Ten konkurs zawsze ma wysoki poziom
Treść
Wojciech Maciejowski
Jest Pan sekretarzem jury tegorocznego XII Konkursu im. Ady Sari, wcześniej był Pan na tym konkursie jako juror, jeszcze wcześniej jako uczestnik. Jak Pan wspomina swój konkurs i co według Pana się w nim zmieniło?
- Konkurs im. Ady Sari był pierwszym, w którym uczestniczyłem i to z sukcesem, bo zdobyłem w nim w sumie trzy nagrody. Wspominam go bardzo miło. Przez te lata zmienił się głównie jego program - doszła kategoria pieśni, ale z całą pewnością nie zmieniła się ta wspaniała atmosfera, która zawsze mu towarzyszyła - życzliwość jurorów wobec wykonawców wciąż jest odczuwalna.
Co dla Pana, jako uczestnika Konkursu było najtrudniejsze?
- Właściwie dla mnie konkurs nie był specjalnie trudny. Zanim się tu znalazłem, skończyłem studia muzykologiczne, dyrygenturę i po pół roku nauki śpiewu wystartowałem... Na samym początku kariery człowiek inaczej traktuje takie wyzwania, na zasadzie: nie mam nic do stracenia. To był chyba mój atut, że podszedłem do konkursu bez kompleksów i bez oczekiwań. Potem, na koncertowej scenie rodzaj tremy jest już inny - ma się już bowiem cały bagaż doświadczeń.
Budzi się wewnętrzny krytyk?
- To akurat plus. Ale doświadczenie pomaga wypaść na odpowiednim poziomie, nawet - co może się zdarzyć - gdy śpiewak nie jest w stu procentach dysponowany.
A gdy obserwuje Pan ten konkurs z drugiej strony stołu jurorskiego, jakie widzi Pan w nim zmiany?
- Ten konkurs zawsze ma wysoki poziom, m. in. ze wzglęgu na szeroki program, jaki śpiewacy mają tu do zaprezentowania. Pozwala też na dużą swobodę w doborze repertuaru, więc młodzi wykonawcy mogą pokazać się z najlepszej strony. Plusem jest też bardzo doświadczone i kompetentne jury - to mówię i jako niegdysiejszy uczestnik, i jako juror. To jeden z niewielu konkursów, do jury którego zostają zaproszone osoby spełnione zawodowo i nie mają tego odcienia zawiści, że przychodzi nowe pokolenie śpiewaków, które mogłoby stanowić dla nich jakieś zagrożenie. Sądeckie jury jest bardzo życzliwe dla uczestników.
Życzliwe, co nie znaczy że łagodne...
- Oczywiście zauważamy pewne niedoskonałości czy braki techniczne, bo każdy z nas zdaje sobie sprawę, jak ciężki jest to zawód i jak wysoko postawiona jest w nim poprzeczka wymagań. To nasze doświadczenie próbujemy też przekazać uczestnikom, by nie popełniali błędów, które myśmy popełnili.
A propos błędów. O pierwszym etapie chyba w każdym konkursie mówi się "odsiew". Ci, którzy przejdą do następnego etapu grają o sporą stawkę. Co by Pan im radził?
- To trudne pytanie. Każdy z uczestników konkursu jest indywidualnością i musi się na swoich błędach uczyć - jak przygotować się do takiego konkursu, wyjścia na scenę, itd.
Ale gdy do finału zostaje tak niewiele czasu, nie ma już mowy o nauce, to jak się w tym maratonie odnaleźć?
- Z doświadczenia wiem, że nigdy dobrze nie wpływa na uczestnika konkursu słuchanie innych wykonawców przed swoim występem. Nie mówię, że przez cały konkurs, ale nie przed swoim wejściem na scenę. To mimo wszystko rozprasza i może spowodować lęki czy obawy, że się nie jest zbyt dobrze przygotowanym do rywalizacji.
Najlepszym przecież też zdarzają się wpadki.
- Oczywiście. Wcale nie jest też powiedziane, że ci, którzy wygrywają konkursy zawsze spełniają się w zawodzie śpiewaka.
Historia konkursu Ady Sari pokazuje, że jednak wszyscy, którzy w nim zdobyli choćby wyróżnienie, spełniają się w zawodzie śpiewaka.
- Dlatego mówię, że to jeden z niewielu konkursów, który przez dobór odpowiedniego jury, ogromnego repertuaru, wyłania najlepszych. Są na przykład konkursy, na które trzeba przygotować tylko trzy arie. Ale to, że ktoś potrafi zaśpiewać jedną arię nie oznacza, że zaśpiewa całą partię operową! Wtedy taki konkurs dla rozwoju uczestnika niewiele znaczy. Na sądeckim konkursie można się wykazać znajomością pieśni, utworów oratoryjnych, arii...
Wielu z uczestników tegorocznego konkursu jest na nim po raz drugi, a nawet trzeci. Są wśród nich nawet tacy, którzy odpadli po pierwszym etapie. To zaskakujące, że to ich nie zraziło.
- Bo, powtarzam: tu jest dobra i profesjonalna amtosfera. Dlatego wracają.
Rozmawiała Adrianna Ginał, "Dziennik Polski" 2007-05-22
*Wojciech Maciejowski sekretarz jury XII Konkursu im. A. Sari, śpiewak (tenor), muzykolog, pedagog śpiewu solowego w Akademii Muzycznej w Poznaniu. W III Konkursie im. Ady Sari w 1988 roku zdobył wyróżnienie, a także nagrody za najlepsze wykonanie utworów Mozarta i pieśni współczesnej
Kurier Festiwalowy również na www.maestro.pl
Autor: ea