Tąpnięcie w Kolejarzu
Treść
Jak już informowaliśmy, po przegranym w fatalnym stylu na własnym boisku aż 0-3 meczu z Hetmanem Zamość, rezygnację z pełnionej funkcji złożył Janusz Pawlik, trener piłkarskiej drużyny Kolejarza Stróże. Dymisja szkoleniowca została przyjęta przez zarząd klubu. Do końca tygodnia zajęcia z trzecioligowym zespołem prowadził będzie tymczasowo trener koordynator Dariusz Wójtowicz. W poniedziałek wskazany ma być stały opiekun ekipy, której celem miał być awans do ligi drugiej.
Poniżej przedstawiamy opinie na sygnalizowaną sprawę trenera Janusza Pawlika, wiceprezesa klubu senatora Stanisława Koguta oraz menedżera drużyny Grzegorza Koguta.
Janusz Pawlik:
Niczego nie żałuję
- Zakończyłem pracę w Kolejarzu, złożyłem dymisję, została ona przyjęta przez zarząd. Koniec, kropka. Myślę, że uprzedziłem w ten sposób krok działaczy. Wyszedłem z twarzą. Od jakiegoś czasu czułem, że wokół mnie atmosfera się zagęszcza. Ograniczono mój wpływ na oblicze drużyny. Objawiło się to m.in. w przeprowadzonych zimą transferach. Nie sprowadzono do Stróż tych napastników, których sobie życzyłem. Chciałem mieć Prędotę i Pranagala, wypożyczono Petrovicia i Chlipałę. Nie mam nic do tych chłopaków, ale myślę, że właściwsze byłoby oparcie się na mojej opinii. W końcu to ja odpowiadam za wynik drużyny.
- Nie zamierzam się tłumaczyć, całą winę za niedzielną katastrofę biorę na siebie. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że nie w smak byłem dla niektórych graczy. Nie chcę powiedzieć, że w meczu z Hetmanem pozorowali grę, chyba jednak nie dali z siebie tego, na co ich normalnie jest stać. Po zawodach podziękowałem w szatni chłopakom za kilkumiesięczną współpracę, rozstaliśmy się chyba w zgodzie. Okres spędzony w Stróżach nie był dla mnie czasem straconym. Nabyłem nowych doświadczeń, przyszło mi obcować z sympatycznymi, życzliwymi mi ludźmi. Niczego nie żałuję. Ani związania się z Kolejarzem, ani złożenia rezygnacji. Przyznam nawet, że zrobiło mi się lżej, kamień spadł mi z serca. Przed kilkoma dniami pewien dobrze zorientowany kibic powiedział do żony, że Janusz, to znaczy ja, długo już w Kolejarzu nie pociągnie. Dawał mi jeszcze 3,4 mecze. Skończyło się wcześniej, niż prorokował. Może i dobrze, zaoszczędziłem przynajmniej trochę zdrowia.
- Owszem, obawiam się, że w ślad za mną może odejść z klubu kilku graczy z Nowego Sącza. Mam na myśli Dawida i Adriana Bastów, Łukasza Łukasika i Pawła Szczepanika. Chyba, że nowy trener doceni ich zaangażowanie na treningach.
- Pragnę na zakończenie zwrócić uwagę, że przecież udało mi się z drużyną wywalczyć trochę punktów. Następcy - bez względu na to, kto nim będzie - życzę podobnego dorobku. Mówi się, że dla zespołu rozpoczynającego swe występy w danej klasie rozgrywkowej, najtrudniejszy jest nie debiut, lecz drugi sezon w tej lidze. A w takiej sytuacji znajduje się obecnie Kolejarz. Zapewniam, że pozostaję jego kibicem.
Stanisław Kogut:
Zbyt pochopna decyzja
- Uważam, że trener podjął stanowczo zbyt pochopną decyzję. Umówiliśmy się przecież na jego dwuletnią pracę w Stróżach. Ja słowa dotrzymuję. Janusza Pawlika cenię za honor, za to, że nie schował głowy w piasek, że odpowiedzialność za porażkę przyjął na siebie. I że stać go było na rezygnację. Powtarzam jednak raz jeszcze: naprawdę nie musiał podawać się do dymisji.
- Na razie nie szukamy nowego trenera. Zajęcia z piłkarzami prowadzi Dariusz Wójtowicz. Może zgodzi się czynić to do końca sezonu. W przeciwnym wypadku będziemy musieli jednak rozglądnąć się za szkoleniowcem. W drużynie nie może przecież panować bezkrólewie. Dzwoniło już zresztą kilka osób, czujących się na siłach, by poprowadzić zespół w kolejnych meczach. Nie jestem człowiekiem nawiedzonym, nie przewiduję czystki w ekipie. W klubie pozostaje asystent trenera Tadeusz Kantor.
- Piłkarze też mogą spodziewać się kar za kompromitującą postawę w niedzielnym spotkaniu. Tak słabo grającego Kolejarza nie widziałem od dwudziestu lat. Tutejsi zawodnicy, bez względu na ligę, w jakiej występowali, zawsze walczyli o każdy centymetr boiska. Tym razem tego zaangażowania w ogóle nie było widać. Żona niedawno powiedziała mi, że po Stróżach krążyły pogłoski, iż drużyna grała przeciwko trenerowi. Nie dawałem temu wiary. Teraz tak sobie myślę, że może rzeczywiście coś w tym było? Niech tym graczom nie wydaje się, że to oni rządzą w klubie. Oni są od grania, a nie od zmieniania szkoleniowców.
- Nigdy nie zapewniałem, że zespół już w tym sezonie musi wejść do drugiej ligi. Wręcz przeciwnie, starałem się tonować hurraoptymistyczne nastroje. Jeśli jednak zdarzy się, że Kolejarz wywalczy awans, to zapewnię drużynie odpowiednie warunki. Ale z tym, co pokazała w ostatnim spotkaniu, w wyższej klasie nie mamy czego szukać.
Grzegorz Kogut:
Trener w poniedziałek
- Decyzji Janusza Pawlika nie będę komentował. Zdradzę tylko, że postawiono przed nim konkretny cel: w czterech pierwszych meczach miał wywalczyć 10 punktów. Przegrywając z Hetmanem sprawił, że zadanie nie mogło już zostać wykonane. Nie potrafię jednak powiedzieć, czy zarząd podjąłby decyzje o zwolnieniu trenera. Czy został popełniony błąd w przygotowaniach do sezonu? Najlepiej zapytać o to samych zawodników. Co się zaś tyczy kwestii kadrowych, to nie ja za nie odpowiadam. Moim zadaniem jest pilnowanie spraw finansowych.
- Do końca tygodnia zajęcia z zawodnikami poprowadzi Dariusz Wójtowicz. Nowego szkoleniowca poznamy w poniedziałek. Rozpatrujemy kilka kandydatur. Nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć.
DANIEL WEIMER
KOLEJARZ POD LUPĄ
Noty dla graczy Kolejarza za ich ostatni mecz z Hetmanem są identyczne.
Pyskaty 3, Berliński 3, Frohlich 3, Gołąbek 3, Walęciak 3, Bergier 3, D. Basta 3, Bałuszyński 3, Mielec 3, Kowalski 3, Trela 3, Chlipała 3, Petrović 3. Wystąpili ponadto Znamirowski i Drąg.
"Dzinenik Polski" 2007-04-03
Autor: ea