Wózkiem na koncert
Treść
Problemy niepełnosprawnych w domach kultury
W Miejskim Ośrodku Kultury i w "Sokole" w Nowym Sączu niepełnosprawni natrafiają na bariery architektoniczne i mają problemy z oglądaniem widowisk - twierdzi opiekunka osoby na wózku. Dyrekcje obu placówek twierdzą, że na imprezach goszczą często wózkowiczów i nie ma z tym większych problemów.
Stanisława Sapata opiekująca się niepełnosprawną osobą na wózku inwalidzkim rozkolportowała w lokalnych mediach trzystronicowy list, w którym twierdzi, że podczas remontów prowadzonych zarówno w "Sokole" jak i w Miejskim Ośrodku Kultury nie uwzględniono potrzeb osób na wózkach.
"W trakcie prowadzonych prac remontowych całkowicie zignorowano potrzeby osób niepełnosprawnych - pisze Stanisława Sarata. - Nikt z powodu niepełnosprawności nie może być dyskryminowany. Poruszający się na wózku, utrzymuje te instytucje jak inni podatnicy. Chcę za pośrednictwem mediów zaapelować do osób odpowiedzialnych za taki stan rzeczy, aby wreszcie pozwolili mojej siostrze poruszającej się od lat na wózku inwalidzkim i innym osobom, mieszkańcom Nowego Sącza i okolic będącym w takiej samej sytuacji wysłuchać koncert, zobaczyć film czy sztukę teatralną. Zarówno w "Sokole", jak i w MOK nie ma możliwości swobodnego wjechania wózkiem na salę widowiskową, usytuowanie go po bokach na wąskich schodach powoduje, że jedna para kół wisi w powietrzu, co grozi wywróceniem i zmusza osobę towarzyszącą do trwającego cały spektakl asekurowania przed wywrotką."
Dalej opiekująca się siostrą sądeczanka, należąca z nią do stowarzyszenia "Spokojne jutro" pisze, że problemem są toalety, dostęp do szatni oraz, w przypadku "Sokoła", zdobycie biletów na miejsca dla niepełnosprawnych, gdyż kasy nie rezerwują biletów.
W bezpośredniej rozmowie pani Sarata powiedziała nam, że list napisała w przypływie rozżalenia po nieudanej próbie zakupu biletu w MOK na występ Eleni.
"Czara goryczy się przelała - pisze w liście pani Stanisława - i postanowiłam tę sprawę nagłośnić, dla dobra wszystkich tych, którzy podobnie jak moja siostra, od lat nie byli w kinie, nie oglądali sztuki teatralnej".
Dyrektorka MOK Marta Jakubowska jest zaskoczona treścią listu:
- Nie wyobrażam sobie, by tej pani odmówiono zakupu biletu - mówi. - Niemal na co dzień mamy na sali niepełnosprawnych na wózkach. Na spektakle dziecięce przyjeżdżają całe klasy integracyjne. To prawda, że z parteru na piętro nie mamy windy. Nie ma też toalet przystosowanych dla potrzeb niepełnosprawnych. Na razie jednak remont został wykonany na sali widowiskowej, na którą wjeżdżają wózki bez problemu. Na piętro zawsze są gotowi wnieść takie osoby szatniarze, czy ktoś inny z obsługi. Trzeba tylko się o to zwrócić. To się u nas stale praktykuje.
Zdziwiony treścią apelu pani Stanisławy jest też dyrektor "Sokoła" Antoni Malczak.
- Mamy podjazd dla niepełnosprawnych od strony ulicy Kościuszki - tłumaczy. - Stamtąd bez problemu wózek może wjechać na poziom parteru i dalej do sali kinowej lub na salę widowiskową. Mamy jeden rząd z kilkoma fotelami, które w każdej chwili można wymontować właśnie specjalnie dla wózkowiczów. Jest też toaleta przystosowana dla potrzeb osób z problemami ruchowymi i na wózkach inwalidzkich. Na sali możemy zastosować podest, gdyby były problemy z ustawieniem inwalidzkiego pojazdu.
Komentując swój list, Stanisława Sarata ubolewa, że nie ma pewności, czy uda się jej zakupić bilety na te akurat miejsca, które się wymontowują oraz, że na miejscu po wymontowaniu trzech foteli mieszczą się dwa wózki, a opiekun skazany jest na siedzenie pod ścianą.
Kierowniczka działu sztuki profesjonalnej "Sokoła" Lilina Olech powiedziała nam, że gościła niejednokrotnie niepełnosprawnych wózkowiczów.
- Gdy się nas wcześniej uprzedzi przy zakupie biletów, że będzie osoba niepełnosprawna, robimy dla niej miejsce i dla opiekuna - mówi Liliana Olech. - Na każdej imprezie mamy dużo grupę wolontariuszy, którzy gotowi są do takiej właśnie pomocy. Nie mieliśmy do tej pory sygnałów ze strony środowiska osób niepełnosprawnych, że coś jest nie tak. Jeśli się ktoś do mnie zwróci, by uwzględnić osobę na wózku w momencie, gdy rozpoczynamy sprzedaż biletów, uczynię to. Z reguły nie rezerwujemy miejsc, bo zainteresowanie spektaklami jest ogromne. Muszę wcześniej wiedzieć o takim fakcie. Poza tym, może po prostu trzeba się spotkać z przedstawicielami środowiska niepełnosprawnych i porozmawiać o oczekiwaniach. Na co dzień rozwiązujemy tyle problemów technicznych, by spektakle wyglądały tak, jak wyglądają, że jeszcze jeden problem, to nie problem.
Wojciech Chmura , "Dziennik Polski" 2007-02-21
Autor: ea