Twarze zła
Treść
"Nazwiska Stanisława Radkiewicza - pierwszego wieloletniego szefa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, czy ostatniego szefa Służby Bezpieczeństwa - Czesława Kiszczaka, są dość powszechnie znane. Kim jednak byli ci, którzy kierowali policją polityczną w Nowym Sączu?" - zadają pytanie autorzy katalogu towarzyszącego wystawie "Twarze sądeckiej bezpieki". Dając odpowiedź, wyjaśniają zarazem cel ekspozycji: "zdjęcie zasłony skrywającej dotąd lokalnych funkcjonariuszy UB - SB".
Zobacz galerię zdjec "Twarze nowosądeckiej bezpieki"
Początki komunistycznej policji politycznej w powiecie nowosądeckim sięgają roku 1945, była ona tworzona w Nowym Sączu po zajęciu go przez Armię Czerwoną. Na wystawie liczącej ponad 30 plansz pokazano strukturę sądeckiej bezpieki. Umieszczono na niej zdjęcia oraz dokumenty świadczące o przebiegu służby szefów UB - SB w latach 1945-1975, a także kadry kierowniczej SB w latach 1975-1990.
Stanisław Karkut, Tadeusz Trybus, Władysław Kubka (później Kubicki), Stanisław Wałach, Stanisław Kroch, Franciszek Kowalski, Zygmunt Gliński, Mieczysław Bociek, Stanisław Topór, Piotr Walczyk - to właśnie oni w latach 1945-1956 kierowali kolejno Powiatowym Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Sączu. W latach następnych, do 1975 r., nowosądeckiej bezpiece szefowali: Piotr Walczyk, Edward Żyła, Józef Kordyl, Józef Schiller. Od 1975 r. do 1990 r. naczelne stanowiska kierownicze Służby Bezpieczeństwa w województwie nowosądeckim zajmowali: Józef Schiller, Bogdan Kasprzyk, Leszek Wojtarowicz. To właśnie ich twarze zaprezentowano na wystawie w Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu. Przedstawiono także odpowiedzialnych za piony operacyjne i pomocnicze. W sumie znalazły się tutaj informacje o ponad stu funkcjonariuszach sądeckiej bezpieki. To oni stali za zakresem stosowanych represji, za działaniami wcielającej je w życie komunistycznej policji politycznej. Realizowali wytyczne partii komunistycznej, ciesząc się jej pełnym zaufaniem.
Zmieniały się struktury bezpieki, jednak przez cały czas jej głównym zadaniem była "ochrona władzy partii komunistycznej". Inwigilowano i rozpracowywano, stosując różne techniki operacyjne, eliminując zwłaszcza działaczy niepodległościowych i liderów opozycji.
- Są tutaj osoby mi znane. Nie wiedziałem o ich przeszłości, wielu z nich znałem z ulicy. Na szczęście nie byłem prześladowany, mimo że działałem w "Solidarności". Uważam, że jest to bardzo ważna wystawa. Z jednej strony, człowieka ogrania złość, kiedy wspomina tamte dawne czasy, a z drugiej strony, jest satysfakcja, że można teraz, chociaż nie bezpośrednio, spojrzeć im w oczy - mówi Marian Fryc.
By nie zapomnieć
Ci, którzy przyszli na otwarcie ekspozycji, zgodnie podkreślali, że potrzeba takich wystaw, aby nie zapomnieć historii Polski.
- Patrzymy w oczy złu, patrzymy na twarze ludzi, którzy od stycznia 1945 r. do maja 1990 r. kierowali Urzędem Bezpieczeństwa i Służbą Bezpieczeństwa, aparatem represji komunistycznego reżimu, kierowali zbrojnym ramieniem komunistycznej partii. To oni odpowiadają za to, że w Polsce udało się zainstalować totalitarny system, to oni odpowiadają za zniszczenie opozycji politycznej w latach 1945-1947, a także za zdławienie antykomunistycznego oporu w latach następnych. Oni odpowiadają za systematyczne niszczenie Kościoła katolickiego.
