Wstaliśmy z kolan
Treść
Janusz Dobrosz (LPR), wicemarszałek Sejmu:
Nie był to rok łatwy, a już z pewnością nie był nudny. Ja bym go nazwał "rokiem wstawania Polski z kolan". Nieraz w ferworze bieżących spraw nie dostrzegamy zjawisk ogólnych. Otóż Polska faktycznie przez wiele lat po 1989 r. zamiast korzystać z tego, że państwo stało się przynajmniej formalnie suwerenne, popadła w pewien wasalizm.
W stosunkach międzynarodowych elity przyjmowały wobec sąsiadów postawę "na kolanach" i przyzwyczaiły ich, że Polska, jeśli o coś zabiega, to czyni to z pozycji petenta, bez pokazywania własnych atutów i akcentowania własnych interesów. Nowy rząd stara się tę sytuację zmienić. To oczywiście wywołuje opór tych, którzy się przyzwyczaili do naszej pasywności.
W polityce wewnętrznej widać wyraźnie, że kroczek po kroczku odcinamy się od złych następstw układu okrągłostołowego. Nie chodzi o potępienie Okrągłego Stołu w czambuł, lecz o to, że stworzył on swoisty sojusz części elit solidarnościowych z częścią elit PZPR-owskich, który uwłaszczał nomenklaturę, zawłaszczał gospodarkę. Likwidacja WSI jest bolesna dla tych, którzy się na nich opierali, zmienia też układy, które panowały w gospodarce. Nic dziwnego, że to wywołuje mocne reakcje tych środowisk. Na pewno był to rok prawdy o "łże mediach". Mieliśmy okazję widzieć, jak w niektórych momentach sięgały moralnego dna. Szaleństwa, jakie się dzieją wokół lustracji, pokazują, że ta linia polityczna idzie do lamusa. To jest proces, który nie wywołuje po tamtej stronie entuzjazmu.
Naszej koalicji nie udało się, co mnie smuci, wprowadzić kompleksowej polityki prorodzinnej. Nadal uważam, że jest na to szansa. Moja formacja miała pewien sukces z becikowym czy senioralnym, ale trzeba więcej, bo muszą się rodzić w Polsce dzieci, państwo zyskuje wtedy stabilizację demograficzną i ekonomiczną.
not. MaG, "Nasz Dziennik" 2006-12-30
Autor: ea