Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Trochę zabrakło

Treść

Porażką zakończyła się wyprawa zespołu MKS Beskid Nowy Sącz do Jeleniej Góry. Nie był to jednak mecz jednostronny. Sądeczanki toczyły wyrównany bój do 40 minuty.



- Przeciwko nam wystąpiły cztery zawodniczki z ekstraklasy oraz młodzieżowej reprezentacji Polski - powiedział trener MKS Beskid Jacek Gomulec. - W pierwszej, wyrównanej połowie skuteczniejsze były rywalki. Moje podopieczne próbowały grać szybką kontrą, ale nie zawsze się to udawało. Dlatego jeleniogórzanki prowadziły różnicą czterech bramek.

Po przerwie sądeczanki starały się odrobić straty, ale gospodynie mocno się broniły.

- Mecz mógł wyglądać inaczej - dodaje Jacek Gomulec. - Przy stanie 12-10 dla zespołu z Jeleniej Góry, na ławce kar siedziała jedna z naszych zawodniczek. Późnej znalazła się tam i druga, po bardzo kontrowersyjnej decyzji sędziów. Zamiast nadgonić wynik, straciliśmy 4 bramki. Kiedy w 37 minucie czerwoną kartkę zobaczyła Agnieszka Sieja, najlepsza zawodniczka, która zdobyła 9 bramek, niewiele mogliśmy już zdziałać. Za tydzień gramy z AZS Kraków na wyjeździe. Później mamy miesiąc przerwy w rozgrywkach. Mam nadzieję, że na treningach przygotujemy się do walki o utrzymanie w lidze. Nie będzie to jednak łatwe. Zaczynaja sie niespodzianki: ostatnia drużyna w tabeli wygrywa z liderem. Na szczęście z Lisem Kościerzyna i AZS Warszawa zmierzymy się w Nowym Sączu. To będą dla Beskidu najważniejsze mecze sezonu. Ale na razie przygotowujemy się do spotkania z AZS Kraków.

(JEC), "Dziennik Polski" 2007-02-14

Autor: ea