Przejdź do treści
Przejdź do stopki

To był udany sprawdzian

Treść

Sandecja - Górnik Wieliczka 2-1 (1-0)

1-0 Florian 25, 2-0 Zawiślan 70, 2-1 Dąbrowski 82

Sandecja: Bodziony - Polański, Szufryn, Hajduk, Gondek - Zawiślan, Damasiewicz, A. Ciastoń, Rzepecki - Florian, Sztajer oraz Leśniak, Orzechowski, Nowak, Świerad, Gołąb.

Górnik: Frączek - Cieszyński, Piszczek, Górski, Szczepański - Kapusta, Dąbrowski, Wojcieszyński, Warmuz - Woniakowski, Kajca oraz Sikora, Wajda.

Obydwie drużyny wybiegły na sztuczną nawierzchnię w Skotnikach w bardzo eksperymentalnych składach. W Sandecji testowany był Mateusz Rzepecki z Floty Świnoujście i jego występ uznać należy za obiecujący. Szansę otrzymali ponadto dwaj gracze B-klasowego klubu z okolic Dąbrowy Tarnowskiej Mariusz Gondek i Jakub Sztajer.

Pierwsza część meczu dość zdecydowanie należała do sądeczan. W 25 min Florian w popisowy sposób ograł B. Szczepańskiego, by z lewego skrzydła celnie przymierzyć do siatki rywali. Na 2-0 podwyższył w 70 min Zawiślan, skutecznie strzelając tym razem z prawej strony boiska. Górnik swego gola zdobył z rzutu wolnego, wykonywanego z ok. 20 m przez Dąbrowskiego. Zwycięstwo podopiecznych trenera Stanisława Filasa mogło być wyższe, ale dogodnych sytuacji nie wykorzystali Florian (trafił piłką w poprzeczkę) oraz Nowak (przy próbie złożenia się do "główki" był faulowany, sędzia jednak nie zareagował). Wśród wielicczan najdogodniejszą sytuację zmarnował Woniakowski, przegrywając pojedynek sam na sam z Bodzionym.

Zdaniem trenerów

Stanisław Filas, Sandecja:

- To był udany sprawdzian. Udowodniliśmy, że potrafimy grać w piłkę. Niezłe wrażenie wywarł na mnie Mateusz Rzepecki, ale był przeziębiony i na drugą połowę już nie wyszedł. Ponieważ w meczu z Górnikiem miało być testowanych kilku graczy z zaplecza pierwszoligowych klubów, zgodziłem się na pozostanie w Nowym Sączu Jarka Kandyfera - choroba dziecka i Tomka Szczepańskiego - zajęcia z trampkarzami. Ze wspomnianego powodu nie telefonowałem też po Bartka Słowika z Dunajca. Z testów jednak nic nie wyszło. Zapowiadani gracze nie dotarli na miejsce rozgrywania zawodów. Na marginesie: to przykre, że w naszym, przeszło 80-tysięcznym mieście, wciąż nie ma boiska ze sztuczną nawierzchnią, w związku z czym, by rozegrać sparing w odpowiednich warunkach, musieliśmy w podróży spędzić dwie i pół godziny.

Robert Kasperczyk, Górnik:

- Wystąpiliśmy w mocno osłabionym składzie, a sparing potraktowałem jako okazję do wypróbowania nowych graczy. Świetnie zaprezentował się szczególnie Cieszyński z Płomienia Jerzmanowice, który ma ciąg na bramkę i dysponuje właściwą szybkością. Na kolana nie rzucili, ale też i nie zawiedli Woniakowski i Kajca z Kmity Zabierzów, podobnie jak i Wajda z Puszczy Niepołomice. Wszystkich wymienionych chciałbym mieć na wiosnę w składzie Górnika. Ze sparingu jestem bardzo zadowolony: zagraliśmy na znakomicie przygotowanej płycie, a na tle silnej Sandecji mój zespół zaprezentował się zupełnie przyzwoicie.

(DW) , "Dziennik Polski" 2006-12-04

Autor: ea