Wiedza o NPR
Treść
Kiedy w latach 50. XX wieku J. Massalska, T. Strzembosz, E. Wójcik, E. Sujak, W. Półtawska, W. Fijałkowski wraz z innymi zaangażowanymi doradcami życia rodzinnego zaczęli szerzyć w Polsce wiedzę z zakresu metod umożliwiających rozpoznawanie płodności, wiele środowisk było temu nieprzychylnych. Opowiadanie się za życiem i propagowanie znanych wtedy metod: obliczeniowej Ogino-Knausa i termicznej Holta, spotykało się ze znacznymi utrudnieniami, a nawet represjami ze strony władz.
Do końca ubiegłego wieku nie cichła propaganda antynatalistyczna. Zwolennicy zabijania dzieci w łonach matek, stosowania środków poronnych i antykoncepcji epitetowali środowiska osób przekazujących podstawy naturalnego planowania rodziny mianem "ciemnogrodu, zacofania i średniowiecza". Próbowano wmówić społeczeństwu, że naturalna regulacja poczęć to wymysł "niedouczonych babek spod kościoła". Tak tendencyjne i wrogie napaści słowne miały służyć określonym celom wypowiadających je osób. Mogła to być np.: walka światopoglądowa, walka o rynki zbytu dla środków antykoncepcyjnych, swoboda obyczajowa, ukrywanie własnej niewiedzy. Gdyby bowiem przeprowadzić testy z zakresu fizjologii płodności i podstaw metod jej rozpoznawania, to okazałoby się, że przeciwni NPR krzykacze niewiele mają do powiedzenia. To nie wiedza o naturalnym planowaniu rodziny jest "ciemnotą i zacofaniem", ale raczej braki wiedzy z tego zakresu, próba kwestionowania jej podstaw naukowych i dyskredytowanie wiarygodnych, skutecznych i ekologicznych metod rozpoznawania płodności. Lęk niektórych środowisk przed NPR wydaje się być o tyle zrozumiały, że współczesny rozwój metod rozpoznawania płodności może przyczynić się do tego, iż stosowanie środków zaburzających płodność odejdzie w przeszłość. Któż bowiem zechce kupować szkodliwe (fizycznie, psychicznie i duchowo) środki ubezpłodniające, jeśli potrafi samodzielnie rozpoznać naturalny rytm płodności? Wypowiedzi niektórych przeciwników NPR sprawiają wrażenie, że łatwiej wmawiać innym brak naukowości i niepostępowość niż samemu przyznać się do własnej niekompetencji w tej dziedzinie.
Rozwój wiedzy
Wiedza o ludzkiej płodności rozwijała się bardzo powoli. Z badań wynika jednak, że próby w zakresie diagnostyki płodności były podejmowane już w starożytnym Egipcie, Indiach i Izraelu. Wyznawcy Jahwe, jak pisałam w książce "Miłość, małżeństwo i co dalej", "troszczyli się o to, by posiadać znaczną liczbę potomstwa, być może również z tego praktycznego względu, że bardziej liczny naród miał większe szanse zwycięstwa w wojnach. Liczne potomstwo traktowano jako znak błogosławieństwa Jahwe. Współżycie zaś poddane było pewnym nakazom i zakazom. Zdecydowany sprzeciw budziły praktyki onanistyczne i stosunki przerywane. Zakazywano stosunków w dni "kobiecej nieczystości". Wierzono też, że największa płodność przypada na czas od 12. do 15. dnia cyklu. Nie mamy żadnych naukowych dowodów z tych czasów na uzasadnienie powyższej teorii. Była to wiedza raczej intuicyjna (i posłuszeństwo tak odczytanej woli Stwórcy), jednak w świetle wskaźników płodności czasów obecnych można podziwiać świadomość ówczesnych Żydów w tej dziedzinie. Wytyczne Starego Testamentu potwierdzają prawdę, że poznając własną płodność zbliżamy się do Autora tej prawdy, czyli Boga Stwórcy.