Oni odpowiadają wreszcie za niszczenie opozycji, która w latach 60., 70. i 80. walczyła o odzyskanie niepodległości Polski. Oni kierowali tym aparatem tu, w Nowym Sączu - podkreślał prof. Ryszard Terlecki, szef Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie. Zaznaczył, że te twarze są pokazywane nie z pragnienia odwetu, ale dlatego że musimy pamiętać, iż "karty naszej historii nie tylko zawierają bohaterskie i piękne czyny, zawierają też tę cząstkę zdrady, działalności przeciwko Polsce, działalności przeciwko naszej Ojczyźnie". Tego typu wystawy są głosem w walce o ujawnienie funkcjonariuszy UB i SB, a także tych, którzy z nimi współpracowali, aby twarze zła pokazać publicznie. Profesor Terlecki zauważył, że te prezentacje są kierowane przede wszystkim do tych, którzy pamiętają tamte czasy, odnajdują na nich twarze swoich prześladowców. Podkreślił także, iż wystawy z cyklu "Twarze bezpieki" są ukłonem w stronę tych, którzy walczyli o niepodległą Polskę, walczyli przeciwko złu.
Za miskę soczewicy
- W 1984 r. zostałem aresztowany za działalność związkową. Siedziałem w więzieniu na Montelupich pół roku, do amnestii. Najgorsze jest to, że w tamtych czasach w zakładach pracy było dużo kolegów, którzy na nas kapowali, teraz to wychodzi. To jest przykre, bo za miskę soczewicy sprzedawali kolegów - z goryczą wyznaje Konstanty Konar, były wiceprzewodniczący komisji zakładowej NSZZ "Solidarność" ZNTK Nowy Sącz. - Wiele osób tu rozpoznaję. Potrzeba takich wystaw, aby starzy sobie przypominali, ale także, by odkręcić to, co przez 45 lat fałszowano, by pokazać prawdziwą historię - dodaje.
Wernisaż wystawy zgromadził interesujących się historią Polski, ale przede wszystkim tych, którzy osobiście doświadczyli działań bezpieki. Przyszli, by teraz spojrzeć w oczy swoim oprawcom. Niektórzy z nich żyją do dziś.
Wśród zgromadzonych na wystawie dokumentów są także i te świadczące o bezgranicznym oddaniu szefów bezpieki budowie komunistycznego reżimu. Jest protokół ślubowania składanego przez funkcjonariuszy UB w latach 40. Oto jego fragment: "Ślubuję obowiązki urzędu mego spełniać gorliwie i sumiennie, polecenia mych przełożonych wykonywać dokładnie, tajemnicy urzędowej przestrzegać, a w postępowaniu swoim kierować się zasadami honoru, uczciwości i równości społecznej".
- Zacząłem działać w "Solidarności" na terenie Krynicy i efekt był taki, że od razu znalazłem się na tzw. indeksie. Od 1976 r. telefony, korespondencję, wszystko blokowali nie tylko do mnie, ale także do rodziny. Jak patrzę dzisiaj na dokumenty, materiały, które otrzymałem z IPN, to się nie chce wierzyć, oni mnie osaczyli. Samych tajnych współpracowników i informatorów wokół siebie miałem 37, a ubeków od chorążych do pułkowników - 43, to cała litania nazwisk. Ukrywałem się przez trzynaście miesięcy - mówi Władysław Ryba, jeden z pierwszych krynickich działaczy "Solidarności".
Wystawę przygotował Instytut Pamięci Narodowej w Krakowie. Jej współorganizatorami są: Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu oraz Katolickie Stowarzyszenie "Civitas Christiana" Oddział w Nowym Sączu. Po oficjalnym otwarciu złożono kwiaty pod tablicą upamiętniającą ks. Władysława Gurgacza, skazanego na karę śmierci przez komunistyczny wymiar sprawiedliwości. Ekspozycja prezentowana będzie do 24 czerwca w Domu Gotyckim - Oddział Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu - przy ul. Lwowskiej 3.
Małgorzata Bochenek
Zdięcia Łukasz Korzeniowski, "Nasz Dziennik" 2007-05-22
Autor: ea