Trenera zadowoli remis
Treść
Rozmowa z Leszkiem Piotrowskim, trenerem kadry narodowej Polski kobiet w boksie, która w sobotę zmierzy się w Nowym Sączu z reprezentacją Danii.
Do spotkania przygotowujecie się w Rytrze, mieszkając w tamtejszym Domu Wypoczynkowym Relaks. Jakie warunki wam zaoferowano?
- Nie mamy najmniejszych powodów do narzekania. Wspaniały klimat, rześkie powietrze, cudowna okolica, górki, jakby stworzone do treningów biegowych, gościnni gospodarze. Dwa razy dziennie korzystamy z sali gimnastycznej tutejszej szkoły podstawowej. Słowem, trudno wymarzyć sobie większy komfort.
Ile zawodniczek uczestniczy w obozie?
- Szesnaście. W oficjalnym spotkaniu międzypaństwowym w ringu wystąpi osiem dziewcząt. Pozostałe stoczą walki pokazowe.
Wśród powołanych znajduje się sądeczanka Beata Małek. To najsilniejszy punkt w Pańskiej ekipie?
- Jeśli Beata solidnie potrenuje, to ma szanse pokazać się przed własną publicznością. Oczywiście żartuję. Małek to obecnie nasza najbardziej utytułowana zawodniczka: mistrzyni Europy i Unii Europejskiej, brązowa medalistka mistrzostw świata, jedna z moich pewniaczek.
Przebywająca również w Rytrze Ewa Dobosz z Damisu Krynica ma natomiast niewielkie szanse na debiut w narodowej reprezentacji?
- Ewa jest zawodniczką na dorobku, wciąż uczącą się i doskonalącą swe umiejętności. W oficjalnych zawodach ustąpi miejsca Kindze Ruszczyńskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo na nią w przyszłości liczę.
Zastanawia brak w kadrze dwóch innych kryniczanek: Patrycji Kotlarz i Katarzyny Dobosz. Nie lubi Pan tych dziewcząt?
- Ależ lubię, dlaczego mam nie lubić? Już wyjaśniam, dlaczego nie wysłałem do nich powołań. Patrycja po niespecjalnie udanych dla niej mistrzostwach Europy, jak gdyby zraziła się do boksu, stawiając raczej na kickboksing. Nie wzięła udziału w ostatnich mistrzostwach Polski i nie wiem w jakiej jest obecnie dyspozycji. Na bardziej skomplikowaną wygląda sprawa Katarzyny. Zarzuca mi się, że faworyzuję w jej kategorii Jagodę Karger, ponieważ walczy w moim klubie. I ja tego nie kryję. Rzecz w tym, iż Czuba, zamiast wziąć kiedyś udział w zgrupowaniu kadry narodowej w boksie, wolała wyjechać na mistrzostwa świata w kickboksingu. Wróciła z nich ze złamaną szczęką, co spowodowało dłuższą przerwę w treningach. A Jagoda jest przecież medalistką mistrzostw Europy, aktualnie najlepszą zawodniczka w kraju w kategorii 54 kg. To, co powiedziałem nie oznacza, że definitywnie rezygnuję z kryniczanek. Obydwie maja szansę na powrót do reprezentacji.
Na sądeckie spotkanie złoży się osiem pojedynków. Które z Pana podopiecznych w nich wystąpią?
- Ostateczny skład ogłoszę w piątek. Już dzisiaj mogę jednak zdradzić, że pewniakami są Kinga Ruszczyńska w kat. 50 kg, Jagoda Karge w kat. 52 i 54 kg, Kinga Siwa w kat. 63 kg, Karolina Koszela w kat. 66 kg oraz Beata Małek w kat. 75 kg. Obsadę w pozostałych wagach wyłonią przedmeczowe sparingi.
Po raz ostatni gościł Pan wraz z reprezentacją w Nowym Sączu 2 kwietnia 2005 r, w bardzo smutnym dla Polaków dniu śmierci Papieża. Wspomnienia nie są więc chyba najmilsze?
- Wobec rozgrywającego się wówczas w Watykanie dramatu, na dalszy plan zszedł wynik meczu Polski z Ukrainą. Mam nadzieję, że tym razem nastroje po zawodach będą lepsze.
Jaki wynik Pana usatysfakcjonuje?
- Zadowolony będę, jeśli padnie rezultat remisowy.
Skąd ten minimalizm?
- To nie minimalizm, to realna ocena możliwości obydwu zespołów.
Rozmawiał: DANIEL WEIMER, "Dziennik Polski" 2007-04-19
Autor: ea