Wysypisko stawy heleńskie...
Treść
W okolicach stawów w dzielnicy Helena znajduje się jedno z największych dzikich wysypisk śmieci w Nowym Sączu. Można tam znaleźć wszystko - od zdechłej świni, po stare lodówki.
- To jest po prostu wstyd - mówi nasz Czytelnik mieszkający w dzielnicy Helena. - Ostatnio wybrałem się z rodziną na spacer w kierunku stawów. Kiedyś było to bardzo urokliwe miejsce, spokojne, czyste. Naprawdę można było spędzić miło wolny czas. Latem ludzie zażywali kąpieli wodnych i słonecznych. Dawno w tej części miasta nie byłem. To, co zobaczyłem, woła o pomstę do nieba: brud, smród i ubóstwo! Wszędzie pełno śmieci, jakieś stare pralki, połamane meble, rozwalone foliowe worki. Ktoś tu na masową wręcz skalę wywozi rozmaite odpadki. Mam nadzieję, że służby komunalne tym problemem się zajmą. Zdaję sobie sprawę z tego, że Straż Miejska nie jest w stanie wszystkiego upilnować. Niestety, prawda jest taka, że to przecież my sami sobie śmiecimy, niszczymy tak ładne zakątki.
Wicedyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Janusz Rogóz objechał wczoraj dużą część miasta. Potwierdza, że zwłaszcza nad brzegami rzek mieszkańcy urządzają mnóstwo dzikich wysypisk. Trwa akcja sprzątania rejonu Kamienicy. Później przyjdzie czas na Dunajec. Odpowiednie służby trafią też nad stawy.
- Często czujemy się bezsilni - podkreśla Janusz Rogóz. - Bo przecież rzecz nie polega na jednorazowym przedsięwzięciu. Chodzi o to, byśmy wszyscy mieli nawyki, że za sobą trzeba samemu posprzątać. Bardzo dobrze udała się przeprowadzona wspólnie ze spółką "SITA" akcja zbierania odpadów wielkogabarytowych. Przed domami na poszczególnych osiedlach zostawiano mnóstwo starych mebli, urządzeń, odpadów. To wszystko zostało odebrane, posegregowane. Przydatne przedmioty trafią do potrzebujących. Takie operacje warto co jakiś czas powtarzać.
Komendant Straży Miejskiej Ryszard Wasiluk obiecał, że do dzielnicy Helena wyśle patrol. Niedawno w tych okolicach ktoś podrzucił zdechłą stukilogramową... świnię.
- My nie możemy być wszędzie - mówi Ryszard Wasiluk. - Często wkraczamy do akcji, nakładamy kary. Jednak same grzywny nie zmienią świadomości sądeczan.
(PG), "Dziennik Polski" 2007-04-12
Autor: ea