Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sześć tygodni na rozwiązanie

Treść

Przed miastem decyzja, czy budować bloki socjalne czy kupować mieszkania na rynku wtórnym

Samej tylko Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej miasto musi zapłacić 115 tys. zł odszkodowania, za to, że nie zapewniło lokali socjalnych osobom eksmitowanym. - Przed nami kolejne kilkadziesiąt spraw, a to oznacza ponad milionowe obciążenie dla budżetu - mówi wiceprezydent Jerzy Gwiżdż.



Obowiązek zapewnienia dachu nad głową dla osób z wyrokiem eksmisyjnym z prawem do lokalu socjalnego spoczywa na gminie. Gdy gmina nie zapewnia lokalu, spółdzielnie i właściciele prywatnych kamienic przed sądem domagają się odszkodowania i coraz częściej wygrywają.

Wiceprezydent Jerzy Gwiżdż wylicza, że aktualnie toczą się 24 takie sprawy.

- Przed nami kolejne kilkadziesiąt, a to oznacza ponad milionowe obciążenie dla budżetu. Tymczasem w budżecie miasta nie ma środków na tego rodzaju wydatki. Jedyny sposób na zatrzymanie fali roszczeń ze strony spółdzielni, to zapewnienie lokali socjalnych eksmitowanym osobom - mówi wiceprezydent Gwiżdż.

On i podległe mu wydziały pracują nad rozwiązaniem tego problemu.

Rozważanych jest kilka możliwości - jedna z nich to budowa kolejnego bloku socjalnego (takiego, jaki oddano 31 sierpnia 2006 roku przy ul. Kusocińskiego). Druga rozważana koncepcja to możliwość zakupu mieszkań na tzw. rynku wtórnym. Spółdzielnie same zgłaszają takie propozycje. A urzędnicy kalkulują, które z rozwiązań będzie mniej obciążające dla budżetu miasta.

Jest i trzecia możliwość, do której władze miasta podchodzą jeszcze z dużą rezerwą - to zgłoszona przez firmę developerską z Nowego Sącza, propozycja, że w zamian za kilka działek przy ul. Rokiniańczyków (os. Wojska Polskiego) firma wybuduje miastu socjalny blok.

- Gmina musi ogłaszać przetarg na sprzedaż mienia komunalnego, nie ma możliwości, żeby umówić się z firmą na wymianę atrakcyjnej działki za blok. Każdą możliwość jednak warto rozważyć i przedyskutować. Sądzę, że warto spotkać się z inwestorem i go wysłuchać - podpowiada Józef Hojnor, przewodniczący komisji Infrastruktury Rady Miasta Nowego Sącza.

- Propozycji jest kilka, to nie oznacza, że musimy je przyjąć. Nam przede wszystkim musi przyświecać interes gminy. Pracujemy nad koncepcją rozwiązania problemu i mamy na to około sześciu tygodni. Potem musimy przystąpić do działania, bo nasi wierzyciele nie będą długo czekać. Z drugiej strony, my nie możemy bezkrytycznie płacić za dłużników, którzy latami nie płacą czynszów. Wielu z nich mogłoby płacić, gdyby tylko chcieli - uważa wiceprezydent.

Na razie większość toczących się spraw zostało odroczonych do końca lutego. Mniej więcej do tego czasu prezydent zamierza podjąć decyzję, czy budować blok czy wykupić mieszkania na rynku wtórnym, czy wreszcie skorzystać z propozycji developera.

- Jedno jest pewne, problem, który zastaliśmy, musimy rozwiązać i to szybko. Co się zaś tyczy wypłaty odszkodowań, to za każdą taką opłatę zajmiemy wkład spółdzielczy dłużnika, bo płacąc za niego odszkodowanie i bieżący czynsz, dokonujemy płatności zastępczej - dodaje Jerzy Gwiżdż.

(MONK)

Autor: ea