Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wydmuchane promile

Treść

Najpierw kierowca potem lekarz

0,9 promila alkoholu miał 43-letni kierowca autobusu Miejskiego Przedsiźbiorstwa Komunikacyjnego w Nowym Sączu, którego policja zatrzymała na ul. Kolejowej. Na szczęście w autobusie nie było pasażerów. Kilka godzin później pediatra, przyjmujący pacjentów w jednej z przychodni lekarskich w Nowym Sączu musiał przerwać dyżur, gdy okazało się, że miał blisko 0,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.



Kierowca doprowadził we wtorek o godz. 15.15 do kolizji przy dojeździe do ul. Nawojowskiej. Autobus najechał na tył volkswagena polo.

- Okazało się, że kierowca autobusu był nietrzeźwy - powiedziała wczoraj "Dziennikowi Polskiemu" asp. sztab. Beata Frohlich, rzecznik sądeckiej policji. - Badanie wykazało u niego 0,9 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. O zdarzeniu powiadomiono dyspozytora MPK, który zatroszczył się o podmianę kierowcy. Nietrzeźwy mężczyzna, który prowadził autobus został zatrzymany.

Prezes sądeckiego MPK Leopold Cisoń zawiesił w czynnościach swojego pracownika. We wtorek zatrzymany kierowca miał jeździć na trasie linii nr 6.

Leopold Cisoń, prezes MPK w Nowym Sączu: - Wyjeżdżając na trasę podpisał kartę drogową, że jest trzeźwy. Jest to kierowca sponad 20-letnim doświadczenie zawodowym. Do jego pracy nigdy nie było zastrzeżeń. Jeszcze z nim nie rozmawiałem, co się wydarzyło we wtorek. Jak najszybciej taka rozmowa musi się odbyć i będzie ona prawdopodobnie pożegnalną dla naszego kierowcy. Czekam na dokumenty w tej sprawie, które spłyną z policji. Wspomniany kierowca został już zawieszony w czynnościach i odsunięty od wykonywania pracy. Wszystko wskazuje na to, że zostanie z nim rozwiązana umowa o pracę.

We wtorkowy wieczór sądeccy policjanci pojawili się również w jednej z przychodni lekarskich, po tym, jak otrzymali informację, iż lekarz, przyjmujący pacjentów jest prawdopodobnie pod wpływem alkoholu. Informację przekazał anonimowy rozmówca dyżurnemu sądeckiej komendy. Na interwencję został wysłany patrol.

- Funkcjonariusze pojawili się w przychodni, by sprawdzić odebrany sygnał - mówi rzeczniczka sądeckiej policji. - Lekarz dobrowolnie poddał się badaniu na trzeźwość. Wykazało ono, że miał ok. 0,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Specjalista tłumaczył się, że dzień wcześniej wypił piwo. O zdarzeniu powiadomiono kierownika przychodni. Zastąpił go inny lekarz. Zdarzenie to jest traktowane na razie jako wykroczenie.

Lekarz, który musiał przerwać we wtorek pracę, jest jednym z pięciu pediatrów przyjmujących w tej przychodni. We wtorek miał pełnić dyżur nocny. Rozpoczął go po południu.

- Jestem po rozmowie z pediatrą - wyjaśnia kierowniczka przychodni. - Twierdził on, że w dniu, w którym pełnił dyżur nie pił alkoholu, natomiast miał go pić, jak przyznał, dzień wcześniej. Dostał on upomnienie ustne. Nasza przychodnia nie może sobie pozwolić na zwolnienie z pracy tak doświadczonego lekarza. Brakuje nam pediatrów, a pacjentów jest coraz więcej. Teraz poczekalnie dosłownie pękają w szwach. Obecnie znajdować się on będzie pod naszą baczniejszą kontrolą. Lekarz dzisiaj pracował. Mam nadzieję, że jest to incydentalny przypadek, który się już więcej nie powtórzy.

(MIGA) , "Dziennik Polski" 2007-03-08

Autor: ea