Wdzięczna Beata
Treść
Beata Małek, zawodniczka, która w ostatnim czasie przysporzyła sportowemu Nowemu Sączowi najwięcej bodaj chwały, uhonorowana została przez włodarzy miasta. Podczas spotkania ustępującego prezydenta z przedstawicielami różnych dyscyplin, Józef A. Wiktor przekazał na ręce Radosława Pietrzkiewicza, klubowego trenera pięściarki Superfightera, pamiątkowy grawerton, nagradzając ją jednocześnie całkiem okrągłą sumką pieniężną.
- Przede wszystkim przepraszam, że nie pojawiłam się w ratuszu - mówi Beata Małek. - W ostatniej chwili dopadła mnie jednak grypa. Pragnę jednak zapewnić, że docenienie moich ostatnich osiągnięć jest dla mnie ogromnie ważną sprawą. Dziękuję prezydentowi miasta za nagrody i dobre słowo, skierowane podczas uroczystości pod moim adresem. Szczególną wdzięczność winna jestem jednak Radkowi Pietrzkiewiczowi, nie tylko trenerowi, ale i przyjacielowi, na którym zawsze mogę polegać. Gdyby nie on, z całą pewnością nie sięgnęłabym po te swoje medale.
O zasługach szkoleniowca i działaczy Superfightera nie zapomniały też władze miasta. Zarówno Pietrzkiewiczowi, jak i klubowi przypadły w udziale adresy gratulacyjne.
Przypomnijmy, że niedawno Beata Małek wywalczyła brązowy medal podczas rozgrywanych w Indiach mistrzostw świata w boksie kobiet, powtarzając w ten sposób swój ubiegłoroczny wyczyn z podmoskiewskiego Podolska. We wrześniu została mistrzynią Europy, by wkrótce zwyciężyć w prestiżowym turnieju, odbywającym się w Danii.
***
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Wspierani przez niektórych radnych (ukłon w stronę Józefa Hojnora), od przeszło roku walczyliśmy jako redakcja "Dziennika Polskiego" o uhonorowanie Beaty nie tylko symbolicznym dyplomem i kwiatkiem, ale i konkretną, odliczaną w złotówkach gotówką. Kończące swą misję władze miasta, dosłownie rzutem na taśmę dokonały aktu sprawiedliwości. Pot wylany na treningach przez sprtsmenkę, ambicja prezentowana przez nią w ringu, promowanie Nowego Sącza już nie w Polsce, nawet nie w Europie, ale na całym świecie - znalazły należyte zadośćuczynienie. Kwota, jaką zasilony został budżet zawodniczki, jest godna, na miarę oczekiwań.
- Dziękuję prezydentom Józefowi Wiktorowi i Stanisławowi Kaimowi, dyrektorowi Wydziału Sportu w Urzędzie Miasta Józefowi Kantorowi oraz podległym mu pracownikom Bogdanowi Sekule i Józefowi Wójsowi za docenienie osiągnięć Beaty. To bardzo skromna, unikająca rozgłosu dziewczyna. W jej imieniu zapewniam, że w Indiach nie powiedziała ostatniego słowa. Celem Beti jest mistrzostwo świata. I jestem pewien, że wcześniej czy później postawi na swoim.
(DW) , "Dziennik Polski" 2006-12-05
Autor: ea