Droga do pełnej prawdy o ludzkiej prokreacji okazała się jednak daleka. W starożytnych Indiach próbowano "dopomagać" małżonkom w wyborze płci ich dziecka, zalecając dla poczęcia chłopca współżycie w noce "parzyste", a dziewczynki - w "nieparzyste".
W starożytnej Grecji i Rzymie, mimo rozwoju wiedzy medycznej, nie dokonano szczególnych odkryć w dziedzinie płodności. Przyjęto jedynie błędne przekonanie, że menstruacja kobiet jest odpowiednikiem rui u zwierząt i że jest to czas owulacji - jedynie płodny w cyklu. Owulacyjna teoria menstruacji przetrwała do drugiej połowy XIX wieku.
Najwięcej dokonań badawczych dających naukowe podwaliny naturalnemu planowaniu rodziny miało miejsce już w XX wieku. Interesujące zestawienia historyczne, oparte na bogatych źródłach bibliograficznych, można znaleźć w tematycznych publikacjach książkowych, ale także na szeroko dostępnych stronach internetowych, np. Wikipedii czy PRO-LIFE. Z przedstawionych danych wynika, że fakt cyklicznych zmian termicznych odnotowano już w II połowie XIX w., bo w 1876 r. dokonała tego M. Jacobi. Dwufazowy przebieg temperatury w cyklu kobiecym został zaobserwowany w 1905 roku. Opisał go, podając sposób pomiarów, T. van de Velde. W latach 1923-1929 opublikowano prace dotyczące owulacji, ciałka żółtego, sposobów obliczania granic cyklicznej płodności (K. Ogino, H. Knaus, J.N. Smulders). Od 1930 r. prowadzono nauczanie naturalnej regulacji poczęć w oparciu o podstawową temperaturę ciała. Prekursorzy w tej dziedzinie to: W. Hillebrand, R.F. Vollmann, G.K. Döring, J.G. Holt. Broszurka o metodzie Ogino-Knausa ukazała się w Polsce w 1942 r., a przetłumaczona na język polski książka o metodzie termicznej Holta w 1958 roku. Badania nad kolejnym wskaźnikiem płodności - śluzem szyjkowym - prowadzili P. Bergman i J. Billings. Monografia Bergmana na temat śluzu szyjkowego ukazała się w Norwegii w 1950 roku. Billings zaś stał się autorem owulacyjnej metody umożliwiającej wyznaczanie granic okresu płodnego na podstawie objawu śluzu. Trzeci z podstawowych wskaźników płodności - zmiany szyjki macicy - opisał amerykański ginekolog E. Keefe w 1962 roku. Autorami różnych wariantów metod obserwacyjnych byli: angielski neurolog J. Marshall, austriacki ginekolog J. Rötzer, polska ginekolog T. Kramarek, angielscy lekarze J. Kelly i A. Flynn, a w Ameryce J. i Sh. Kippley.
Obecnie wiadomo, że fizjologia płodności regulowana jest neurohormonalnie, angażując w organizmie kobiety oś: podwzgórze - przysadka - jajnik, a w organizmie mężczyzny: podwzgórze - przysadka - jądro. Hormony warunkujące płodność to:
- GnRH - hormon podwzgórza uwalniający gonadotropiny,
- FSH folitropina i LH lutropina - hormony przysadki wpływające na gonady, oraz PRL - prolaktyna odpowiadająca za laktację, a jednocześnie wywierająca hamujący wpływ na wydzielanie gonadotropin,
- estrogeny (estradiol, estriol, estron) i progesteron - hormony jajników mające wpływ na wywołanie lub hamowanie owulacji,
- androgeny - hormony jąder, z najsilniejszym testosteronem niezbędnym w procesie wytwarzania plemników.
