Turecka przygoda z Sokratesem-Erasmusem
Treść
Małgorzata Kluch i Katarzyna Pawluk, studentki III roku politologii WSB-NLU, w ramach programu Sokrates-Erasmus wyjechały na studia w tym semestrze zimowym do Turcji - do Istanbułu. Jak wygląda ich życie w obcym kraju?
Ślady starożytności
Istanbuł to niezwykłe miasto - mówi Małgosia. Na każdym kroku dostrzega się ślady historii i to bardzo odległej. Budowle sprzed tysięcy lat, mury pamiętające upadek Konstantynopola, zabytki kultury chrześcijańskiej i islamskiej, kościoły zamienione na meczety, muzea z antykami, bizantyjskie mozaiki, największy zamknięty bazar na świecie i te wszystkie pomniki Mustafy Kemala Ataturka. To niesamowite, jak wiele arcydzieł sztuki, głównie architektonicznej, znajduje się w samym tylko Istanbule. Chyba nie starczy mi czasu, by je wszystkie zobaczyć.
Miasto dwóch kontynentów
Istanbuł jest jedynym miastem na świecie rozlokowanym na dwóch kontynentach. Aby wybrać się na wycieczkę do Azji, wystarczy wsiąść na prom po stronie europejskiej i po 10 minutach już wita nas strona azjatycka miasta. To niezwykłe, że tak szybko i tak łatwo można dostać się na inny kontynent. Jeszcze mocniejszych wrażeń dostarcza rejs promem po cieśninie Bosfor, szczególnie nocą. Widoki są naprawdę oszałamiające- dodaje Gosia.
Miasto wielkich różnic
Zauważyłam to już pierwszego dnia w drodze z lotniska do akademika, który znajduje się w jednej z najbogatszych dzielnic miasta. Ludzi prawie tutaj nie widać, chyba wszyscy siedzą w swoich ogromnych i pięknych willach. Wychodzą z nich tylko o poranku na jogging lub w niedzielę na spacer. Na ulicach drogie samochody. Dużo budek ze strażnikami, w parku, nad jeziorem też wszędzie kręcą się strażnicy. A to jeżdżą konno, a to na motorze lub spacerują z psami obronnymi. Całodobowa ochrona. Również jest sporo policji. Tutaj naprawdę dba się o bezpieczeństwo elity miasta.
Wystarczy jednak wyjechać za bramę dzielnicy i przejechać kilka kilometrów autostradą, a już trafia się w zupełnie inny świat. Świat najprawdziwszych slumsów. Chatka na chatce, żadnego ogródka, zieleni. Domki zbudowane z byle czego. Warunki katastrofalne.
Zwariowana komunikacja
Poruszanie się po ulicach w Istambule jest dosyć skomplikowane. Kierowcy tureccy nie przepuszczają w ogóle pieszych na pasach. Nawet sygnalizacja świetlna nie potrafi ich zmusić do uszanowania przechodnia. Miejscowi są świetnie przystosowani do takich warunków, ich slalom między pojazdami jest niemal perfekcyjny. Ulice są wiecznie zakorkowane, aby przejechać kilometr, trzeba czasem stracić nawet pół godziny. Nigdzie nie ma zakazów używania klaksonów, więc gdy kierowcy zbytnio się niecierpliwią, zaczynają trąbić. Dźwięk kilkuset klaksonów w tym samym czasie przyprawia o zawrót głowy. Natomiast na autostradach kierowcy próbują nadrobić stracony czas i osiągają kosmiczną niemal prędkość. Na dodatek zmieniają pas ruchu niemal co 15 sekund. Wyrzucają śmieci przez okna, które często trafiają na szyby jadących za nimi samochodów.
Autobusy są zapchane do granic wytrzymałości. Część pasażerów pozostaje na zewnątrz, trzymając się barierek. Kiedy autobus jest tak zapchany, nie zatrzymuje się na kolejnych przystankach. Chętnych do opuszczenia pojazdu, wysadza po prostu byle gdzie.
Stereotypy
My Europejczycy posiadamy raczej negatywną opinię o Turkach. Kasia wspomina rozterki związane z wyjazdem: ataki terrorystyczne, islam, obca kultura, mentalność Turków. To wszystko budziło strach. Na szczęście stereotypowe spojrzenie na naród turecki okazało się nieprawdą. Turcy są gościnni, chcą pomagać. I to nie tylko znajomi z uczelni, ale także ludzie spotykani na ulicach. Nie znając angielskiego, (którym musimy swobodnie się posługiwać) usiłują po swojemu coś nam tłumaczyć, na przykład jak dojścia do jakiegoś obiektu. Pozytywny obraz Turcji został lekko zakłócony na początku. Przeżyłyśmy kilka sytuacji, które, delikatnie mówiąc, wstrząsnęły nami. Teraz jednak jako bardziej doświadczone, wiemy, jak ich unikać.
Trafiona decyzja
W Turcji wszystko jest inne, poczynając od religii, przez obyczaje, zachowania ludzi, a na kuchni kończąc. Od pierwszego dnia pobytu w tym kraju codziennie uczymy się czegoś nowego. Poznajemy kulturę, odwiedzamy miejsca, o których wcześniej czytałyśmy w książkach. Dużo więcej zauważamy, bo tutaj wszystko przyciąga naszą uwagę. Uczymy się żyć w obcym kraju, porozumiewać z ludźmi, którzy często nas nie rozumieją, po prostu musimy sobie radzić. Uczestniczymy w zajęciach prowadzonych w języku angielskim. Są to między innymi: wprowadzenie do tureckiej polityki, ideologie, socjologia polityczna, religia. Oprócz tego bierzemy udział w lektoracie z języka tureckiego. Przygotowujemy projekty, prezentacje, na przykład o drodze Polski do Unii Europejskiej. Piszemy krótkie kartkówki z zadanych do przeczytania tekstów. Wykładowcy są bardzo mili i wyrozumiali dla nas.
Zarówno Gosia, jak i Kasia są tego pewne, że decyzja o skorzystaniu z oferty programu Sokrates-Erasmus była najlepszą w ich życiu. To świetna przygoda, dająca mnóstwo możliwości poznania nowych miejsc, ludzi oraz jakże odmiennej kultury. Istanbuł to miejsce, w którym czas płynie inaczej, pełne kontrastów, zagadek, nieprzespanych nocy, niedokończonych myśli- wielką szansą zdobycia nowych doświadczeń i wspomnień na całe życie.
Agata Masternak , "Dziennik Polski" 2006-11-09
Autor: ea