegów. W kategorii "dziecięcej" order otrzymał również samorząd uczniowski Szkoły Podstawowej nr 1 im. Jana Pawła II w Wadowicach za wiele pracy podejmowanej dla potrzebujących. W kategorii "dorośli" order św. Mikołaja otrzymał Janusz Bodzęta - prezes Sekcji Integracji na rzecz dzieci specjalnej troski przy PTTK nr 52 "Krzeszowiacy". Sam, borykając się w rodzinie z niepełnosprawnością, z wielkim sercem oddaje się pracy z osobami niepełnosprawnymi. Medalem nagrodzono Stanisława Koguta, senatora RP, przewodniczącego Krajowego Związku Zawodowego Kolejarzy NSZZ "Solidarność", społecznika pracującego na rzecz osób niepełnosprawnych. Pan senator otrzymał medal za to, że wiele swojego wolnego czasu poświęca osobom niepełnosprawnym, będąc z nimi dosłownie w każdym miejscu. W kolejnej kategorii "grupy i stowarzyszenia" order wręczono Stowarzyszeniu Pomocy Obywatelskiej im. Anny Fiszerowej z siedzibą w Krakowie. Polskie towarzystwa walczące z mukowiscydozą, towarzystwa opieki nad ociemniałymi i wiele innych stowarzyszeń opiekujących się cierpiącymi w wielu przypadkach nie mogłyby funkcjonować bez ludzi z tego Stowarzyszenia, prowadzącego Aptekę Darów. Nagrodzono także samorząd uczniowski I Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Trzebini za wiele rzeczy, wiele pomysłów, a przede wszystkim za stałą troskę o dom dziecka w Mięknini. Orderem honorowym nagrodzono Gabrielę Koronowską-Domogałę z małżonkiem za szczególną i nieustającą pomoc firmom, szkołom i ludziom znajdującym się w potrzebie.
Co przede wszystkim wpłynęło na zorganizowanie przez Księdza mikołajek?
- Jako duszpasterza irytowało mnie zawsze, gdy w różnego rodzaju reklamach nadużywano i wypaczano słowa "święty Mikołaj". Kiedy brałem do ręki książkę i czytałem, że święty Mikołaj pochodzi z bajkowej krainy i tak dalej... Przecież to była autentyczna postać, znamy jego życiorys i co najważniejsze jest on patronem wielu kościołów, a wychodzi na to, że musi ustąpić miejsca postaci bajkowej. Dlatego mikołajki, dlatego konkursy, a reszta należy do rodziców i wychowawców, jeżeli zrozumieją wartość naszego przedsięwzięcia, to potrafią je dobrze wykorzystać, a jeżeli nie, to i tak nic na to nie poradzimy. Niech więc ten nasz prawdziwy święty Mikołaj ubrany będzie w strój biskupi, niech ma na głowie prawdziwą mitrę, a w ręku trzyma biskupi pastorał. I nie pozwólmy, aby ktoś, wykorzystując naszą obojętność, zamazał nam tę postać. Ale jak powiedziałem, to już należy do rodziców oraz wychowawców, bo to oni są tymi pierwszymi profesorami, którzy odpowiadają na te najprostsze pytania: kto to jest święty Mikołaj, gdzie mieszka i skąd przychodzi.
Cieszy fakt, że Mikołajki spotykają się z coraz większym zainteresowaniem, że obejmują swoim zasięgiem coraz większy obszar Polski. Jest coraz więcej głosów, żeby rozwijać to dzieło, bo naprawdę jest potrzebne, bo przynosi owoce, a jak do tej pory nie miało sobie podobnego.
Chciałem zaznaczyć, że w tym roku po raz pierwszy nasze mikołajki odbyły się w Kopalni Soli "Wieliczka", a w mikołajkowym koncercie wziął udział m.in.: program "Ziarno", Zespół Dziecięcy "Promyczki", Zespół "Maniowianie".
Dziękuję za rozmowę.
Zdjęcia Łukasz Korzeniowski, "Nasz Dziennik" 2006-12-06
Autor: ea