Wiedza z zakresu anatomii układu płciowego mężczyzny i kobiety oraz z fizjologii płodności stanowi niezbędny element kształcenia nauczycieli metod naturalnego planowania rodziny. Jest ona potrzebna również w pracy doradców życia rodzinnego oraz osób prowadzących zajęcia z zakresu wychowania do życia w rodzinie. Powinna być wymagana także od wszystkich osób, które publicznie wypowiadają się na temat metod regulacji poczęć. Istotne jest bowiem, by wypowiedzi te były oparte na kompetencjach, by ukazywały prawdę o ludzkiej płodności i nie wprowadzały jej odbiorców w błąd. Poznanie podstaw anatomiczno-fizjologicznych człowieka ułatwia zrozumienie mechanizmu ludzkiej płodności oraz metod jej rozpoznawania.
Liczne stowarzyszenia w Polsce i za granicą grupujące nauczycieli naturalnego planowania rodziny, międzynarodowe kongresy w dziedzinie metod rozpoznawania płodności, naukowa wymiana myśli, tworzenie nowych technologii, włączanie programów komputerowych do interpretacji wskaźników płodności, reaktywowanie Krajowego Zespołu Promocji Naturalnego Planowania Rodziny dają szansę, że nie strwonimy dokonań naukowych naszych poprzedników, że wiedzę tę będziemy szerzyć, doceniać i rozwijać.
Zalecenia WHO
W 1966 r. Światowa Organizacja Zdrowia wydała Raport potwierdzający skuteczność naturalnego planowania rodziny. W 1993 r. WHO przedstawiła dokument pod nazwą "Family Planning and Population Division of Family Health". Można w nim odnaleźć zalecenia dotyczące: promowania metod rozpoznawania płodności, organizowania tematycznych konferencji, przygotowania materiałów informacyjnych i programów uczenia poszczególnych metod, kształcenia osób pracujących w tej dziedzinie, tłumaczenia literatury z zakresu metod rozpoznawania płodności (MRP), finansowania poradnictwa w tym zakresie, włączenia nauczania MRP we wszystkie programy związane ze zdrowiem przeznaczone dla dzieci i dorosłych, udziału ekspertów MRP w opracowywaniu programów i wdrażaniu metod, przygotowania materiałów instruktażowych dla mężczyzn, kształcenia pracowników podstawowej opieki zdrowotnej w tym zakresie, powołania w każdym kraju europejskim wielodyscyplinarnego zespołu promującego i szkolącego w zakresie metod rozpoznawania płodności. WHO wskazała również na konieczność badań naukowych w zakresie metod rozpoznawania płodności. Mają one dotyczyć: rozwoju nowych nieinwazyjnych metod umożliwiających rozpoznawanie owulacji w cyklu, stosowania i efektywności MRP, wieloaspektowych porównań na podstawie testów przeprowadzanych wśród małżeństw stosujących MRP i małżeństw używających środki antykoncepcyjne, czynników motywujących do wyboru metod rozpoznawania płodności i osiągania zamierzonych celów, wpływu MRP na więź małżeńską, związku jakości nauczania MRP z efektywnością ich stosowania, roli wiedzy z zakresu rozpoznawania płodności w przejawianych postawach młodzieży. Rezultaty badań nad metodami rozpoznawania płodności powinny być wykorzystywane w opracowywaniu programów wychowania seksualnego.
Konkluzja
Aktualne podstawy wiedzy o naturalnym planowaniu rodziny nie nastręczają wątpliwości i wymagają jedynie gruntownego przyswojenia. Małżonkom stosującym naturalne planowanie rodziny wystarczą podstawowe treści niewymagające dużego wysiłku intelektualnego. Osoby związane profesjonalnie z tą tematyką, takie jak: lekarze, pielęgniarki, położne, psycholodzy, doradcy życia rodzinnego, nauczyciele wychowania do życia w rodzinie, biolodzy, katecheci, niektórzy urzędnicy ministerstw - Zdrowia i Edukacji Narodowej, dziennikarze zajmujący się sprawami rodziny, instruktorzy naturalnego planowania rodziny, powinni posiąść tę wiedzę w bardziej znaczącym i szerokim zakresie.
dr Urszula Dudziak, Instytut Nauk o Rodzinie KUL
Autor: ea