Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Taaaka kasa dla żaka

Treść

Kilkadziesiąt uczniów sądeckich szkół ponadgimnazjalnych wzięło udział w zajęciach zorganizowanych przez WSB NLU w Nowym Sączu.



- Były to warsztaty dla uczniów, poświęcone zdobyciu pieniędzy na studia - mówił Tadeusz Węgrzyński dyrektor WSB NLU Nowy Sącz. - Obecnie zdobywanie wiedzy, które jest inwestycją w siebie, kosztuje. Nieważne, czy jest to uczelnia prywatna czy państwowa. W WSB NLU za naukę trzeba zapłacić 7000 zł rocznie, czyli ok. 700 zł miesięcznie. Nie każdego stać na taki wydatek. Dlatego też mamy na naszej uczelni, jak na wszystkich pozostałych uczelniach w Polsce, system stypendialny. Student będący w trudnej sytuacji materialnej może otrzymać pomoc na zapłacenie mieszkania czy na wyżywienie. Bardzo dobry student może otrzymać stypendium naukowe lub sportowe. W sumie miesięcznie można otrzymać dofinansowanie w wysokości 800-1800 zł. To spora suma. Warto, więc nie tylko dobrze się uczyć, ale być aktywnym. W WSB NLU każdy, kto się wyróżnia pozytywnie jest zauważony i może liczyć na pomoc. Warto, więc być dobrym. Stypendia przyznawane są na podstawie specjalnych przepisów, a pieniądze rozdziela komisja, w skład której wchodzą głównie studenci.

Obecnie w WSB NLU studiuje ponad 4000 osób.

- Co ważne i ciekawe, dzisiaj większość studentów to ludzie z naszego terenu i Małopolski - dodaje Tadeusz Węgrzyński. - Ta tendencja utrzymuje się od kilku lat. Coraz mniej sądeczan "ucieka" do Krakowa. Nasza uczelnia oferuje nie tylko bardzo dobre warunki studiowania, ale również znakomitych wykładowców.

Dzisiejsze studia to nie tylko monotonne realizowanie programu, ale również możliwość nauki poza granicami Polski.

- Od wielu lat działa program "Sokrates" - mówiła do młodzieży Monika Sikora, studentka IV roku. - A warto wiedzieć, że w tym właśnie projekcie uczestniczy 27 krajów z Unii Europejskiej oraz Turcja. Żeby jednak wyjechać na obcą uczelnię trzeba nie tylko chcieć, ale również dobrze się uczyć. Niezwykle ważna jest dobra znajomość języka obcego. Ja byłam w Niemczech. Uczyłam się tam na uniwersytecie przez jeden semestr. Nie muszę dodawać, że mocno podszlifowałam niemiecki, ale także zawarłam wiele przyjaźni i poznałam nieco bliżej, na żywo kulturę Niemiec. Warto podkreślić też i to, że ponad 90 proc. uczestników programu Sokrates, który dzisiaj nazywa się "Erasmus" (po modyfikacji programowej), jest przyjmowanych do pracy, do firm zagranicznych. Często jest to warunek podjęcia rozmów przez pracodawcę. Warto więc dobrze się uczyć korzystać z możliwości, jakie daje uczelnia.

Uczestnicy warsztatów interesowali się nie tylko systemem stypendialnym, ale także warunkami studiowania i stawianymi wymogami.

(JEC), "Dziennik Polski" 2007-02-21

Autor: ea